niedziela, 19 czerwca 2011

Zagłębie Lubin

Zagłębie Lubin to jeden z najaktywniejszych korupcyjnie klubów w polskiej lidze. Jeden z niewielu już ukaranych dyscyplinarnie. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił już do sądu. Oto informacje jakie na temat tego klubu pojawiły się na tym blogu:


01 lutego 2017 - ruszył nowy proces Janusza K.
01 października 2016 - prawomocny wyrok ws. Zagłębia Lubin
07 czerwca 2016 prezydent Lubina chce abolicji dla Piszczka
30 czerwca 2016 proces ws. Zagłębia znowu odroczony
08 czerwca 2016 kara dla Marcina P. utrzymana
09 maja 2016 prawomocny wyrok w procesie Zagłębie Lubin - b. piłkarze
14 kwietnia 2016 proces odwoławczy ws. Zagłębia Lubin 
12 lutego 2016 Zbigniew M. ukarany za korupcję
21 stycznia 2016 Zagłębie wygrywa proces z b. piłkarzami
15 stycznia 2016 - kary dyscyplinarne za korupcję w Zagłębiu
15 listopada 2015 - jest apelacja od wyroku ws. Zagłębia
5 listopada 2015 - b. sędzia Albert S. prawomocnie skazany
16 września 2015 - Albert S. skazany za ustawienie meczu Zagłębia
11 września 2015 - Jerzy F. ukarany za korupcję 
06 lipca 2015 - 10 osób skazanych za ustawianie meczów Zagłębia
30 czerwca 2015 koniec mów końcowych w procesie dotyczącym Zagłębia
29 czerwca 2015 - koniec procesu ws. Zagłębia Lubin
20 czerwca 2015 - Paweł D. nie odwoła się od wyroku ws. meczu Cracovia - Zagłębie?
15 kwietnia 2015 - b. piłkarz Cracovii Paweł D. skazany za udział w ustawieniu meczu z Zagłębiem
27 października 2014 koniec procesu ws. Zagłębia Lubin w grudniu?
21 sierpnia 2014 - sędzia Mariusz R. skazany za udział w ustawieniu meczu Zagłębia
21 sierpnia 2014 - proces ws. korupcji w Zagłębiu Lubin odroczony
10 sierpnia 2014 - zarzut dla Marka Ch ws. meczu Zagłębia
7 lipca 2014 - wyrok ws. korupcji w Zagłębiu Lubin
9 lutego 2014 - sędzia oskarżony o udział w ustawieniu meczu Zagłębia Lubin
30 grudnia 2013 - wyjaśnienia b. piłkarza Zagłębia Lubin Tomasza S.
18 października 2013 - Maciej Iwański ukarany za korupcję
13 października 2013 -akt oskarżenia ws. ustawienia meczu Zagłębia Lubin
10 października 2013 - KD wzywa Iwańskiego
15 września 2013 KD wznawia postępowanie ws. Iwańskiego
23 maja 2013 - KD PZPN: Łobodziński pozostaje zawieszony
09 maja 2013 - Łobodziński chce skrócenia kary
24 kwietnia 2013 - dwaj b. piłkarze Zagłębia Lubin ukarani za korupcję
14 marca 2013 Zagłębie Lubin kontra b. piłkarze - proces cywilny
13 marca 2013 - NKO zmienia karę dla Bartczaka
01 marca 2013 - kolejny prawomocny wyrok ws. meczu Cracovia - Zagłębie Lubin
31 stycznia 2013 - Ireneusz K. skazany za korupcję
13 lutego 2013 - Wojciech Łobodziński zdyskwalifikowany
15 stycznia 2013 - rozpoczęcie procesu ws. Zagłębia Lubin odroczone 
27 listopada 2012 - ponowny proces Pawła D. - czytaj tutaj
19 listopada 2012 - wyrok ws. meczu RKS Radomsko - Zagłębie Lubin - czytaj
12 listopada 2012 - koniec procesu ws. ustawienia meczu RKS z Zagłębiem Lubin - czytaj.
03 listopada 2012 - wyjaśnienia b. piłkarza Zagłębia Lubin Andrzeja Sz. - czytaj
27 września 2012 - dwaj b. piłkarze Zagłębia ukarani dyskwalifikacjami - czytaj
31 sierpnia 2012 - kara dyscyplinarna dla b. piłkarza Zagłębia - Grzegorza Nicińskiego - czytaj
29 sierpnia 2012 dwaj byli piłkarze Zagłębia skazani - czytaj
24 sierpnia 2012 mowy końcowe w procesie Macieja I. i Michała Ch. - czytaj
14 lipca 2012 - oskarżeni o ustawianie meczów Zagłębia zostaną ukarani dyscyplinarnie? - czytaj
26 czerwca 2006 - koniec procesu Macieja I. i Michała Ch. - czytaj
25 maja 2012 - WD wszczyna postępowanie ws. b. piłkarza Zagłębia Lubin - czytaj.
22 maja 2012 - proces Macieja I. i Michała Ch. - czytaj.
18 maja 2012 - Zagłębie Lubin pozwie skorumpowanych piłkarzy? - czytaj
17 maja 2012 - postępowanie dyscyplinarne ws. Murdzy - czytaj.
16 maja 2012 - kara dyscyplinarna dla Zagłębia prawomocna - czytaj
16 maja 2012 - proces ws. ustawienia meczu Cracovia - Zagłębie Lubin rozdzielony - czytaj
22 kwietnia 2012 - Kibice Zagłębia Lubin piszą do Tomaszewskiego - czytaj.
21 kwietnia 2012 - Zagłębie pisze do Jana Tomaszewskiego - czytaj.  
20 kwietnia 2012 -Mucha zajmie się sprawą korupcji w Zagłębiu Lubin - czytaj
20 kwietnia 2012 - Smuda wiedział o ustawieniu meczu Zagłębia ? - czytaj.
19 kwietnia 2012 - Zagłębie odwołało się od kary za korupcję - czytaj.
09 marca 2012 - Zagłębie odwoła się od kary? - czytaj.
08 marca 2012 - Zagłębie ukarane dyscyplinarnie za korupcję - czytaj
01 marca 2012 - WD kończy postępowanie ws. Zagłębia Lubin - czytaj.
31 stycznia 2012 - wyrok ws. 9 osób oskarżonych o korupcję w Zagłębiu Lubin - czytaj.
06 stycznia 2012 - sąd wyznacza termin posiedzenia ws. Zagłębia Lubin - czytaj
31 grudnia 2011 - lista ustawionych meczów z aktu oskarżenia - czytaj
29 grudnia 2011 - uzasadnienie aktu oskarżenia ws. korupcji w Zagłębiu - czytaj.
28 grudnia 2011 - lista osób, które dobrowolnie poddają się karze za korupcję w Zagłębiu - czytaj.
27 grudnia 2011 - akt oskarżenia ws. korupcji w Zagłębiu Lubin - czytaj.
23 grudnia 2011 - śledztwo ws. Smudy umorzone - czytaj.
15 listopada 2011 - Smuda przesłuchany w prokuraturze - czytaj
14 listopada 2011 - Prokuratura sprawdza premię b. trenera Zagłębia - Franciszka Smudy - czytaj.
10 listopada 2011 - Zagłębie Lubin z dyscyplinarnym zarzutem korupcyjnym - czytaj
21 października 2011 - proces b. piłkarzy Zagłębia odroczony - czytaj.
21 września 2011 - ZTP zawiesza kary dla Mierzejewskiego i Piszczka - czytaj
01 września 2011 - WD PZPN: dwa odwołania ws.  Piszczka - czytaj.
31 sierpnia 2011 - odwołanie ws. Łukasza Piszczka - czytaj.
19 sierpnia 2011 - były zawodnik Cracovii ukarany dyscyplinarnie - czytaj.
12 sierpnia 2011 - postępowanie dyscyplinarne WD PZPN ws. Zagłębia i Cracovii - czytaj
04 sierpnia 2011 - b. piłkarz Zagłębia Dariusz Jackiewicz zdyskwalifikowany  - czytaj.
03 sierpnia 2011 - Piszczek na pół roku rezygnuje z reprezentacji - czytaj.
02 sierpnia 2011 - Niemcy oburzeni karą dla Piszczka - czytaj.
29 lipca 2011 - dyskwalifikacje za ustawienie meczu Zagłębia z Cracovią - czytaj.
30 czerwca 2011 - postępowanie dyscyplinarne ws. Macieja Iwańskiego - czytaj.
30 czerwca 2011 - Borussia broni Łukasza Piszczka - czytaj.
27 czerwca 2011  kary dyskwalifikacji za ustawienie meczu Cracovia - Zagłębie Lubin - czytaj.
27 czerwca 2011 - byli piłkarze Zagłębia skazani za ustawienie meczu z Cracovią - czytaj.
27 czerwca 2011 - Michał Ch,. wycofuje się z dobrowolnego poddania karze - czytaj.
13 czerwca 2011 - sąd wyznacza termin wyroku ws. meczu Cracovia - Zagłębie Lubin - czytaj.
24 maja 2011 - Zagłębie usuwa zamieszanych w korupcję piłkarzy - czytaj.
16 maja 2011 - rzecznik dyscyplinarny PZPN kończy postępowania ws. meczu Cracovia - Zagłębie - czytaj.
9 maja 2011 - rzecznik dyscyplinarny PZPN zaczyna przesłuchania ws. meczu Cracovii - Zagłębie - czytaj.
17 kwietnia 2011 - Michał S. o ustawieniu meczu z Cracovią - czytaj.
15 kwietnia 2011 - Łukasz Piszczek zastanawia się nad grą w reprezentacji - czytaj.
14 kwietnia 2011 - dwaj piłkarze Zagłębia zawieszeni - czytaj.
13 kwietnia 2011 - Prokuratura wysyła do PZPN akta ws. Zagłębia Lubin - czytaj.
12 kwietnia 2011 - oświadczenie Zagłębia Lubin - czytaj.
11 kwietnia 2011 - oświadczenie Zagłębia Lubin - czytaj.
11 kwietnia 2011 - akt oskarżenia ws. meczu Cracovia - Zagłębie Lubin - czytaj.
8 lutego 2011 - szczegóły aktu oskarżenia ws. ustawienia meczu RKS Radomsko z Zagłębiem - czytaj.
7 lutego 2011 - początek procesu ws. ustawienia meczu RKS Radomsko z Zagłębiem Lubin - czytaj.
2 lutego 2011 - Piszczek przyznaje się do udziału w korupcji - czytaj.
30 stycznia 2011 - jak Zagłębie Lubin kupowało mecz od Piasta Gliwice - czytaj.
20 stycznia 2011 - zatrzymania ws. ustawienia meczu Cracovii z Zagłębiem - czytaj i tutaj i tutaj.
29 października 2010 - prokuratura utajnia zarzuty dla piłkarzy Zagłębia - czytaj
26 października 2010 - Jacek K. podejrzany o ustawienie meczu ŁKS z Zagłębiem ujawnia - czytaj.
23 października 2010 - RKS chciał kupić mecz z Zagłębiem  - czytaj
22 października 2010 - akt oskarżenia ws. sprzedania przez RKS meczu z Zagłębiem - czytaj i tutaj.
30 września 2010 - B. piłkarz ŁKS Jacek K. zatrzymany ws. ustawienia meczu z Zagłębiem - czytaj.
9 lutego 2010 - prawomocny wyrok ws. ustawienia meczu Zagłębia Lubin z Polarem - czytaj.
4 lutego 2010 -Blog Piłkarska Mafia ujawnia - P. ma postawiony zarzut korupcji - czytaj.
2 lutego 2010 - mowy końcowe w procesie ws. ustawienia meczu Polaru z Zagłębiem - czytaj.
12 stycznia 2010 - Polonia Bytom rozwiązuje kontrakt z Ireneuszem K. - byłym zawodnikiem Zagłębia podejrzanym o korupcję - czytaj
27 listopada 2009 - byli trenerzy i piłkarz Zagłębia zeznają w procesie ws. Polaru - czytaj.
30 września 2009 - KGHM o korupcji w Zagłębiu Lubin - czytaj.
28 września 2009 - były piłkarz Zagłębia Grzegorz N. opowiada o korupcji - czytaj.
28 września 2009 - były piłkarz Zagłębia Wojciech Łobodziński zeznaje przed sądem - czytaj.
9 września 2009 - przeszukanie w Zagłębiu Lubin - czytaj.
31 sierpnia 2009 - zatrzymania ws. meczu RKS Radomsko - Zagłębie Lubin - czytaj.
10 czerwca 2008 - Sąd Najwyższy oddala kasacje ws. Zagłębia Lubin - czytaj.
7 kwietnia 2009 rusza kolejny proces ws. m.in. ustawienia meczu Polaru z Zagłębiem Lubin - czytaj.
2 kwietnia 2009 były piłkarz Zagłębia Zbigniew M. nie może się dobrowolnie poddać karze - czytaj.
5 marca 2009 - były piłkarz Zagłębia Zbigniew M. przyznaje się do korupcji - czytaj.
6 sierpnia 2008 - Zagłębie Lubin ostatecznie zdegradowane - czytaj.
20 czerwca 2008 - Zagłębie zdegradowane - czytaj.
10 czerwca 2008 - były piłkarz Zagłębia Lubin Zbigniew M. uniewinniony - czytaj.
3 czerwca 2008 - wyrok ws. Zbigniewa M. odroczony - czytaj.
25 maja 2008 - szczegóły akt oskarżenia ws. ustawienia meczu Polaru z Zagłębiem - czytaj.


WYJAŚNIENIA OSKARŻONYCH:

Mariusz S. - były sędzia z Opola (całość znajdziecie tutaj):
Chcę także powiedzieć, że Jerzy M., który był szefem kolegium sędziów opolskiego ZPN także brał łapówki. Fryzjer powiedział mi, że M. wziął mnóstwo szmalu za mecz Polar Wrocław - Pogoń Szczecin z 8 kwietnia 2004 roku, który sędziował Artur Sz., za mecz Zagłębie Lubin  - GKS Bełchatów z 2 czerwca 2004, który sędziował Adam K., za mecz Śląsk Wrocław - Arka Gdynia (pierwszy barażowy) z 20 czerwca 2004, który sędziował Marek M. Fryzjer mi o tym mówił podczas spotkania w jego domu. To by się zgadzało bo Fryzjer opiekował się Pogonią Szczecin, Arką Gdynia i maczał palce w sukcesach Zagłębia Lubin. M. był obserwatorem na tych trzech meczach.

Mecz z 25 czerwca 2004 roku RKS Radomsko - Zagłębie Lubin. Nie miałem żadnej propozycji korupcyjnej związanej z tym meczem. Mecz sędziował B. czy on jakąś miał nie wiem, nie mówił mi. O meczu tym wyjaśniam bo wydaje mi się, że piłkarze Radomska sprzedali ten mecz. Widziałem to na boisku.

Jeśli chodzi o mecz Zagłębia Lubin - GKS Bełchatów z 2 czerwca 2004 roku, który sędziował K. zakończył się skandalem. Ten mecz był meczem decydującym o awansie Zagłębia do I ligi. W tym meczu dająca awans jedyna bramka dla Zagłębia padła ze spalonego. K. ewidentnie wydrukował ten mecz. Zadziwiające było to, że to właśnie K. - człowiek Fryzjera - został wyznaczony na ten mecz. To był bardzo ważny mecz, a K. dostał ten mecz do prowadzenia, mimo, że to był jego pierwszy mecz po kontuzji. Nie praktykuje się czegoś takiego by po przerwie po kontuzji zaraz dostawać do prowadzenia ważny mecz. Do sędziowania tak ważnych meczów trzeba się przygotować. M. dostał tutaj także pieniądze, z tego co wiem nie zarzucił K. tej bramki ze spalonego.

6 czerwca 2004 roku odbył się mecz RKS Radomsko - Zagłębie Lubin. Mecz ten sędziował Sławek B., a obserwatorem był Jan Ć. Słyszałem rozmowę Jerzego M. z Ć. M. prosił Ć. o dobrą ocenę dla B. Ć. obiecał, że da B. notę 7,9. Później dowiedziałem się, że B. dostał od Ć. 7,3. W rozmowie z Marianem D. dowiedziałem się, że Ć. dał taką niską notę B. bo dowiedział się, że B. za ten mecz, za pomoc Zagłębiu dostał pieniądze i nie podzielił się nimi z nim. Zresztą z tego co wiem to ten mecz sprzedali też zawodnicy RKS Radomsko. Ten mecz to była komedia. Sędzia dostał pieniądze za tak zwaną asekurację. D. mi mówił, że B. dostał 20 lub 30 tys. zł.

Marian D. - były obserwator PZPN i sędzia (całość wyjaśnień znajdziecie tutaj):
Przekazywałem także informacje o sędziach meczów Zagłębia Lubin w rundzie wiosennej sezonu 2003/2004. Zadzwonił do mnie Jerzy F. - działacz Zagłębia. Nie wiem jaką pełnił funkcję, ale pamiętam, że wcześniej był trenerem. Ja byłem zaskoczony tym pierwszym telefonem F. Była to pierwsza rozmowa po dłuższej przerwie. Porozmawialiśmy o tym co robimy. Powiedziałem, że jestem obserwatorem. Od słowa do słowa F. spytał się mnie czy nie pomógłbym w ustalaniu sędziów kilku wyjazdowych meczów jego drużyny. Odpowiedziałem, że jest to ciężka sprawa, trudna do ustalenia. Powiedziałem, że postaram się mu w jakiś sposób pomóc. Nie powiedział po co mu ta wiedza. Ja nie dociekałem. On nie mówił. Zagłębie walczyło wówczas o wejście do pierwszej ligi. Nie mówiłem mu w jaki sposób będę ustalał sędziów tych meczów. F. nie mówił czy i jak się odwdzięczy. Ja się zdecydowałem pomóc bo znałem go od dawna. Miałem nadzieję, że zorganizuje jakąś biesiadę. Pamiętam, że dzwonił do mnie i prosił o ustalenie sędziów meczów: KSZO - Zagłębie, Szczakowianka - Zagłębie i Ruch Chorzów - Zagłębie. Podawałem mu nazwiska sędziów wieczorem w przeddzień meczów. Ustalałem je jak poprzednio - typowałem i dzwoniłem. Gdy rozmawiałem z sędziami tym meczów to mówiłem, że Zagłębie chce wiedzieć kto im sędziuje. Mówiłem, że działacz Zagłębia chce z nimi rozmawiać. Mogłem podawać nazwisko F. Przekazywałem F. dane sędziów, nie pamiętam czy przekazywałem wszystkich numery telefonów. Gdy mnie pytał o numer komórkowy podawałem. Gdy sędziowie pytali mnie dlaczego F. interesuje się - mówiłem im, że on jest przygotowany na konkretne rozmowy o meczu. Nie wiem czy i gdzie F. spotykał się z tymi sędziami i czy przekazywał im jakieś pieniądze za nieuczciwe sędziowanie. Z F. spotkałem się na zakończenie tej współpracy w restauracji w pobliżu Gliwic. Przekazał mi w podziękowaniu czapeczkę i szalik oraz znaczek Zagłębia, a także kopertę. Powiedział, że to rozliczenie za wykonane telefony. Było tam 2 tys. zł.

Ryszard F. pseudonim Fryzjer (całe wyjaśnienia znajdziecie tutaj):
Chciałbym powiedzieć o jednej sytuacji dotyczącej sędziego Adama K. i meczu Zagłębie Lubin - GKS Bełchatów. Wiem, że obserwatorem tego spotkania był Jerzy M. Mecz ten był rozgrywany w końcu maja lub na początku maja 2004 roku (3 czerwca 2004 roku - dopisek dpanek). Zagłębie walczyło wówczas o awans do pierwszej ligi. Pamiętam, że około 3-4 dni przed meczem zadzwonił do mnie ktoś na telefon komórkowy. To był mężczyzna, który nie przedstawił się i powiedział, że od nas z Poznania jest sędzia K., który będzie sędziował mecz Zagłębia z GKS. Powiedział, że dobrze by było żeby on pomógł w tym meczu Zagłębiu. Ten mężczyzna powiedział, że parasol nad tym wszystkim trzyma prezes Listkiewicz. Ja powiedziałem: wie pan, ja nie wiem z kim rozmawiam i bierze mnie pan podstępem. Powiedziałem też, że ja nigdy nie pałałem do Listkiewicza dużą sympatią. On powiedział, że nie żartuje, że ktoś przyjedzie i pogada z K., żeby on im pomógł bo to jest mecz decydujący o awansie. Ten mężczyzna podał swoje nazwisko i przedstawił się jako Stanisław Speczik (w latach 2001-2004 prezes KGHM Polska Miedź - dopisek dpanek). Ja osobiście tego mężczyzny nie znałem, wiem, że on był prezesem w Lubinie, ale nie wiem czy w czasie kiedy była ta rozmowa. Ten Speczik dodał żeby K. nie bał się im pomóc bo za tym wszystkim stoi prezes Listkiewicz. Powiedział także, że przyjedzie porozmawiać w tej sprawie człowiek z Lubina i przywiezie pieniądze za ten mecz. Zanim ta rozmowa się skończyła to ja bardzo nieufnie podchodziłem do tego człowieka, mówiłem mu, że nie wiem z kim rozmawiam i, że takie tematy mnie nie interesują. Wówczas za jakieś 10 minut ponownie zadzwonił telefon i ponownie odezwał się ten człowiek, który przedstawił się jako Speczik. On powiedział do mnie, że to nie jest żaden żart, że on mnie nie wypuszcza i dał mi do telefonu Michała Listkiewicza. Listkiewicz powiedział do mnie: witam panie Ryśku, powiedział, że w tej sprawie zadzwoniłby do Perka, ale ma z nim ostatnio złe układy, a wie, że K. to jest sędzia od nas i dlatego dzwoni z tą sprawa do mnie. Poznałem Listkiewicza po głosie. Listkiewicz powiedział, że przyjedzie człowiek z Lubina i będzie uzgadniał szczegóły na miejscu. Żaden z nich nie powiedział kto to będzie. I było tak ponownie zadzwonił ktoś, nie wiedziałem z kim rozmawiam, i powiedział, że zamierza do mnie przyjechać. Tym człowiekiem okazał się Jerzy F. Ja tego F. znałem jedynie z widzenia, ale z nim wcześniej nie rozmawiałem. Do spotkania doszło we Wronkach w restauracji Borowianka. Chyba ja wskazałem to miejsce. F. podczas tej rozmowy spytał mnie, a raczej stwierdził, że był telefon z Warszawy. Ja potwierdziłem i powiedziałem, że mają mocne plecy. Wtedy F. przeprowadził rozmowę z K. , ja byłem trochę z boku. K. bał się tego meczu, powiedział, że cały sezon nie sędziował, że jest nie przygotowany bo miał kontuzję. F. powiedział, że ma dla niego pieniądze, żeby pomógł Zagłębiu w osiągnięciu wyniku. Podczas tego spotkania F. przekazał K. kopertę z pieniędzmi. To były pęczki stu złotówek. F. powiedział jaką kwotę przekazuje K., było to bądź 30 bądź 40 tys. zł. F. powiedział mi, że do mnie zgłosi się po meczu, bo ma swój honor i jak będzie dobrze wszystko z tym wynikiem to ja dostanę na wódkę. K. wziął te pieniądze. F. po około pół godzinnym spotkaniu pojechał, ja z K. zostałem. On powiedział, że boi się tego meczu, żeby wszystko wyszło bo on jest nieprzygotowany, nie chciał jechać na ten mecz. Ja mu powiedziałem żeby uważał, bo to jest mecz dużego ryzyka.
Było jeszcze tak podczas tej rozmowy z F., że on spytał mnie na boku czy Bełchatów dzwonił już do K. i czy coś proponował. Ja powiedziałem, że nie wiem, że spytam. Pamiętam nawet, że następnego dnia K. powiedział, że ktoś się do niego odzywał z Bełchatowa, ale nie pamiętam kto.
Po meczu Zagłębie - Bełchatów, który Lubin wygrał 1:0, ja zadzwoniłem do obserwatora M. Zapytałem jak ocenia K. Powiedział, że jest za wcześnie, że chce obejrzeć ten mecz na kasecie. Ostatecznie dał K. notę chyba 7,8 lub 7,9. Była to nota poniżej 8,0. Pamiętam, że ja po meczu K. spotkałem się z nim wieczorem na rynku w Poznaniu. Pamiętam, że to spotkanie odbyło się w restauracji FAXE bo tam było jakieś wielkie święto i świętowali też piłkarze Lecha, nie pamiętam co wtedy świętowali. Chyba to był finał Pucharu Polski, który Lech zdobył.
K. powiedział, że za ten mecz wszyscy będą mieli pretensje bo on źle sędziował i, że będzie afera, bo nikt nie będzie zadowolony. Dzień, dwa po tym meczu zadzwonił do mnie F. i powiedział, że chce się spotkać. Umówiliśmy się na spotkanie w okolicach Wronek. Pamiętam, że jeszcze dzwoniłem do niego na numer klubowy i zapowiadałem, że się spóźnię i przesunęliśmy godzinę spotkania. Dzwoniłem na numer klubowy bo on nie używał komórki. Spotkanie odbyło się za Pniewami, ja wyjechałem w jego kierunku. Spotkaliśmy się w lesie między Nowym Tomyślem a Pniewami. F. powiedział, że chce żebym uciął trochę pieniędzy K. dla siebie. F. powiedział, że K. pomieszał i za bardzo im nie pomógł. F. właściwie mnie obwiniał, że K. spaprał ten mecz. F. powiedział mi też wtedy, że im właściwie pomaga ustawiać mecze (sędzia A. - dopisek dpanek) Sz., ale, że tutaj nie miał dojścia Tak się rozstaliśmy. Ja z K. na temat tego spotkania nie rozmawiałem, nie odbierałem też od niego żadnych pieniędzy. Ja o tych zdarzeniach nie mówiłem nikomu. Z F. nie miałem od tego czasu kontaktu.

Komentarz Michała Listkiewicza nt. wyjaśnień Fryzjera

Chciałem jeszcze dodać, że ja osobiście nie znam Stanisława Speczika, osobiście się z nim nie spotkałem, rozmawiałem z nim jedynie telefonicznie przed tym spotkaniem Zagłębia Lubin sędziowanym przez K. To on do mnie dzwonił, na mój telefon komórkowy, nie wiem z jakiego numeru, czy to był telefon stacjonarny czy komórkowy. Ja w tym czasie dysponowałem dwoma telefonami komórkowymi, jedynym na kartę, drugi był zarejestrowany na firmę prowadzoną przez moją konkubinę.
Wiem, że mecze Zagłębia pilotował i nawiązywał kontakty z sędziami prowadzącymi spotkania Zagłębia sędzia Marcin Borski. Wiem, że był taki mecz Zagłębia z Aluminium Konin sędziowany przez Piotra W. Tam liniowym był Krzysztof M. - sędzia asystent międzynarodowy. Wiem, że do tego sędziego M. w sprawie załatwienia meczu Zagłębia zadzwonił Marcin Borski. O tym powiedział M. Marianowi D., a on mnie. M. jest z Bielsko Białej i podlega D. jako prezesowi Śląskiego Kolegium Sędziów.
Wiem, że był taki mecz Radomsko - Zagłębie Lubin. Zagłębie wygrało ten mecz. On był ustawiony. Tam były działania dwustronne. Mecz był kupiony od piłkarzy, siedmiu piłkarzy Radomska zostało zawieszonych. Wiem, że ten mecz sędziował B., a obserwatorem był Ć. B. drukował ten mecz na żywca. Pieniądze za ustawienie meczu płacił bądź Sz. bądź Jurek F.

B. sędzia Zbigniew M. (całość wyjaśnień tutaj):
podczas spotkania Zagłębia Lubin z Górnikiem Zabrze zakończonego remisem 1:1 rozegranego w późniejszym sezonie. Tam propozycję złożył mi któryś z działaczy Zagłębia Lubin. Ja go nie znałem, tam władze zmieniały się często. Ten działacz oferował 10 tys. zł za pomoc w zwycięstwie Zagłębia. Ja przyjąłem tę propozycję i poinformowałem o niej Mirka K. Mecz ten zakończył się remisem i nie otrzymałem pieniędzy. Z działaczy Zagłębia znałem pana L., nie znam jego funkcji, trenera Jabłońskiego, nie znałem pana F.

B. sędzia Andrzej K. (całość wyjaśnień tutaj):
Chciałem jeszcze powiedzieć, że przed meczem Polar Wrocław - Zagłębie Lubin  z 7 maja 2004 roku zadzwonił do mnie Marian D. On powiedział, że przed meczem skontaktuje się ze mną pan P. Nie wiem czy on był wtedy trenerem Zagłębia czy Polaru. D. nic więcej nie sugerował. Nie powiedział po co ten P. ma się ze mną skontaktować, ale zrozumiałem, że coś się może dziać i mogą być jakieś podchody. Nie było jednak żadnego kontaktu ze strony P. i innych działaczy Polaru lub Zagłębia. Jeśli chodzi o sam przebieg meczu to ja w przerwie lub po jego zakończeniu użyłem sformułowania, że jesteśmy tutaj niepotrzebni. Tak powiedziałem do asystentów. To był efekt moich odczuć jeśli chodzi o to co się dzieje na boisku. Widoczny był brak zaangażowania piłkarzy Polaru na boisku. W moim odczuciu ten mecz wyglądał jakby był ułożony przez obie drużyny. Ja nie miałem jednak żadnych dowodów, to były moje odczucia jako sędziego, który prowadził wiele różnych meczy.

B. trener Zagłębia Franciszek Smuda (całość tutaj):
Jeśli chodzi o czas mojej pracy w Zagłębiu Lubin to trafiłem tam jesienią 2005, to chyba była 5 kolejka. Zagłębie grało wtedy bardzo słabo, zajmowało jedno z ostatnich miejsc w tabeli. Rozmowy o zatrudnieniu prowadziłem z Andrzejem Krugiem, który był wtedy z tego co pamiętam prezesem Rady Nadzorczej. Z tego co pamiętam prezesem był Jerzy F. (oskarżony o ustawianie meczów Zagłębia Lubin - dopisek dpanek). Mnie udało się wyprowadzić ten zespół z dołka i on grał bardzo dobrze w piłkę. Nam się udało dojść do finału Pucharu Polski, poza tym zajęliśmy trzecie miejsce w lidze gwarantujące start w europejskich pucharach. Na zakończenie tego sezonu ja trafiłem do Lecha Poznań. Pamiętam mecz z Cracovią z maja 2006, od tego meczu zależało nasze miejsce w tabeli i awans do europejskich pucharów. W tym czasie byliśmy zespołem dużo lepszym od Cracovii, ja nie zakładałem, że możemy tam przegrać. Pamiętam, że przed tym meczem pojawiały się informacje prasowe, że Cracovia potrzebuje remisu w tym meczu, co ma zapewnić jej 11 miejsce w tabeli. Od zajęcia tego miejsca zależała wypłata dla nich premii za cały sezon. Tym samym zakładałem, że Cracovia raczej będzie dbała o te żeby nie przegrać z nami i remis będzie ich satysfakcjonował. Przed tym meczem nie zdarzyło się nic co mogło wzbudzić moje wątpliwości jeśli chodzi o uczciwe rozegranie tego meczu. Nie miałem żadnej informacji czy sygnału od kogokolwiek, że są lub mogą być prowadzone jakieś rozmowy na temat odpuszczenia tego meczu czy dogadania się przez zawodników co do wyniku tego spotkania. Ja po informacjach prasowych na temat tego meczu wielokrotnie się zastanawiałem i analizowałem to co rozegrało się przed meczem i nie było nic takiego co mogło wzbudzić moje wątpliwości. Ja wystawiłem w tym meczu optymalny możliwy skład swojej drużyny. Pamiętam, że zalecałem swoim zawodnikom uważną grę z tyłu, żeby nie stracić przede wszystkim bramki i próbować skontrować przeciwnika. Sam przebieg meczu też nie wzbudził moich wątpliwości co do jego uczciwości i zaangażowania zawodników. Zakładałem, że Cracovia gra na remis bo taki wynik ją satysfakcjonuje, dla mojego zespołu remis też był korzystny, tak, że Zagłębie grało ostrożnie, dbając przede wszystkim o to żeby nie stracić bramki. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Również bezpośrednio po meczu, ani później nie zdarzyło się nic co by powodowało moje wątpliwości co do uczciwości tego meczu. O tym, że tam była korupcja dowiedziałem się dopiero z prasy, jak ta sprawa została nagłośniona (to może być nieprawdziwa informacja bo dziennikarze Przeglądu Sportowego znacznie wcześniej - po informacji na blogu Piłkarska Mafia na temat zarzutów dla Łukasza P. pytali o to trenera kadry - dopisek dpanek).
Jeśli chodzi o zasady mojego wynagrodzenia to ja wszedłem do klubu w czasie gdy już obowiązywał regulamin premiowania. Pamiętam, że była przewidziana premia dla zawodników, a także kadry trenerskiej za osiągnięcie awansu do Pucharu UEFA. Ja nie pamiętam dokładnie wysokości tej premii - to była kwota około 90 tys. zł.
Ja kiedy dowiedziałem się, że ten mecz został kupiony przez moich zawodników byłem strasznie zły, rozczarowany i wściekły. Czułem się trochę oszukany. A
Pojawiają się pytania o to czy ja powinienem oddać pieniądze za awans do pucharów w związku z tym, że ten mecz był kupiony. Ale ja uważam, że mnie to nie dotyczy, mnie to nie obchodzi. Niech oddają ci co nas oszukali, bo ja też zostałem oszukany. Ja tę premię dostałem za swoją rzetelną i uczciwą pracę. Dostali też pieniądze za ten awans inni działacze i pracownicy klubu i dlaczego inni mieliby oddawać uczciwie zarobione pieniądze.

Jerzy F. - były prezes Zagłębia Lubin (całość czytaj tutaj):
(..) Ryszarda F. nie znam dobrze, wiem kto to jest. On pełnił różne funkcje w klubach, nie był to ani trener ani sędzia. Ryszarda F. widziałem ze 2-3 razy w życiu. (...) spotkanie to to we Wronkach gdzie spotkałem się z (sędzią Adamem - dopisek dpanek) K. (...) w restauracji we Wronkach ja byłem pierwszy. Ja siedziałem na jednej z sal. (...) Po 5-10 minutach kelnerka powiedziała, że jestem proszony do drugiej sali. (...) Tam siedział pan F. i ten sędzia, którego kojarzyłem z twarzy. F. nas przedstawił- to pan K. - to pan F. Ja nie byłem specjalnie zaskoczony, że na spotkaniu, na które umawiałem się z K.(chodzi prawdopodobnie o spotkanie przed meczem z 2 czerwca 2004 GKS Bełchatów - Zagłębie Lubin - dopisek dpanek) był F.  Ja nie pytałem K. dlaczego na tym spotkaniu jest F. Ja z F. w tej restauracji się nie umawiałem. Z F, nie dzwoniliśmy do siebie. Ja miałem ze sobą 50-60 tys. Te pieniądze to były moje własne dochody. Ja zarabiałem, miałem premie. Fizycznie te pieniądze wziąłem z domu, ja wyjechałem tego samego dnia, którego spotkałem się z K. Przyjechałem chyba służbowym samochodem sam. Ja nie musiałem odnotowywać tego służbowego wyjazdu.  Pieniądze wziąłem przed wyjazdem ze swojego domu. Ja pieniądze przechowywałem i przechowuję w szafie w mniejszym pokoju. Tam miałem około 100 tys. Nie potrafię dokładnie określić ile wziąłem tych pieniędzy. Nikt nigdy nie był wtajemniczony w mój wyjazd, jego cel i fakt przekazania pieniędzy. Nikt z władz, działaczy i zawodników Zagłębia nie wiedział o tym fakcie. (...) Ja nie pamiętam skąd znałem numer do pana K. Mogło tak być, że ja do niego nie dzwoniłem i numer jego telefonu nie był mi potrzebny. Ja nigdy nie dzwoniłem do Adama K. Nie mogę sobie przypomnieć jak to faktycznie było, z kim i w jaki sposób ja się skontaktowałem, że doszło do spotkania z K. Chciałem powiedzieć, że ten mecz był bardzo ważny dla układu tabeli, kto wygrywał robił właściwie awans. (...) Ja nigdy nikogo nie prosiłem żeby skontaktował się z sędziami meczów Zagłębia Lubin. Znam Mariana D., to był sędzia piłkarski, jeszcze za mojej kariery, później obserwator. Ja miałem kontakty o luźnym charakterze z Marianem D. podczas mojej pracy w Zagłębiu Lubin. Raz był obserwatorem mojego meczu na Cracovii, widywałem go na meczu w Polkowicach, gdy był obserwatorem, podczas wyjazdów na Śląsk spotkałem się z nim na trybunie, z raz czy dwa zjedliśmy kolacje. Sporadycznie, dwa - trzy razy pan D. podał mi kto będzie sędziował mecze Zagłębia Lubin. Nie pamiętam, w których meczach to było. Tak ustaliliśmy, że jak będzie miał możliwość wiedzieć kto będzie sędzią meczów Zagłębia to żeby mi powiedział. Uważam, że chyba miał taką wiedzę gdy sędziował sędzia z jego okręgu. Lepiej zawsze wiedzieć niż wcale nie wiedzieć i po to była mi ta wiedza. Ja przekazałem raz panu D. 2 tys. na kolacji. To były pieniądze za informacje dotyczące ewentualnych obsad. Nie powiem kiedy i gdzie mu przekazałem te pieniądze, bo nie pamiętam. Z Marianem D. kontaktowałem się osobiście lub telefonicznie, nie pamiętam czy on do mnie dzwonił. Nie pamiętam jakimi numerami telefonów do niego dysponowałem, chyba miałem jego wizytówkę.
Ja nie rozmawiałem z sędzią Grzegorzem G., który prowadził mecz KSZO - Zagłębie Lubin z 15 maja 2004, zakończony naszą wygraną 1:0. Ja nie podchodziłem przed meczem pod tego sędziego, nie było żadnych propozycji finansowych z mojej strony i mojego klubu. Do pracowników swojego klubu miałem pełne zaufanie. Pana G. widziałem po raz pierwszy w życiu na tym meczu. Mecz się odbył, pod koniec były przepychanki i komentarze w związku z podyktowaniem przez G. rzutu karnego dla Zagłębia w końcówce meczu. Uważam, że sędzia nie popełnił błędu, a faul był ewidentny. Po meczu pojechałem do domu. Po jakimś czasie, po sezonie przypadkowo powiedziałem facetowi którego znam, jego nazwiska nie podam, że G. należy się ode mnie piwo za odwagę, za tę decyzję. On znał też tego G., on był byłym piłkarzem klubów warszawskich, ja dałem temu znajomemu pieniądze w kwocie 3-5 tys. żeby wypili z G. dobrą wódkę i zjedli kolację. Nie wiem czy tak zrobili, nie pytałem. Pieniądze pochodziły z moich dochodów własnych. Odmawiam podania nazwiska tego człowieka. (...)
Na pytanie: w jakim celu kontaktował się pan 21 maja 2004 kilka godzin przed meczem Zagłębia Lubin z Podbeskidziem Bielsko - Biała z sędzią tego meczu Hubertem Siejewiczem:
To jest sędzia, którego znam, którego ojca znam i pytałem go gdzie jest w tej chwili bo na terenie klubu go nie było. Być może, że chodziło tutaj o ojca pana Huberta, którego znam i z którym chodziłem na kurs trenerski. Obiecywał mi, że kiedyś pojawi się w Lubinie, jak mecz będzie sędziował jego syn. Nie pamiętam (skąd miałem numer Huberta Siejewicza - dopisek dpanek) - może miałem wizytówkę. (...)
Być może nie wykluczam (, że kontaktowałem się z Tadeuszem Diakonowiczem - dopisek dpanek), ten pan oferował chyba jakieś siedliska, prowadzi działalność gospodarczą w tej dziedzinie, chyba raz był z ofertą w naszym klubie.
(Eugeniusz Różański - dopisek dpanek) to jest osoba, która w latach 80. była trenerem Zagłębia. Za jego kadencji był osiągnięty pierwszy, historyczny awans do I ligi, za mojej prezesury był szefem banku informacji, jeździł, nagrywał meczem, robił skróty, omawiał mecze i sytuacje z trenerami.

Grzegorz S. - były zawodnik Górnika Łęczna (całość tutaj):
Gdy grałem w Łęcznej rozgrywaliśmy baraże z Zagłębiem Lubin. Były to baraże o awans do I ligi w sezonie  w sezonie 2002/2003. Drugi mecz graliśmy na Zagłębiu i sędzią był Jacek G. (...)  Przed tym meczem do Pawła B. zadzwonił ktoś związany z Zagłębiem Lubin i zaproponował kwotę 400 lub 500 tys. zł. za odpuszczenie przez nas tego meczu. B. nic nam o tym przed tym meczem nie powiedział, dopiero po meczu. (...)  Wiem, że ten mężczyzna, który do niego dzwonił ma jakieś hotele czy coś takiego, coś tak mi się obiło o uszy. (...) W tym autokarze jak już M.  się mocno upił to powiedział, że G. nie przyjął propozycji bo przyjął propozycję z Zagłębia. Zagłębie miało mu zaoferować 200 tys., o tym na 90 % mówił M., ale również mówić mi Tomek P. Tomek P. był wówczas zawodnikiem Górnika Zabrze i jemu skończył się kontrakt. Był na rozmowach z Zagłębiem Lubin i tam miał podpisać kontrakt. Był zdziwiony, że tam proponują mu warunki I ligowe. Zapytał o to osobę, która z nim kontrakt w imieniu Zagłębia negocjowała. Ta osoba powiedziała mu, że z Łęczną  na 100 % wygrają i zostaną w I lidze. To również P. mógł mi mówić o tych 200 tys. obiecanych przez Zagłębie G., ale raczej stawiam na M.

Łukasz P. - były piłkarz Zagłębia Lubin (całość tutaj):
Ja zgłosiłem się do tutejszej prokuratury po zapoznaniu się z informacjami internetowymi dotyczącymi ostatnich zatrzymań zawodników Zagłębia Lubin. Poza tym rozmawiałem telefonicznie z Maćkiem I. i Grzegorzem B. - moimi kolegami z czasów gry w Zagłębiu, z którymi utrzymuję kontakt do dnia dzisiejszego i podjąłem decyzję o zgłoszeniu się do prokuratury.
Jeśli chodzi o zdarzenia związane z meczem Cracovia - Zagłębie Lubin z wiosny 2006 to kilka dni przed meczem skontaktował się ze mną Darek J. i poprosił żebym przyszedł do niego do mieszkania. Tam w tym mieszkaniu był: J., Sz., Maciek I., Michał S., Michał Chałbiński i ja. Nie pamiętam czy na tym spotkaniu byli też M. i L. Z tego co pamiętam nie było tam Grześka B. i Wojtka Ł. Na tym spotkaniu J. i Sz. poinformowali, że oni mogą załatwić remis w najbliższym meczu z Cracovią. Sytuacja była taka, że my potrzebowaliśmy co najmniej jednego punktu, a więc remisu właśnie z Cracovią  żeby sobie zapewnić start w pucharach. Cracovia już wtedy o nic nie grała, z tego co pamiętam. Sz. i J. powiedzieli, że mogą to załatwić, ale, że to będzie kosztowało i potrzebują na to określoną kwotę. Oni chyba podawali wysokość tej kwoty, ale teraz dokładnie już nie pamiętam, mogło to być 100 tys. zł jak wynika z zarzutu, ale teraz tego nie pamiętam. Oni powiedzieli, że musimy się na te pieniądze dla Cracovii zrzucić. Sz. i J. nie mówili z kim z Cracovii na ten temat rozmawiali. Ja wtedy byłem młodym zawodnikiem, miałem mieszane uczucia, ale ostatecznie wszyscy obecni zgodzili się na tę propozycję Cracovii i przekazanie im pieniędzy za wynik remisowy w najbliższym meczu. My co prawda byliśmy silniejszą piłkarsko drużyną, ale w piłce nie ma nic pewnego. Było ustalone na tym spotkaniu, że następnego dnia mieliśmy przynieść pieniądze, chyba było ustalone na tym spotkaniu, że mamy przynieść po 10 tys. zł. Z tego co pamiętam to ja nie miałem tyle pieniędzy i przekazałem następnego dnia J. 5 tys. Ale nie jestem jednak pewien czy nie było to ustalone 10 tys. Ja na pewno nie pożyczyłem od nikogo pieniędzy na ten cel, wypłacałem następnego dnia rano pieniądze na ten cel w banku, był to mój rachunek w Dominet Banku, załatwiałem tę wypłatę w oddziale w Lubinie. Przekazałem J. dokładnie taką kwotę jaką wypłaciłem w banku, jest to do sprawdzenia.
Pamiętam też, że zostałem poproszony przez J. o wtajemniczenie w tę propozycję Grześka B., którego nie było na tym spotkaniu. Nie wiem dlaczego go nie było. Ja rozmawiałem z Grześkiem B., powiedziałem mu, że jest propozycja remisu ze strony Cracovii i trzeba wyłożyć na ten cel pieniądze dla zawodników tej drużyny. Grzesiek się zgodził i miał przynieść te pieniądze do J. Wydaje mi się, że przekazał te pieniądze, ale mnie przy tym jak Grzesiek przekazywał te pieniądze J. nie było. pamiętam, że J. i Sz. mówili coś, że te wyłożone pieniądze zostaną nam wyrównane z premii za ten mecz, ale jak to dokładnie miało wyglądać dokładnie nie wiem. Ja nie wiem czy inni zawodnicy młodzi czy zza granicy byli wtajemniczeni w to porozumienie z Cracovią. Nie wiem dokładnie kiedy i komu Sz. i J. przekazali te pieniądze. Ja nie znałem żadnych zawodników Cracovii z tego czasu, nikt z Cracovii się ze mną nie kontaktował. Mnie na meczu z Cracovią nie było gdyż byłem wykluczony z tego meczu za żółte kartki. Tak, że nie wiem jakie dokładnie były ustalenia w ramach drużyny co do sposobu gry w tym meczu. (...) Żałuję tego co się stało. To była jedyna sytuacja o takim korupcyjnym charakterze w której uczestniczyłem.

Jacek M. - były piłkarz Zagłębia Lubin (całe wyjaśnienia tutaj):
Jeśli chodzi o moją grę w Lubinie to tam dostawaliśmy premie meczowe w takiej wysokości jak to wynikało z dokumentów. Wiem, że jako drużyna mieliśmy otrzymać za awans 2 miliony zł brutto. I taką kwotę faktycznie otrzymaliśmy. Ja dostałem 100 tys. zł brutto, otrzymałem te pieniądze - część przelewem na konto część w kasie. I jedne i drugie pieniądze otrzymałem po awansie, większą część pieniędzy dostałem przelewem, mniejszą część gotówką w kasie. Ja kwitowałem odbiór pieniędzy w kasie, ale nie pamiętam jaka to była dokładnie kwota. Ja nie wiem czemu część pieniędzy dostaliśmy przelewem, a część gotówką w kasie. To była decyzja prezesa F., dokładnie dyrektora F. (...)
Przesłuchanie 4 września 2009:
Jeśli chodzi o mecz z ŁKS Łódź to wiem to co sobie przypomniałem. Było spotkanie dzień przed meczem w hotelu, tam gdzie mieliśmy zgrupowanie przedmeczowe. W tym spotkaniu było sporo osób, zawodników Zagłębia Lubin - na pewno był Andrzej Sz., Grzegorz N., Ireneusz K., chyba Tomasz S., Sławomir P. czyli ci, którzy następnego dnia mieli grać w podstawowym składzie. Podczas tego spotkania była rozmowa żeby premie oddać dla zawodników ŁKS. Wszyscy nie byli zgodni co do tego czy to uczynić. Z tego co pamiętam ktoś się skontaktował z zawodnikami ŁKS z propozycją odpuszczenia przez nich meczu właśnie za tę premię. Nie pamiętam kto się skontaktował z tymi zawodnikami. Nie pamiętam jaką kwotę zaproponowano tym zawodnikom. Z tego co ja  pamiętam to ja nie uczestniczyłem do końca w tym spotkaniu, nie pamiętam dzisiaj z jakiego powodu. Dlatego nie wiem jakie były rezultaty tej dyskusji. Z tego co pamiętam to później, gdy podpisywaliśmy premie meczowe, to się nie zgadzała kwota. Mogłem się wtedy domyślać, że te pieniądze poszły jednak na ten mecz. Przed samym meczem nikt mnie nie poinformował jak sprawa została załatwiona.  Z tego co dzisiaj pamiętam to podczas dyskusji przed meczem Wojciech Ł. nie zgadzał się na oddanie premii za ten mecz. Ja nie zajmowałem stanowiska w tej sprawie, bo miałem nie grać w tym meczu. W ostatnich kolejkach mało grałem i trener mi powiedział, że nie będę grał. Z tego co pamiętam to z tym tematem przyszedł Irek K. to znaczy Irek K. podczas tego spotkania, że jest kilku zawodników ŁKS, którzy chcą odpuścić ten mecz. (...)
Odnośnie meczu z Polarem to wiedziałem, że Andrzej Sz. i Ireneusz K. kontaktowali się z zawodnikami Polaru. To było jakieś kilka dni przed meczem. To znaczy kilka dni przed meczem te osoby, które wymieniłem kontaktowały się telefonicznie z zawodnikami Polaru. Ja się dowiedziałem o tym również kilka dni przed meczem. Nie wiedziałem kto dokładnie do kogo dzwonił i kto komu zaproponował odpuszczenie tego meczu w rozmowach telefonicznych. Do dnia meczu nie wiedziałem jaki jest wynik tych rozmów.  W dniu meczu Andrzej Sz. powiedział mi, że Tomasz R. zgodził się odpuścić mecz za pieniądze, natomiast ja nie znam kwoty jaką otrzymał. O tym, że są prowadzone takie rozmowy telefoniczne dowiedziałem się na kilka dni przed meczem od Andrzeja Sz. Andrzej Sz. poinformował mnie o tych rozmowach telefonicznych i ostatecznym wyniku tych rozmów, gdyż byłem zawodnikiem zespołu. Z tego co pamiętam to Andrzej mówił mi o tym raczej na osobności. Jeśli chodzi o ten mecz to nie jestem pewien czy oddaliśmy swoje premie. Gdy Andrzej mi powiedział, że ten mecz jest dogadany to przyjąłem to do wiadomości. Z tego co usłyszałem chyba od Andrzeja, że oprócz R. w odpuszczenie meczu byli zaangażowani także inni zawodnicy Polaru. Kojarzy mi się jeszcze jedno nazwisko - S. Dzisiaj pamiętam tylko to nazwisko. Z tego co pamiętam to pieniądze miały być przekazane jeszcze przed meczem. Na sto procent nie wiem czy pieniądze zostały przekazane bo Andrzej mówił jedynie, że będzie je przekazywał, natomiast później nie powiedział mi czy je przekazał. Zakładam, że pieniądze poszły bo ten mecz wyglądał jak wyglądał. R. się słabo prezentował. Ja nie grałem w tym meczu, siedziałem na ławce. Z tego co wiem dużo o tym meczu rozpisywała się prasa, stwierdzając m.in., że Zbyszek M. komuś przy piwie miał powiedzieć, że ten mecz jest odpuszczony. Nie pytałem Zbyszka czy to prawda czy nie.
Jeśli chodzi o mecz z RKS Radomsko to dowiedziałem się o sprawie bodajże przed meczem, iż zawodnicy z Radomska żądają 200 tys. zł za odpuszczenie tego meczu. O tym nie wiedziało na pewno dwóch zawodników z naszej drużyny: Marcin Madrochowski i zawodnik, który mnie zmienił na boisku - Przemysław Kocot. Pamiętam, że ci zawodnicy nie mieli być wtajemniczeni w tą sprawę.
Oni nie byli wtajemniczeni bo z tego co pamiętam oni wtedy rozgrywali chyba pierwsze spotkanie i byli najmłodszymi zawodnikami. Z tego co pamiętam oni zostali powołani do składu bo z pierwszego składu wypadło chyba z pięciu zawodników z powodu kontuzji i kartek. O tym żądaniu zawodników RKS Radomsko dowiedziałem się od Andrzeja Sz. Nie pamiętam już dzisiaj w jakich okolicznościach on mi o tym powiedział. Od Andrzeja dowiedziałem się wtedy, że jest żądanie od nas z góry od prezesa F., że mamy te pieniądze dać. Z tego co pamiętam to ja rozmawiałem na ten temat z Andrzejem i Irkiem K. Natomiast nie pamiętam rozmowy w szerszym gronie. Zgodziłem się na to. Nie pamiętam czy pieniądze na ten mecz poszły rzeczywiście z naszej premii, ale tak miało być. Dzień przed meczem dowiedziałem się od Andrzeja, że wcześniej było spotkanie ze Zdzisławem L. i Bogdanem J., gdzieś w połowie drogi, dokładnie chyba nie mówili gdzie. Z tego co wiem na tym spotkaniu był Andrzej Sz. i chyba Grzegorz N. Na tym spotkaniu ustalili sumę, za którą zespół z Radomska odpuści mecz. Nie w jaki sposób zostaną przekazane pieniądze. O tym, żeby nie wprowadzać w temat tych dwóch młodych zawodników była rozmowa w szerszym gronie. Pamiętam, że ci dwaj na pewno nie byli wtajemniczeni, być może jeszcze ktoś również o tym nie wiedział. Pieniądze na ten mecz mogły pochodzić jedynie z klubu. Nie pamiętam kiedy te pieniądze miały być przekazane czy przed meczem czy po meczu, być może przed meczem, ale nie jestem pewien. Na zgrupowanie przedmeczowe pojechaliśmy dzień wcześniej. Jechałem autobusem klubowym. Nic mi nie wiadomo na ten temat czy w samochodzie mieliśmy pieniądze. Andrzej był takim łącznikiem między nami a prezesem. On być może rozmawiał z każdym z zawodników indywidualnie. Dyskusja o odpuszczeniu meczu była przed ŁKS, Radomskiem, Andrzej mi mówił również o Polarze, nic nie wiem o Piaście Gliwice. Gdy Andrzej mi o tym mówił i gdy były dyskusje to i tak było już przesądzone, bo jeszcze się nie spotkałem z sytuacją, żebyśmy się jako zawodnicy nie zgodzili. To było sterowane przez górę.
Nie pamiętam kiedy, być może przed tym meczem z ŁKS, być może wcześniej trochę lub później, pojawił się temat oddawania pieniędzy z naszych premii na sędziów i zawodników. Wcześniej jeszcze było ciśnienie na awans do I ligi. Chyba Andrzej nam zawodnikom to przekazywał. On przekazał nam te informacje od naszego prezesa F. Wiadomo, że każdy chciał pracować, grać, zarabiać pieniądze więc się zgodziliśmy na taki układ, że oddajemy część premii. Jakiegoś spotkania w szatni na ten temat nie było, o tym powiedział mi raczej Andrzej. Rozmawialiśmy o tym między sobą. Było niezadowolenie, ale graliśmy dalej i mieliśmy cel: awans. Nawet nie pamiętam ile dokładnie tych list premiowych podpisaliśmy. Nie pamiętam tego. Z tego co pamiętam to pieniądze dostawaliśmy na rachunki bankowe lub były nam wypłacane w kasie. Mieliśmy premie za konkretne mecze, były również premie miesięczne, za zajęcie konkretnego miejsca na koniec miesiąca. Z tego co pamiętam to było tak, że podpisywaliśmy listy i nie dostawaliśmy wcale premii. Podpisywaliśmy, że pieniądze są nam rzekomo wypłacane w kasie,  ale ich nie otrzymywaliśmy. Nie pamiętam czy tak zawsze było w przypadku wypłat w kasie czy też mogło być tak, że w kasie wypłacano nam czasem część premii. W przypadku przelewania pieniędzy na nasze konto to raczej z tego co pamiętam kwoty przelewów, to kwoty przelewów były zgodne z kwitem, który dostawaliśmy z księgowości klubu. Gdy mieliśmy dostawać rzekomo wypłaty w kasie to tam w kasie podpisywaliśmy kwity premiowe, kwitując odbiór pieniędzy. W kasie obsługiwała nas księgowa i kasjerka. Nie pamiętam imienia i nazwiska tych osób. Pamiętam, że zawsze była informacja ogólna, że mamy przyjść do kasy i podpisać listy. Mogła o tym, z tego co pamiętam, informować nawet kasjerka, Mogły to być różne osoby.
Nie potrafię dzisiaj podać ilu i  jakich premii nie otrzymałem. Nie pamiętam tego, z tego co pamiętam to w rundzie jesiennej nie zabierano nam premii. Premie zaczęto nam zabierać w rundzie wiosennej. Nie kontaktowałem się przed tym meczem z ŁKS z żadnym z zawodników tego klubu. Nigdy koledzy mnie nie prosili żebym to ja nawiązał jakiś kontakt z zawodnikami drużyn przeciwnych.
W radzie drużyny Zagłębia w tym czasie był Andrzej Sz., Grzegorz N., mogłem być ja, i mógł być Tomasz S. Nie pamiętam nic takiego abym uczestniczył w rozmowie z prezesem F. na temat kupowania meczów i oddawania premii meczowych. Nie mam szczegółowej wiedzy na temat załatwiania sędziów, miałem jedynie ogólne wrażenie, że sędziowie nam pomagają i mogę wymienić taki jeden mecz, który utkwił mi w pamięci był to mecz z Bełchatowem na wiosnę. Na boisku widziałem, że sędzia nam pomaga.
Ani Grzegorz N., ani Andrzej Sz. ani Ireneusz K. po zatrzymaniu do tej sprawy nie kontaktowali się ze mną. Postanowiłem się zgłosić do prokuratury aby się skończył czas nieprzespanych nocy. (...) Ciężko się było temu oprzeć, jest to część naszej winy, ale także systemu, który wtedy obowiązywał to znaczy sytuacji, która wtedy panowała w klubie.

Ireneusz K. - były zawodnik Zagłębia Lubin (całość tutaj):
 (...) Moja rola w tym zdarzeniu (ustawieniu meczu RKS Radomsko - Zagłębie Lubin z czerwca 2004) polegała tylko i wyłącznie na telefonie do Zdzisława L. przed tym meczem z informacją, że starszyzna naszego klubu chce się z nim spotkać. Na to spotkanie zostałem wysłany ja, Grzegorz N., i Andrzej Sz. przez Jerzego F.  Po przyjeździe na miejsce spotkania przywitaliśmy się z L. i jeszcze z dwoma bądź trzema zawodnikami Radomska, którzy przyjechali na to spotkanie. Ta, chyba jeszcze był Artur P. z Radomska, a pozostałych zawodników Radomska nie pamiętałem. Ja usiadłem z boku, a później wyszedłem do auta. Andrzej Sz. rozmawiał przez chwilę z zawodnikami Radomska, być może rozmawiał z nimi także N. i po chwili wróciliśmy do Lubina. To spotkanie było w tygodniu przed meczem Radomska z Zagłębiem, a kiedy przyjechaliśmy przed meczem z Radomskiem na zgrupowanie do hotelu to okazało się, że nasz kapitan Andrzej Sz. ma pieniądze przy sobie. Ja miałem zadzwonić do Jarosława L. żeby on przyjechał pod ten hotel gdzie nocowaliśmy, po czym on po paru minutach przyjechał z jakimś kolegą, jakimś zawodnikiem Radomska. Te pieniążki Andrzej Sz. przekazał Jarosławowi L. Tak się sprawa zakończyła. Nie wiem czy to były pieniążki przygotowane przez klub na drużynę Radomska. To tyle jeśli chodzi o to zdarzenie. Ja w Zagłębiu Lubin grałem 4,5 - 5 lat, z 2-3 miesięczną przerwą na powrót do Śląska Wrocław. Kontrakt z Zagłębiem Lubin podpisałem od 1998 i grałem tam do 30 czerwca 2004. Ja przeważnie byłem podstawowym zawodnikiem Zagłębie Lubin. W sezonie 2003/2004 kapitanem był Andrzej Sz., a w skład drużyny z tego co pamiętam wchodził jeszcze Jacek M. i Daniel Madarić.
Ja przed tym meczem zadzwoniłem do Zdzisława L. bo poprosił mnie o to bądź prezes F. bądź Andrzej Sz. Oni nie zadzwonili do L. sami bo nie mieli numeru telefonu. Ja nie myślałem o tym, żeby im podać numer telefonu do L. bo o tym nie pomyślałem. Miałem powiedzieć L., że starszyzna chce się z nim spotkać. Ani Sz. ani F. nie powiedzieli mi po co starszyzna chce się spotkać z L. ale ja się domyślałem, że nie chodzi o zjedzenie kolacji tylko o dogadanie się ws. meczu z Radomskiem i jego odpuszczeniu przez zawodników Radomska. L. się zgodził na spotkanie, podał mi adres gdzie mamy się spotkać i termin. Podał mi adres jakiejś restauracji (...) w pobliżu Radomska. Do L. dzwoniłem ja bo miałem do niego numer i znałem go dobrze wcześniej. L. znałem jeszcze z czasów gdy grałem w Śląsku Wrocław jako młody chłopak. L. też grał w tym klubie i służył mi pomocą. Na to spotkanie jechałem na pewno ze Sz. i N. jechaliśmy chyba we trzech. Jechałem na to spotkanie bo kazał mi jechać F., poza tym ja znałem L. a oni go nie znali. Ja się domyślałem, że chodzi o ustalenie czy Radomsko odpuści nam ten mecz i czy można to załatwić. To, że trzeba było jechać na to spotkanie to było polecenie F., ja jechałem bo rozmawiałem wcześniej z L. i go znałem. Jak już wracaliśmy z tego spotkania, to ja siedziałem na tylnym siedzeniu auta, którym wracaliśmy, to o tym spotkaniu rozmawialiśmy mało. Wiedziałem tylko tyle, że może być ciężko z dogadaniem się z Radomskiem bo okazało się, że Cracovia, która walczyła z nami o awans też chce zrobić jakiś układ z Radomskiem w sprawie tego meczu z naszą drużyną. Ja nie rozmawiałem o tym spotkaniu z L. z prezesem F. Później my przyjechali na zgrupowanie przed meczem z Radomskiem, nocowaliśmy w Częstochowie bądź pod Częstochową. Ja na tym zgrupowaniu zostałem poproszony przez Andrzeja Sz. o zadzwonienie do Jarosława L. i powiedzenie mu żeby przyjechał pod hotel, w którym nocujemy. Nie wiem dlaczego miałem zadzwonić akurat do Jarka L., a nie do L. Ja miałem zadzwonić do Jarka L. bo ja miałem do niego numer telefonu, a Sz. wiedział, że ja wcześniej z L. się znałem. Jarka L. znałem z czasów gdy wspólnie graliśmy w Śląsku Wrocław. Ja powiedziałem L., że ma przyjechać pod hotel. Ja nie mówiłem po co, on o to nie pytał. Ja nie pytałem Sz. po co ten L. ma przyjechać, ale ja już wiedziałem, że temat jest załatwiony z zawodnikami Radomska. L. przyjechał przed hotel, ja wcześniej wyszedłem przed ten hotel ze Sz., który miał ze sobą plecak. Sz. wcześniej otworzył ten plecak i pokazał mi, że są w nim pieniądze. Ja nie pamiętam dokładnie, ale może spytałem Sz. ile tam jest pieniędzy. Tam było sporo tych pieniędzy. Sz. powiedział mi chyba, że tam jest 200 tys. zł, ale teraz tego dokładnie nie pamiętam. Jarosław L. przyjechał jeszcze z jednym zawodnikiem, którego ja nie znałem. Andrzej Sz. chciał od razu dać L. te pieniądze, ale L. powiedział żeby wsiedli do jego samochodu. Wsiedliśmy do tego samochodu, chyba opla vectry, i pojechaliśmy do jakiegoś mieszkania w tej Częstochowie. Ja kojarzę, że to chyba było mieszkanie tego drugiego zawodnika, który był razem z Jarkiem L. Weszliśmy wszyscy w czwórkę do tego mieszkania: ja, Sz., L i ten drugi zawodnik. Andrzej przekazał te pieniądze, otworzył plecak i przekazał te pieniądze. Wydaje mi się, że ten L. przeliczył te pieniądze. To trochę trwało. Później wyszliśmy i oni mnie i Sz. odwieźli pod hotel albo na jakąś stację w jego pobliżu.
Ja nie wiem skąd Andrzej miał te pieniądze dla zawodników Radomska. Ja pamiętam, że wcześniej ale nie pamiętam dokładnie kiedy była taka rozmowa F. ze starszyzną naszej drużyny, że nasza premia za awans będzie mniejsza w związku z tym, że część pieniędzy musi pójść na działania związane z meczami Zagłębia, chodziło o zapewnienie sobie awansu. Starszyzna przekazała te informacje pozostałym zawodnikom. Ja pamiętam, że za awans mieliśmy obiecane 3 mln. zł. To wynikało z regulaminu nagradzania zespołu za mecze, bądź też był sporządzony w tej kwestii osobny dokument. Te pieniądze mieliśmy mieć wypłacone łącznie po awansie, chyba 14 dni od awansu. Kwoty wypłacone zawodnikom miały być zróżnicowane, w zależności od czasu gry i liczby rozegranych meczów. Faktycznie, z tego co wiem, z tego co słyszałem, pomiędzy 2,2 mln. a 2,4 mln. Ja dostałem łącznie około 100 tys. zł premii. Zawodnicy, którzy grali najdłużej dostali po ok. 150 tys., może nawet minimalnie więcej. Ja dostałem te premię w dwóch ratach, inaczej niż większość zawodników, którzy dostali te premie jednorazowo.
Ja ze Zdzisławem L. po tym spotkaniu pod Radomskiem chyba nie rozmawiałem, ale nie jestem tego pewien.
Jeśli chodzi o mecz z ŁKS to nie przyznaję się do zarzutu. O tym, że ten mecz był kupiony dowiedziałem się 3-4 miesiące później od Andrzeja Sz. Ja wracałem z nim po treningu czy po meczu z Lubina do Wrocławia. Andrzej jechał dalej i mnie podrzucił do Wrocławia. Dokładnie to ja się dowiedziałem o tym jeszcze podczas gry w Lubinie czyli do czerwca 2004. Sz. powiedział mi, że ten mecz był załatwiony. Powiedział tylko tyle, ja byłem zaskoczony.
Jeśli chodzi o mecz z Polarem Wrocław we Wrocławiu to ja mogę powiedzieć, że ja nie proponowałem F. czy R. 40 tys. zł i tej kwoty, jeżeli taka była, nie wręczyłem żadnej z tych osób ani nikomu innemu związanemu z Polarem Wrocław. Jednocześnie chciałem powiedzieć, że Marcina F. i Tomasza R. znam od dawna, to moi dobrzy koledzy. F. znam właściwie od małego, razem trenowaliśmy w Parasolu Wrocław. R. znam ze wspólnej gry w Zagłębiu Lubin. Ja przed meczem z Polarem dzwoniłem i do F. i do R. Tematem naszej rozmowy był tylko i wyłączenie mecz. Wiem, że Sz. znał R. bo graliśmy razem w Lubinie. Ja nic nie wiem żeby w związku z tym meczem były obiecywane jakieś pieniądze zawodnikom Polaru i żeby im jakieś pieniądze były przekazywane. Ja nie mam żadnej wiedzy na ten temat do tej chwili. Mecz ten zakończył się naszą wygraną 4:0.
Ja po zakończeniu wcześniejszego przesłuchania poprosiłem o chwilę zastanowienia i chciałbym jeszcze złożyć uzupełniające wyjaśnienia. Ja nie powiedziałem podczas pierwszego przesłuchania całej prawdy i ukryłem część zdarzeń w których uczestniczyłem i rolę kolegów, z którymi chciałem być solidarny. Ale dla mnie najważniejsza jest moja rodzina i moja praca i postanowiłem powiedzieć wszystko co wiem. Jeśli chodzi o zdarzenia związane z RKS Radomsko to powiedziałem całą prawdę.
Jeśli chodzi natomiast o zdarzenia związane z Polarem Wrocław to prawda była taka, że ja zadzwoniłem ws. tego meczu do R. Poprosił mnie o to Sz. bo on wiedział, że dobrze znałem R. Ja miałem spytać R. jak oni grają w najbliższym meczu z nami i czy jest możliwość żeby odpuścili nam mecz. R. powiedział, że muszą się zastanowić i spotkać i ja wtedy powiedziałem, że przekażę mu do telefonu Sz., który omówi z nim szczegóły bądź powiedziałem R., że Sz. zaraz do niego w tej sprawie oddzwoni. Jeżeli dałem swój telefon Sz. i on z niego rozmawiał z R. to ja odszedłem i się tej rozmowie nie przysłuchiwałem. Sz. jednak zrelacjonował mi rozmowę z R., tzn. powiedział, że będą w kontakcie, że mają się spotkać i omówić szczegóły. Chodzi o to, że R. miał rozmawiać z innymi piłkarzami Polaru na ten temat odpuszczenia meczu. Ja też dzwoniłem do Marcina F. Dzwoniłem do niego m.in. w dniu meczu i rozmawialiśmy na temat tego meczu i o tym, że R. rozmawiał z zawodnikami Polaru. W każdym razie F. powiedział, że wie, że jest taki układ, że jest temat dogadany odpuszczenia tego meczu za pieniądze. F. nie powiedział mi jakie pieniądze mają być przekazane zawodnikom Polaru. F. powiedział jednak, że on będzie grał w tym meczu normalnie.
Ja wiedziałem, że pieniądze poszły bo w dniu meczu podczas śniadania czyli przed tą rozmową z F. przyjechał do nas do hotelu (Jerzy - dopisek dpanek) F. My jako drużyna Zagłębia nocowaliśmy w hotelu Novotel w pobliżu autostrady. Ja wiedziałem jak rano przyjechał F. i widziałem u niego w kieszeni koszuli bądź marynarki, którą miał uchyloną, plik banknotów. Wiem, że Sz. i N. przekazali te obiecane pieniądze zawodnikom Polaru Wrocław pod tym hotelem, ale nie wiem dokładnie kiedy. Na pewno nie przekazali ich F. bo on mówił, że chce grać normalnie. Tę informację o tym, że F. przywiózł pieniądze i, że zostały przekazane dalej pod hotelem przez Sz. i N. otrzymałem od któregoś z zawodników Zagłębia, ale nie pamiętam od kogo. Mógł to być Sz., może N., a może ktoś jeszcze ze starszych zawodników.
Nie potrafię powiedzieć ile było tych premii meczowych w Zagłębiu, które kwitowałem, a których nie otrzymywałem. Na pewno była jedna taka większa kwota, były też chyba jakieś mniejsze. Ja wspólnie ze Sz. i M. byłem jednym z nielicznych zawodników, którzy zostali w Zagłębiu po sezonie 2002/2003 i kontynuowali grę w sezonie 2003/2004.
Podczas naszego spotkania z zawodnikami Radomska, kiedy omawiano wysokość kwoty, której domagali się zawodnicy z Radomska wiem, że Sz. rozmawiał z K. na temat wysokości kwoty, którą możemy obiecać i dać zawodnikom Radomska. Nie wiem dlaczego Sz. dzwonił akurat do K., skoro z nim rozmawiał to K. musiał być w jakimś zakresie wtajemniczony w ten temat. Ja nigdy nie rozmawiałem z K. na temat łapówek związanych z meczami Zagłębia, nie byłem też świadkiem rozmów K. z innymi osobami, zawodnikami bądź działaczami. Ja nie byłem blisko z K. nadawaliśmy na innych falach i nie mieliśmy dobrych relacji.

Grzegorz N. - b. piłkarz Zagłębia Lubin (czytaj tutaj):
 (...) Na początku sezonu 2003/2004 byłem kontuzjowany. Do drużyny dołączyłem w 12 kolejce ligowej, jesienią. Na początku rundy wiosennej pojawiła się kwestia oddawania naszych premii meczowych na potrzeby awansu do I ligi. Pojawiło się to tak, że drużynę wezwał prezes F. i powiedział, że jeśli chcemy awansować to musimy oddawać pieniądze z premii meczowych. Pieniądze te miały iść na łapówki dla sędziów i zawodników innych drużyn. Podczas tego spotkania, w tym spotkaniu uczestniczyłem ja, Andrzej Sz., być może Ireneusz K. Z tego co mi się wydaje to na tym spotkaniu były właśnie te trzy osoby. Irek był na tym spotkaniu bo on miał dobrą pozycję w zespole. Prezes F. nie lubił sprzeciwu więc się na to zgodziliśmy. Oczywiście nie od razu, bo po tej rozmowie przedstawiliśmy tę propozycję F. pozostałym zawodnikom z drużyny. Oni wszyscy zgodzili się na oddawanie premii na łapówki. Myślę, że oni się zgodzili bo mieliśmy obiecane w perspektywie duże pieniądze za awans. Do tego spotkania doszło gdzieś pod koniec marca lub na początku kwietnia 2004. Ze strony działaczy klubu w spotkaniu uczestniczył tylko prezes F. W krótkim czasie po tym spotkaniu doszło do wypłaty pierwszej premii meczowej. Drużyna dostawała premię meczową jedynie wtedy gdy po miesiącu gry zespół miał nadal realną szansę na awans czyli zajmował co najmniej 3 miejsce w tabeli  lub miał trzy punkty straty do 3 miejsca. Dokładnie kwestie tych premii były opisane w regulaminie, ja to przedstawiam tak jak dzisiaj pamiętam. W takiej sytuacji premia wynosiła 125 tys. brutto na drużynę. Pamiętam, że w krótkim czasie, około tygodnia po tym spotkaniu zawołał nas czyli mnie, Sz. i chyba K. F. dał nam listę z nazwiskami i kwotami premii i kazał ją podpisać. Zanieśliśmy tę listę do szatni do innych zawodników i wszyscy zawodnicy tę listę podpisali. Premię dostawała kadra meczowa czyli wszyscy, którzy w danym miesiącu brali udział w meczach, zarówno z podstawowego składu jak i rezerwy. Wszyscy zgodzili się podpisać tę listę, potwierdzić odbiór pieniędzy, rzekomo wypłaconych w gotówce, ale żaden z nas nie dostał ani złotówki. Nie pamiętam teraz dokładnie, ale wydaje mi się, że podpisywaliśmy fikcyjne listy dwa lub trzy razy. Raz na 100 % kwitowaliśmy fikcyjny odbiór tej kwoty 125 tys. i raz kwitowaliśmy fikcyjny odbiór 200 tys., która poszła na mecz z Radomskiem. Być może była jeszcze jedna lista na kwotę 125 tys., ale tego dokładnie nie pamiętam. W każdym razie łatwo to sprawdzić gdyż cały czas jeśli faktycznie wypłacano nam premie to były one nam przelewane na konta bankowe. W sytuacji zaś gdy z dokumentów będzie wynikało, że pieniądze wypłacane nam były w kasie to znaczy, że tych pieniędzy nie otrzymaliśmy. Nie było takiej sytuacji abyśmy jakiekolwiek pieniądze otrzymywali z kasy w gotówce. Jeśli będą jakieś dokumenty na to wskazywały to to oznacza, że są one fikcyjne i pieniądze szły na łapówki. Mogło tak być jedynie, że w kasie dostawaliśmy jakieś drobne kwoty na buty piłkarskie lub tego typu sprawy. Nie było też tak, że otrzymywaliśmy zaniżone premie, albo dostawaliśmy przelewami premie legalnie, w pełnej wysokości albo wcale. To znaczy, ja chcę zaznaczyć, że ja grałem w Zagłębiu z 3,5 roku więc mogło się zdarzyć, że dostałem jakieś pieniądze w kasie, ale na pewno w tym okresie o którym mówimy czyli w rundzie wiosennej sezonu 2003/2004 z kasy nie dostałem pieniędzy z tytułu premii. Z tego co pamiętam, to ta premia w wysokości 200 tys. zł, co poszła na mecz z Radomskiem, mogła być jakąś premię uznaniową nie związaną z tymi premiami regulaminowymi, które wcześniej opisałem. Ona mogła być jakąś premią dodatkową. Tę listę dostaliśmy od F. jeszcze przed meczem z Radomskiem. Wszyscy zawodnicy widniejący na tej liście ją podpisali i pokwitowali odbiór pieniędzy, których faktycznie nie dostaliśmy, a które poszły na zawodników Radomska.
Jeśli chodzi o ten mecz z ŁKS to przed tym meczem zawołał mnie, Andrzeja Sz. i może jeszcze kogoś prezes F. i powiedział żebyśmy rozeznali temat czy jest możliwość załatwienia tego meczu.
Wtajemniczyliśmy w to pozostałych zawodników drużyny przede wszystkim tych starszych z Polski. To znaczy M., M. My trzymaliśmy się razem. Dotyczy to pozostałych meczów. Nie pamiętam jednak czy mówiliśmy o sposobie załatwienia konkretnego meczu młodym zawodnikom. Oni mogli się domyślać i słyszeć w szatni pewnie rozmowy, ale ich w szczegóły nie wtajemniczaliśmy.  Poza tym nie musieliśmy tego robić bo oni oddając pieniądze z premii na ten cel dawali prezesowi zielone światło na te działanie. Następnie wiedząc, że w ŁKS gra Sławek P. poprosiliśmy go aby skontaktował się z zawodnikami tego klubu. Nie pamiętam z kim on się skontaktował, ale temat załatwił. Moja rola już się na tym zakończyła i ja już później nie śledziłem dokładnie jak tę sprawę załatwił Sławek P. Nie pamiętam jakie pieniądze miały tam pójść.
Kolejny raz Jerzy F. zwołał nas przed meczem z Polarem Wrocław. Ponownie zapytał czy mamy jakieś dojścia do zawodników Polaru Wrocław, aby załatwić ten mecz. Na spotkaniu z prezesem byłem ja,
Andrzej Sz. i może Irek K. Ja  nie znałem nikogo z Polaru. Kontakt  z zawodnikami Polaru nawiązał Irek K. On się skontaktował telefonicznie z zawodnikami Polaru, ale z kim dokładnie to dzisiaj nie pamiętam.  W każdym razie rozmowy zakończyły się sukcesem i zawodnicy Polaru zgodzili się na odpuszczenie meczu za kwotę jak dzisiaj pamiętam chyba 25 tys. zł. Poinformowaliśmy o uzgodnieniach F.  Dzień przed meczem pojechaliśmy do hotelu do Wrocławia, na zgrupowanie przedmeczowe. Tam zostały przekazane pieniądze, ale dzisiaj nie pamiętam czy dzień przed meczem czy w dniu meczu. Pamiętam, że jedliśmy obiad i po obiedzie zostały te pieniądze przekazane. Wcześniej było ustalone, że pieniądze na łapówkę przywiezie do hotelu F. My byliśmy umówieni z Tomkiem R., że on przyjedzie po odbiór tych pieniędzy w okolice tego hotelu. Albo ktoś do nas zadzwonił albo ktoś nas wywołał albo po prostu zobaczyliśmy, że przyjechał F. i wyszliśmy przed hotel. Ja wyszedłem z Andrzejem Sz. Tam przed hotelem F. przekazał nam pieniądze z przeznaczeniem dla R. Nie pamiętam czy podczas przekazywania tych pieniędzy był tam K. i Primel. Coś mi  świta, że mogło tak być, ale nie pamiętam tego dokładnie. Po odebraniu tych pieniędzy poszliśmy w ustalone z Tomkiem R. miejsce niedaleko hotelu i on tam podjechał. To było w krótkim czasie po odebraniu pieniędzy od F. Wsiedliśmy do samochodu R. i przekazaliśmy mu pieniądze. R. był sam. nie pamiętam jakim samochodem przyjechał. Z R. było ustalone tak, że on wtajemniczy w ten układ jeszcze innych zawodników Polaru, ale nie wszystkich. Nie pamiętam dzisiaj jakich zawodników on wymienił i ilu. Tutaj sytuacja była analogiczna jak w pierwszym przypadku. O szczegółach tego meczu wiedzieli najstarsi zawodnicy - Polacy, ci z którymi trzymaliśmy się razem, jak K., Sz., M., M. i ja. Pozostali mogli się domyślać lub słyszeć, że jest taki układ. Później cała afera Polaru zaczęła się od Chrzanowskiego. On do dziennikarzy powiedział, że ja mu niby powiedziałem podczas meczu, żeby mnie nie kopał bo mecz jest ułożony. To nie była prawda, ja mu takich mu nie powiedziałem, natomiast później w rozmowach ze Zbyszkiem M. on mi się przyznał, że to on coś takiego luźnym tekstem powiedział pod koniec meczu, gdzieś w 70 minucie, gdy wchodził na boisko. M. się tłumaczył przed nami, że powiedział te słowa do Ch., ale nie sądził, że on poleci z tym zaraz do prasy. Później była sprawa, Zbyszek został zatrzymany, nie przyznał się do tej łapówki, my byliśmy świadkami,  więc też nie powiedzieliśmy prawdy o tym meczu.
Kolejny mecz, który był ustawiony to był mecz z RKS Radomsko. Sytuacja była podobna. Zawołał nas F. i powiedział żebyśmy postarali się załatwić ten mecz. Na tym spotkaniu z F. był ten sam skład co zawsze: ja i Andrzej, mogły też być inne osoby. Zawsze na tych spotkaniach byłem na pewno ja i Andrzej Sz., natomiast mogły w nich uczestniczyć także inne osoby, które się zmieniały,a których ja dzisiaj z całą pewnością i przekonaniem nie potrafię wymienić. Ustaliliśmy, ze ja zadzwonię do Zdziśka L. Dzwoniłem do niego ze swojej komórki na jego numer stacjonarny. Z tego co pamiętam również w tej sprawie mógł się z kimś kontaktować Irek K. Przez telefon ustaliliśmy, że się spotkany. On się domyślał o co chodzi lub też wprost już mu o tym powiedzieliśmy. Pamiętam, że do tego spotkania doszło we wtorek lub w środę w tygodniu przed meczem. Pamiętam, że do tego spotkania doszło w dniu, w którym oni mieli trening, po treningu. Spotkaliśmy się w McDonaldzie w Piotrkowie Trybunalski. Na to spotkanie pojechaliśmy: ja, Andrzej Sz. i Irek K. Ze strony Radomska był na pewno Zdzisiek L., J. i Artur K. i jeszcze może jedna osoba, ale tego nie jestem pewien. Zapytaliśmy ich o możliwość odpuszczenia przez nich meczu. Podaliśmy kwotę 150 tys. Jadąc tam zakładaliśmy, ze jesteśmy w stanie zaoferować im kwotę 120-150 tys. Takie widełki były też określone przez F.
Podczas tej rozmowy w McDonaldzie oni zażądali kwoty 200 tys. i nie chcieli opuścić. My nie byliśmy na to przygotowani, to znaczy nie byliśmy władni podjąć takiej decyzji, gdyż pieniądze miały być z premii pochodzącej z klubu. Dlatego zadzwoniłem do Janusza K., drugiego trenera i zapytałem go o zgodę na taką kwotę. Zadzwoniłem do K. bo nie miałem komórki do F., a wiedziałem, że K. jest zorientowany w tych tematach i współpracuje z F. On wyraził zgodę na zapłacenie 200 tys. Nie pamiętam czy on udzielił takie zgody od razu czy też musiał się skonsultować z F. i następnie udzielił tej zgody w następnym kontakcie telefonicznym. W każdym razie takiej zgody mi udzielił. Nie powiedziałem tego wcześniej ale K. również wiedział o tym wcześniej, że będzie wręczona łapówka zawodnikom Polaru. My powiedzieliśmy mu o tym przed spotkaniem z R. na zgrupowaniu w hotelu. On był naszym drugim trenerem, uznaliśmy, że musi wiedzieć o tym. On to zaakceptował. Nie wiem  czy on wiedział o tym wcześniej od F. Nie dzieliliśmy się ta wiedzą z pierwszym trenerem bo on był z Chorwacji.     
Gdy K. się zgodził przekazaliśmy zawodnikom RKS, że zgadzamy się na tą kwotę. Wróciliśmy do Lubina. Z tego co pamiętam po naszym powrocie, a przed wyjazdem na zgrupowanie przedmeczowe została sporządzona lista premiowa podpisana przez wszystkich zawodników. Pokwitowaliśmy tam odbiór pieniędzy, których nie dostaliśmy, nie dostaliśmy nawet części tych pieniędzy. W tym przypadku cała nasza drużyna była wtajemniczona w tą sprawę kupienia meczu. To był ważny decydujący mecz i duże pieniądze. W piątek pojechaliśmy na zgrupowanie przedmeczowe do Częstochowy. W piątek wszyscy poszli na spacer, natomiast w hotelu został Andrzej Sz i Irek K., gdyż byli umówieni na przekazanie pieniędzy. Kwestie sposobu przekazania pieniędzy i kwestie osób, którym miały być przekazane te pieniądze, nie były przeze mnie ustalane.  W tej sprawie z zawodnikami Radomska kontaktował się Irek K. Nie wiem nawet dzisiaj kto odebrał te pieniądze. Z rozmów wcześniejszych z nimi wynikało, że oni te pieniądze podzielą na cały zespół. Ja w tym czasie gdy były przekazywane te pieniądze w kwocie 200 tys. byłem na Jasnej Górze. Podczas meczu strasznie się męczyliśmy i nic nie chciało wpaść do bramki. Wynikało to pewnie z tego, że wszyscy wokół wiedzieli, że mecz jest załatwiony i nic nie wychodziło.
Jeśli chodzi o podejście pod sędziów to wiem, że prezes F. się tym zajmował. Z tego co wiem to w rundzie wiosennej on chyba starał się załatwić każdy mecz. Od niego wie, z luźnej rozmowy, że w pewnym momencie pomagał mu w ustawianiu meczów Fryzjer. Pamiętam, że Fryzjer był na meczu rozgrywanym z Tłokami Gorzyce. Widziałem go tam na stadionie. To był dla nas ciężki mecz, który ledwo co zremisowaliśmy. W tej rundzie wiosennej sędziowie nam sprzyjali. Pamiętam takie mecze gdy sędziowie sprzyjali nam ewidentnie. Był to mecz z Cracovią, Bełchatowem i Stasiakiem Opoczno. (...)
Przesłuchanie 1 września 2009
(...) F. mówił mi i Andrzejowi przed meczami, że sprawa z sędziami i obserwatorami jest załatwiona. Pamiętam, że przed Bełchatowem on powiedział, że na sędziego i obserwatora na ten mecz będzie potrzebna kwota, o ile dobrze pamiętam coś 40-50 tys. Pamiętam, że mówił też, że na mecz z Cracovią będzie potrzebna kwota, ale nie pamiętam jaką kwotę wymienił. Z tego co wiem to tam szła maszyna od pierwszego meczu rundy wiosennej. Każdy mecz był pewnie załatwiany. Przecież nikt nie kupowałby ostatnich meczów. To jest moje przekonanie na podstawie obserwacji i rozmów z F.  On w szczegóły nas nie wtajemniczał. Coś mi się wydaje, że po meczach z Cracovią i Bełchatowem mogły być dodatkowe, uznaniowe premie na pokrycie tych właśnie wydatków. Chcę powiedzieć o jeszcze jednym zdarzeniu żeby mieć już spokój. Był jeszcze załatwiony mecz z Piastem Gliwice. Tam była taka sytuacja, że rozmowy były prowadzone z Piotrem U. Z tego co pamiętam to to była prowadzona rozmowa z tylko jednym zawodnikiem. Jemu obiecaliśmy 10 tys. zł. On się zgodził na tę propozycję i odpuszczenie meczu. On miał obiecane te pieniądze, ale ich nie dostał. Nie dostał tych pieniędzy bo to był dla nas bardzo ciężki mecz. Nie pamiętam dokładnie dlaczego on tych pieniędzy nie dostał, ja z U. nie rozmawiałem. Wydaje mi się, że z U. rozmowy prowadził Zbyszek M. Pamiętam, że był taki temat, że został on zlecony jak zwykle przez F. ale nie pamiętam szczegółów.
Przesłuchanie 7.12.2010
(...) Chciałem powiedzieć, że w części zdarzeń opisanych w zarzutach brałem udział osobiście, (...) szczegółów i okoliczności części zdarzeń związanych z meczami z Bełchatowem i Cracovią nie znałem. Godziłem się natomiast, że pieniądze z moich premii i premii moich kolegów przeznaczane są na cele związane z przekazywaniem korzyści majątkowych bądź zawodnikom drużyn przeciwnych bądź sędziom. To w czym uczestniczyłem osobiście bądź o działaniach moich kolegów, o których wiedziałem powiedziałem podczas poprzednich przesłuchań.
W czasie negocjacji z zawodnikami Radomska co do wysokości kwoty ja zadzwoniłem do K. żeby uzyskać zgodę na obiecanie 200 tys. zł, bo takiej kwoty żądali zawodnicy Radomska. Dzwoniłem do K. bo nie miałem możliwości kontaktu telefonicznego z F., a wiedziałem, że K. jest wtajemniczony w te zdarzenia korupcyjne. Tak, że ja postanowiłem zadzwonić do niego jako do osoby, w mojej ocenie, wtajemniczonej w ten proceder. K. jednak nie było podczas naszych, czyli części zawodników spotkań z F. podczas których rozmawiano o tym komu mają być wręczane łapówki. Jak rozmawiałem z K. na ten temat temat to nie przedstawiałem mu wszystkich szczegółów naszego spotkania z zawodnikami Radomska, tylko pytałem go konkretnie o akceptację kwoty 200 tys. Mogło tak być, że tych moich rozmów z K. było kilka bo on mógł ustalać czy możemy wyłożyć taką kwotę na łapówkę.  Wydaje mi się, że ostateczną decyzję w tej sprawie podjął F.
Premie za awans do ekstraklasy ja otrzymałem przelewem na rachunek bankowy, nie pamiętam czy jednorazowo czy dwoma przelewami. Na pewno jednak nie otrzymywałem tych pieniędzy w gotówce, nie były one nam wypłacane w kasie.
Jeśli chodzi o te pierwsze rozmowy z F. przed rundą wiosenną, kiedy on nam zasugerował, że trzeba będzie sobie pomóc i z naszych premii sfinansować łapówki dla sędziów i zawodników innych drużyn to my czyli ja i Sz. i ewentualnie K. przed zgodą na takie rozwiązanie i zaakceptowanie takiego procederu rozmawialiśmy z pozostałymi zawodnikami drużyny. Przecież nie byliśmy despotami nie mogliśmy się zgodzić na takie dysponowanie pieniędzmi innych zawodników, bez ich zgody na taki proceder. Dopiero po zgodzie pozostałych zawodników na takie przekazywanie premii, my poinformowaliśmy F., że zespół zgadza się na takie rozwiązanie. Taka rozmowa z zawodnikami musiała się odbyć przed czy po którymś z treningów, kiedy wszyscy zawodnicy byli razem. I kiedy już przychodziła konkretna lista trzeba było ją podpisać i nikt nie dostawał tych pieniędzy. Taką listę przynosiłem ja bądź Andrzej Sz. i po podpisaniu jej przez zawodników odnosiliśmy do góry czyli do biurowości. Trafiała ona do prezesa F. bądź do pań z księgowości. U nas w Zagłębiu była jedna duża szatnia, nie było żadnych podziałów i osobnych szatni dla młodych.

Piotr Dziurowicz - b. prezes GKS Katowice (całość wyjaśnień tutaj):
 W moim przekonaniu kluby Zagłębie Lubin i Pogoń Szczecin kupowały mecze wchodząc do I ligi.
 Przekonanie to opieram na prowadzonym przez prokuraturę postępowaniu w sprawie meczów Zagłębia Lubin, jak również na tym, że znam poziom sportowy tych drużyn  i zadziwiające jest to, że drużyny te w drugiej lidze wygrywały niemal wszystkie mecze. Z punktu widzenia sportowego jest to niemożliwe. Wiem, że zarzut korupcji podczas meczu Zagłębia z Piastem dostał Robert S.  zawodnik Piasta (śledztwo w jego sprawie zostało warunkowo umorzone - czytaj tutaj). Znam go osobiście i wiem, że  w takich sytuacjach korupcyjnych mógł uczestniczyć. Chcę dodać, że powszechnie jest wiadomo, że takie kluby jak Zagłębie Lubin czy Wisła Płock, których sponsorem są bogate koncerny państwowe są instrumentem do wyciągania pieniędzy państwowych. Wiem, że zawodnicy w tych klubach, np. w Zagłębiu Lubin otrzymują wysokie premie za mecze. Jest jednak taka praktyka, że te premie są tylko na papierze. Część z tych pieniędzy rzeczywiście otrzymują zawodnicy natomiast pewną część tej kwoty zwracając osobie,

Grzegorz B. - były piłkarz Zagłębia Lubin:
Zgłosiłem się do prokuratury, bo zadzwonił do mnie Andrzej Sz., po tym jak został, on zatrzymany.
Powiedział, że prokuratura wie o sprawie meczu Cracovii i żebym zgłosił się dobrowolnie. Pytałem go też o sezon 2003/2004. On mi powiedział, że prokuratura wie wszystko. On mi powiedział, że przyznał się do winy. Ja go zapytałem jakie mecze były ustawione. On mi wymienił trzy mecze: z ŁKS, Polarem i Radomskiem. Ja nie wiedziałem, które mecze były ustawione. Domyślałem się wtedy, że były mecze ustawiane, bo podpisywałem listy premiowe, a nie dostawałem pieniędzy. Byłem wtedy młodym człowiekiem i nie byłem wprowadzony w szczegóły. Podpisywałem te listy, bo wszyscy tak robili, więc ja też. Jeśli chodzi o mecz z Cracovią to był to dla nas ważny mecz. Potrzebowaliśmy jednego punktu żeby zakwalifikować się do Pucharu UEFA. Zadzwonił do mnie przed tym meczem, gdzieś w środę Dariusz J. i powiedział żebym przyniósł do niego pieniądze w kwocie od 3 do 5 tys. zł., dokładnie tej kwoty nie pamiętam. On przez telefon nie chciał powiedzieć po co te pieniądze mam przynieść. Tego samego dnia zabrałem z domu pieniądze, które miałem odłożone i poszedłem do Darka do domu. Tam był  Darek i Andrzej. Nikogo więcej nie było. Oni powiedzieli, że zgłosiła się do nas Cracovia, że my potrzebujemy punktu, a oni go nie potrzebują. Powiedzieli, że wszyscy zawodnicy od nas zgodzili się na ten układ i, że każdy się składa z kadry meczowej oprócz obcokrajowców. W kadrze meczowej było chyba tylko z 14 zawodników. Mówili mi, że wszyscy dają jakieś pieniądze na składkę, a jej wysokość jest uzależniona od liczby wcześniej rozegranych meczów. Mówili, że ci co grali wcześniej więcej meczów dają więcej pieniędzy. Ja miałem dać między 3 a 5 tys. zł, dzisiaj dokładnie tej kwoty nie pamiętam. Faktycznie dałem Darkowi i Andrzejowi takie pieniądze. Mówili, że umówiliśmy się z Cracovią na remis, nie pamiętam dzisiaj czy mówili, że ma to być remis bezbramkowy. Nie mówili mi z kim z Cracovii prowadzą rozmowy. Faktycznie mecz wyglądał tak, że ani my im, ani oni nam nie chcieliśmy strzelić bramki. O tym, że każdy z chłopaków z kadry meczowej, oprócz obcokrajowców, dał pieniądze, wiem od chłopaków, bo o tym rozmawialiśmy. Każdy mówił, że jakieś pieniądze na tę łapówkę dał. Jeśli chodzi o sezon 2003/2004 to było tak, że podpisywaliśmy listy premiowe, a faktycznie dostawaliśmy mniejsze pieniądze. Nie pamiętam aby było tak, że podpisywaliśmy listy, a nie dostaliśmy żadnych pieniędzy. Z tego co ja pamiętam to podpisałem trzy lub cztery takie listy, kiedy nie dostałem wszystkich pieniędzy. Dokładnie nie pamiętam jak to było. Z tego co pamiętam to po podpisaniu takich list dostawałem pieniądze na rachunek bankowy przelewem. Wydaje mi się, że wtedy dostawałem mniejsze pieniądze. Z kasy nigdy nie dostałem żadnych pieniędzy z tytułu premii meczowych. Z kasy braliśmy tylko pieniądze na buty i sprzęt sportowy. Jeśli kwitowałem odbiór pieniędzy premiowych w kasie, czego dzisiaj nie pamiętam, to ja tych pieniędzy w kasie nie brałem. Z tego co pamiętam to ja premie meczowe dostawałem jedynie przelewem na konto. Nie pamiętam dzisiaj dokładnie jak ten temat list się pojawił. Ten temat oddawania premii pojawił się na wiosnę. Nie pamiętam kto mi o tym powiedział, że tak będziemy robić i oddawać pieniądze. Ja wiedziałem, że te pieniądze idą na sędziów i zawodników innych drużyn na łapówki. Podpisywałem te listy, bo wszyscy tak robili. Nie byłem jednak wtajemniczany przez starszych zawodników, jak są załatwiane poszczególne mecze i które są kupowane. Byłem młodym zawodnikiem i chyba dlatego mnie nie wtajemniczali. Wiedziałem jednak, że mecze za te pieniądze są załatwiane. Godziłem się na to bo jako jedyny nie mogłem się wyłamać.
Przesłuchanie z 9.12.2010
(...) Chciałem jeszcze raz podkreślić, że ja w tym  czasie byłem młodym człowiekiem i młodym zawodnikiem. Popełniłem błąd godząc się na takie sytuacje, ale byłem jednym z najmłodszych w grupie i nie mogłem się wyłamać bo to była solidarność grupy zawodników. Żałuję tego co się stało, chciałbym mieć to za sobą i skupić się na grze w piłkę. To oddawanie premii to była taka milcząca akceptacja i zgoda na to, że one idą na łapówki, tak jakoś tak jako zawodnicy zaakceptowaliśmy.

Sławomir B. - b. sędzia z Opola:
Kolejny mecz, który sędziowałem został rozegrany 6 czerwca 2004. Był to mecz RKS Radomsko - Zagłębie Lubin. Mecz ten zakończył się zwycięstwem Zagłębia 1:0. Ten mecz był dziwny. Obserwatorem na tym meczu był Jan Ć., ale przed meczem na ten mecz przyjechał także przewodniczący kolegium sędziów PZPN Jerzy G. Mówiąc, że to był dziwny mecz mam na myśli to, że  z tego co się działo na boisku wynikało to, że Radomsko odpuszcza ten mecz, a Zagłębie Lubin jest tak słabe, że nie potrafi strzelić bramki. Każda z drużyn nie chciała zrobić swojemu przeciwnikowi krzywdy. Po meczu rozpoczęły się burdy, kibice z Radomska mieli do swoich zawodników pretensje, krzyczeli "złodzieje". Piłkarze Radomska schodzili z boiska pod ochroną policji. (...) Z tym meczem nie wiązała się propozycja korupcyjna, mówię o nim dlatego, że wydaje mi się, że piłkarze Radomska ten mecz odpuścili.

Jacek K. - były piłkarz ŁKS
Miał się odbyć mecz między: ŁKS a Zagłębiem Lubin. Grałem wtedy w ŁKS. Przed meczem zadzwonił do mnie Sławomir P., który wtedy był zawodnikiem Zagłębia. Nie pamiętam dokładnie na ile przed tym meczem on do mnie zadzwonił, ale myślę, że to było kilka dni przed meczem. W rozmowie zaproponował mi żebyśmy przegrali ten mecz za 20 tys. zł. Nie pamiętam dokładnie szczegółów tej rozmowy, ale mniej więcej wyglądało to tak, że on mnie prosił żebym porozmawiał z innymi zawodnikami ŁKS. Wydaje mi się, że już wtedy powiedział, że rozmawiał z Arkadiuszem M. i M. jest w temacie. Nie pamiętam czy to ja podszedłem z tym tematem do M. czy on on też mnie o to zagadnął, w każdym razie jakoś na treningu zaczęliśmy rozmawiać na ten temat. On potwierdził, że miał telefon od P. Uzgodniliśmy, że nie będziemy wtajemniczać w ten temat innych zawodników ŁKS.Wzięliśmy to odpuszczenie meczu na siebie. Jakoś później chyba rozmawialiśmy z P. telefonicznie i daliśmy mu odpowiedź, że zgadzamy się sprzedać ten mecz. Pieniądze zostały przekazane jeszcze przed meczem Arkowi M. On trzymał je w swoim mieszkaniu. Ja dostałem swoją działkę od Arka dopiero po meczu. Pieniądze dostałem od Arka w jego mieszkaniu po meczu w dniu meczu. Dał mi 10 tys. zł. Nie pamiętam dzisiaj jak zostały przekazane przed meczem pieniądze Arkowi M. Sądzę, że wtedy to wiedziałem, dzisiaj nie pamiętam. Coś kojarzę, ale nie jestem pewien, że chyba P. przywiózł mu te pieniądze albo do domu albo spotkali się gdzieś na mieście. W każdym razie M. miał te pieniądze już przed meczem. (...)
Po sezonie 2003/2004 trafiłem do Polonii Warszawa.  Tam miałem taki przypadek, że przed meczem Zagłębie Lubin - Polonia Warszawa  zadzwonił do mnie trener Ch., który wtedy był chyba trenerem ŁKS. On w czasie rozmowy powiedział, że dzwoni w imieniu prezesa Zagłębia F. Powiedział, że Zagłębie chciałoby ten mecz od nas kupić, żebym pogadał z chłopakami. Wymienił kwotę jaką Zagłębie chce dać. To była bardzo duża kwota 100 lub 200 tys. On wymienił którąś z tych kwot. Powiedział, że zadzwoni po odpowiedź wieczorem. On nie wiedział, że ja w tym meczu nie będę grał z powodu kontuzji. Poszedłem do klubu i wszystko to powiedziałem prezesowi R. Dokładnie było tak, że po tym telefonie od Ch. zadzwoniłem do R. i przedstawiłem mu swoją rozmowę z Ch. Później jeszcze rozmawiałem z R. w klubie. W rozmowie z Ch. powiedziałem mu, że się zastanowimy. Postanowiłem powiedzieć o tej rozmowie prezesowi R. bo uznałem, że w Polonii dano mi szansę, chciałem tę szansę wykorzystać, to był dobry klub, nie chciałem żeby od razu uznali mnie za sprzedawczyka. R. podziękował mi za tę informację i poprosił mnie żebym wyłączył telefon i nie podejmował dalszych rozmów. Tak zrobiłem. Nie wiem czy Ch. próbował się do mnie wieczorem dodzwonić, nie pamiętam czy sprawdzałem na swoim telefonie. W każdym razie z nim nie rozmawiałem. Od tego czasu nigdy już nie miałem telefonu z taką propozycją. Z tego co wiem to R. o tej sytuacji powiedział chyba Darkowi Dźwigale, bo gdy po meczu rozmawiałem z Darkiem i mu o tym telefonie powiedziałem, to on już o nim wiedział. W związku z tym meczem prezes R. podejrzewał bramkarza Jacka B. o sprzedanie tego meczu. Bramki, które w tym meczu straciliśmy były kontrowersyjne. B. się nie popisał. Z tego powodu R. nie przedłużył kontraktu z B. O tym opowiadał mi R.

Dawid P. - b. działacz Pogoni Szczecin:
Pamiętam też taką sytuację, że w tej kolejce był rozgrywany mecz Zagłębie Lubin z GKS Bełchatów. Pamiętam, że przed meczem zadzwonił do mnie prezes Zagłębia Jerzy F. i poprosił mnie abym mu dał numer telefonu do Fryzjera. Byłem zaskoczony tą jego prośbą bo myślałem, że on współpracuje z Fryzjerem. On mi nie mówił po co mu ten telefon, ale ja domyślałem się bo ten mecz był dla Zagłębia bardzo ważny. (...)
W rozmowach z F. on cały czas zapewniał mnie, że reprezentuje wyłącznie interesy Pogoni Szczecin. (...) On cały czas nakręcał sytuację, to znaczy mówił mi, że mamy mocnych konkurentów. Mówił, że Cracovia mocno korumpuje sędziów, to samo mówił o Zagłębiu Lubin (...) F. mówił, że te kluby mają bardzo dużo pieniędzy przeznaczonych na łapówki dla sędziów.  (...)
Jeżeli dzwoniłem do Zagłębia Lubin to zawsze rozmawiałem z Jerzym F.  Nie znałem tam żadnej innej osoby. Gdy dzwoniłem na stacjonarny numer i na telefon komórkowy to zawsze rozmawiałem z F., nigdy nie rozmawiałem z nikim innym z Zagłębia, bo nikogo innego nie znałem. (...)
Przed meczem Podbeskidzie - Pogoń z 2 czerwca 2004 byłem bardzo zdenerwowany. (...) Przed tą kolejką zadzwonił do mnie też Jerzy F. on też bał się tej kolejki i prosił mnie o numer telefonu do Fryzjera. Zadzwoniłem do Fryzjer i zapytałem go czy mogę dać ten telefon. Fryzjer się zgodził, przekazałem ten telefon F. Słyszałem, ale nie wiem gdzie i od kogo, że F. za ten mecz zapłacił Fryzjerowi i chyba temu sędziemu około 100 tys. Nie wiem czy to prawda bo to jedynie jakaś plotka.
  

Lista oskarżonych o korupcję w polskim futbolu.  
Lista skazanych za korupcję  
Lista ustawionych meczów  
Kto ustawił/próbował ustawić najwięcej meczów - zobacz listę
Mapa korupcji w polskim futbolu 

Zobacz nasz profil na Facebooku 
Zobacz nasz profil na Twitterze    

Reklamy, które widzicie od jakiegoś czasu na blogu nie sprawiają, że zarabiam jakieś duże pieniądze. Są to jednak pieniądze, które  pozwalają opłacić rozmowy telefoniczne lub bilety na pociąg, gdy zdobywam newsy na bloga. Jeżeli więc czytasz moje artykuły - na pewno warto kliknąć!