niedziela, 26 czerwca 2011

Cracovia

Cracovia to jeden z aktywnych (według prokuratury) klubów w ustawianiu w przeszłości meczów. Na razie główny akt oskarżenia w tej sprawie nie trafił do sądu. Oto informacje, które na temat tego klubu pojawiły się w tym śledztwie:

18 czerwca 2016 Piotr W. skazany za ustawienie meczu Cracovii
15 czerwca 2016 ruszył proces ws. Cracovii
06 kwietnia 2016 Proces ws. Cracovii odroczony
24 listopada 2015 - Jacek Ż. skazany za udział w ustawieniu meczu Cracovii
4 listopada 2015 - Paweł D. prawomocnie skazany
3 listopada 2015 - uzasadnienie wyroku ws. Pawła D. 
25 czerwca 2015 - akt oskarżenia ws. Cracovii trafił do sądu
25 czerwca 2015 - Paweł D. odwołał się od wyroku
20 czerwca 2015 - Paweł D. nie odwoła się od wyroku?
15 kwietnia 2015 - b. piłkarz Cracovii Paweł D. skazany za udział w ustawieniu meczu z Zagłębiem  14 marca 2015 - Prokuratura oskarży co najmniej trzy osoby o ustawianie meczów Cracovii
28 lutego 2015 - Cracovia wygrywa z b. piłkarzami w sądzie
30 grudnia 2014 Tomasz W. skazany za ustawianie meczów Cracovii
15 grudnia 2014  Umorzenie śledztwa ws. ustawienia meczu Cracovia - ŁKS.Szczegóły
10 grudnia 2014  umorzenie śledztwa ws. ustawienia meczu Cracovia - ŁKS
5 grudnia 2014 - sędzia Tomasz W. oskarżony o ustawianie meczów Cracovii
30 września 2014 - b. sędzia Adam K. skazany za udział w ustawieniu meczu Cracovii
3 września 2014 - dwaj b. sędziowie oskarżeni o ustawienie meczu Cracovii
31 sierpnia 2014 - zarzuty ws. korupcji dla Rafała R.
11 sierpnia 2014 - kolejny piłkarz ŁKS podejrzany o ustawienie meczu z Cracovią
10 sierpnia 2014 - b. II trener ŁKS podejrzany o ustawienie meczu z Cracovią
9 sierpnia 2014 - b. sędzia Arkadiusz S. skazany za ustawienie meczu Cracovii
6 sierpnia 2014 - b. trener ŁKS podejrzany o udział w ustawieniu meczu z Cracovią 
27 lipca 2014 - b. obserwator Stefan B. skazany za udział w ustawieniu meczu Cracovii
25 lipca 2014 - sędzia Marek K. skazany za korupcję w Cracovii 
23 kwietnia 2014 - b. sędzia Sławomir B. skazany za udział w ustawieniu meczu Cracovii
16 lutego 2014  - akt oskarżenia ws. Sławomira B. - szczegóły
16 stycznia 2014 - sędzia skazany za udział w próbie ustawienia meczów Cracovii 
31 grudnia 2013 - akt oskarżenia ws. ustawienia meczu Cracovii
16 grudnia 2013 - b. sędzia Arkadiusz S. oskarżony o udział w ustawieniu meczu Cracovii
15 grudnia 2013 - b. sędzia Marek K. oskarżony o udział w ustawieniu meczu Cracovii 
12 grudnia 2013 - sędzia oskarżony o udział w próbie ustawienia meczów Cracovii
16 października 2013 akt oskarżenia ws. ustawienia meczu Cracovii
03 kwietnia 2013 - łagodniejsza kara za korupcję dla Cracovii
01 marca 2013 - kolejny prawomocny wyrok ws. meczu Cracovia - Zagłębie Lubin
21 stycznia 2013 - świadkowie zeznają w procesie Pawła D. 
27 listopada 2012 - ponowny proces Pawła D. - czytaj tutaj
4 listopada 2012 - Cracovia pozywa piłkarzy za ustawienie meczu - czytaj tutaj
31października 2012 - kulisy ustawienia meczu Cracovii z Zagłębiem Lubin - czytaj
31 sierpnia 2012 - Cracovia ukarana za ustawienie meczu z Zagłębiem - czytaj
25 lipca 2012 - kolejna rozprawa w procesie Pawła D. - czytaj.
14 czerwiec 2012 - proces Pawła D. rozpoczęty - czytaj tutaj.
15 maja 2012 - proces ws. ustawienia meczu Cracovia - Zagłębie Lubin rozdzielony - czytaj
11 maja 2012 - sprawa Cracovii w WD znowu odroczona - czytaj
26 kwietnia 2012 - WD wyznaczył na maj termin posiedzenia ws. Cracovii - czytaj.
13 kwietnia 2012 - Były piłkarz Cracovii zdyskwalifikowany za korupcję - czytaj.
18 stycznia 2012 - wniosek o przedłużenie śledztwa ws. korupcji w Cracovii - czytaj
06 listopada 2011 - Cracovia ustawiała mecz Szczakowianki z Zagłębiem Lubin? - czytaj.
05 listopada 2011 - Iwan: Cracovia chciała kupić mecz z Wisłą w 1983 - czytaj.
21 października 2011 - proces b. piłkarza Cracovii odroczony - czytaj.
22 września 2011 - postępowanie WD PZPN ws. Cracovii odroczone  -czytaj.
19 sierpnia 2011 - były zawodnik Cracovii ukarany dyscyplinarnie - czytaj.
12 sierpnia 2011 - postępowanie dyscyplinarne WD PZPN ws. Zagłębia i Cracovii - czytaj
03 sierpnia 2011 - Skazani za korupcję b. piłkarze Cracovii odchodzą z Sandecji  - czytaj.
29 lipca 2011 - dyskwalifikacje za ustawienie meczu Zagłębia z Cracovią - czytaj.
27 czerwca - kary dyskwalifikacji za ustawienie meczu Cracovia - Zagłębie Lubin - czytaj.
27 czerwca 2011 - byli piłkarze Cracovii skazani za ustawienie meczu z Zagłębiem - czytaj. 13 czerwca 2011 - sąd wyznacza termin wyroku ws. meczu Cracovia - Zagłębie Lubin - czytaj.
16 maja 2011 - rzecznik dyscyplinarny PZPN kończy postępowanie ws. meczu Cracovia - Zagłębie - czytaj.
9 maja 2011 - rzecznik dyscyplinarny PZPN rozpoczyna przesłuchania ws. meczu Cracovia - Zagłębie - czytaj.
16 kwietnia 2011 - B. piłkarz Cracovii przeprasza za ustawienie meczu - czytaj.
13 kwietnia 2011 - prokuratura przesyła do PZPN akt oskarżenia ws. meczu Cracovia - Zagłębie - czytaj.
11 kwietnia 2011 - akt oskarżenia ws. sprzedania przez Cracovię meczu z Zagłębiem Lubin - czytaj.
18 marca 2011 - Paweł D. były piłkarz Cracovii wyszedł z aresztu - czytaj.
20 stycznia 2011 - zarzuty dla dwóch byłych piłkarzy Cracovii - Pawła D. i Marcina B. - czytaj.
20 stycznia 2011 - Marcin B. zatrzymany przez policję - czytaj.
20 stycznia 2011 - Paweł D. aresztowany na dwa miesiące - czytaj
31sierpnia 2010 - jak ustawiała mecze Cracovia (szczegóły z aktu oskarżenia ws. gangu Fryzjera) - czytaj.
9 lutego 2010 - Marek G. - b. piłkarz Polaru Wrocław - prawomocnie skazany za udział w ustawieniu meczu Cracovii - czytaj.
2 lutego 2010 - koniec procesu ws. Marka G. byłego piłkarza Polaru oskarżonego o udział w ustawieniu meczu z Cracovią - czytaj.
27 listopada 2009 roku - b. bramkarz Cracovii zeznaje w sądzie ws. meczu z Polarem - czytaj.
5 listopada 2008 - sąd ujawnia zarzuty wobec Jacka P. - siedem meczów Cracovii ustawione - czytaj.
10 czerwca 2008 - b. piłkarz Polaru Marek G. uniewinniony od zarzutu próby ustawienia meczu z Cracovią - czytaj.
25 maja 2008 - akt oskarżenia ws. Polaru Wrocław, m.in. ws. meczu z Cracovią - czytaj.

WYJAŚNIENIA:


Mariusz S. - były sędzia z Opola (całość tutaj):
20 września 2003 roku byłem asystentem w meczu Cracovia - Zagłębie Lubin. Mecz zakończył się zwycięstwem Cracovii 3:0. Sędzią głównym tego meczu był Sławomir B. Dwie godziny przed meczem spotkaliśmy się na kawie z Jackiem P., w kawiarence, która mieści się niedaleko stadionu Cracovii. Kiedy podjechaliśmy pod tę kawiarnię B. wszedł sam do środka, gdzie już czekał na niego P., a nam kazał zostać w samochodzie. Po chwili zawołał nas do środka, ale przy nas żadnej rozmowy o meczu nie było. Po meczu B. wsiadł do swojego samochodu, wziął obserwatora Mariana W. i gdzieś pojechali. My asystenci czekaliśmy na stadionie. Po jakimś czasie B. z obserwatorem wrócili na stadion. Ja wiedziałem o co chodzi więc nawet nie pytałem B. gdzie i po co pojechali. Moim zdaniem po odbiór pieniędzy.

Mirosław K. -  były sędzia z Opola (całość czytaj tutaj):
Pamiętam jeszcze, że była taka sytuacja, że ja przekazywałem P. numer telefonu B. przed meczem Cracovii. Ale z B. wtedy chyba nie rozmawiałem.

B. sędzia Jarosław Ż. (czytaj tutaj):
Chciałbym jeszcze opowiedzieć o okolicznościach meczu Cracovia - Pogoń Szczecin z 22 maja 2004. To był mecz ważny dla obu drużyn, które walczyły o awans. Jeśli chodzi o Cracovię, to domniemuję, że działacze tej drużyny byli poinformowani, że sędzią tego meczu będzie ktoś inny. Pamiętam, że przyjechaliśmy na ten mecz spóźnieni bo nie pojechaliśmy na mecz płatną autostradą tylko dojechaliśmy do Bielska i zawracaliśmy. Pamiętam, że jak weszliśmy na stadion to usłyszałem komentarz M., że mnie tutaj miało nie być. On mówił bezosobowo, nie do mnie ale do kogoś innego, ale ja to słyszałem. Ten M. to był założyciel grupy STU skupiającej kibiców Cracovii. Mówiło się też w środowisku, że on sponsoruje mecze Cracovii i wykłada pieniądze dla sędziów. Ja od Cracovii nigdy nie dostałem pieniędzy. Przed tym meczem Tomasz W. - sędzia, z którym miałem bardzo dobre relacje towarzyskie poprosił mnie o odebranie koszulki Cracovii od P. dla niego. Ja zadzwoniłem przed tym meczem do W. i powiedziałem mu, że jadę na Cracovię i wtedy on poprosił mnie o odebranie tej koszulki. W. nic nie sugerował, nic nie mówił o zainteresowaniu Cracovii tym meczem, nie sądzę by ta jego prośba o odebranie koszulki miała jakiś podtekst, doprowadzenia mojego kontaktu z P. P. wcześniej nie znałem, znałem go jedynie z kursów sędziowskich, ale nie mieliśmy relacji towarzysko - sędziowskich. W. powiedział, że P. jest szefem ochrony na Cracovii i nie będę miał problemów żeby się z nim skontaktować. P. wpuszczał nas na stadion, ja powiedziałem wtedy o tej koszulce dla W. P. powiedział: wiem, wiem i spytał czy my też chcemy koszulki od niego. Ja powiedziałem, że jakby dało radę to chętnie. Po meczu nie dostaliśmy tych koszulek, bo tam była afera. Kibice chcieli nas zlinczować, atakowali nas i stadion opuszczaliśmy w eskorcie ochroniarzy. Ja byłem zdziwiony tą wściekłością kibiców, bo ja podyktowałem dla Cracovii karnego, którego wykorzystała i ten mecz zremisowała. Po meczu M. krzyczał, że zmarnowałem mu rok pracy i mnie szarpał.W związku z tym meczem, ja zostałem poinformowany, że będę sędzią normalnie we właściwym czasie i nie było żadnej nagłej zmiany w obsadzie. Ja sądzę, że ktoś wpuścił Cracovię w maliny z obsadą. Nie wiem czy to nie była jakaś intryga G. i F., żeby Cracovia pode mnie nie podchodziła. (...) Chcę jeszcze dodać, że ten karny został podyktowany chyba w doliczonym czasie gry. Tam miał być faul w polu karnym, ale ja go nie widziałem i wskazałem rozpoczęcie gry od bramki Pogoni. Ale mój asystent Maciek Sz. zasygnalizował mi faul i rzut karny. On nie miał co do tego wątpliwości, a musiał wszystko widzieć lepiej ode mnie. Ja podbiegłem do niego i zapytałem czy jest pewien. On powiedział, że tak i ja podyktowałem ten rzut karny. Ale remis w tym meczu przybliżał awans Pogoni, a skazywał Cracovię na baraże.


B. obsadowy PZPN Jerzy G. (czytaj tutaj):
F. dzwonił do mnie przed każdą kolejką i pytał o obsadę. (...) interesowała go już niemal cała obsada. Ja mu ją podawałem. Faktycznie on pytał o kluby, które są wymienione w moich zarzutach. Interesowała go wyrywkowo Cracovia i wiele, wiele innych klubów.

Aleksander B. - b. piłkarz Korony Kielce (całość tutaj):
Cracovia z tego co słyszałem i wiedziałem na boisku musiała opłacać sędziów naszych meczów, abyśmy nie uzyskiwali dobrych wyników. (...) Dariusz W. na tym spotkaniu powiedział, że zgłosiła się do niego osoba, wtedy chyba nie wymienił nazwisko. Powiedział, że jest to człowiek, który swoimi działaniami korupcyjnymi wprowadził do II ligi Cracovię w sezonie poprzednim.

Andrzej Sz. - b. zawodnik Zagłębia Lubin (całość wyjaśnień znajdziecie tutaj): 
Po opuszczeniu w dniu dzisiejszym prokuratury poszedłem na dworzec PKP, kupiłem bilet, i postanowiłem jednak wrócić do prokuratury, aby opowiedzieć o jeszcze jednym zdarzeniu korupcyjnym. Wiąże się to z meczem Cracovia Kraków - Zagłębie Lubin w sezonie 2005/2006.
Był to ostatni mecz rundy wiosennej. Ten mecz był dla nas ważny bo remis dawał nam trzecie miejsce w lidze i zapewniał grę w pucharach. Byliśmy już wtedy jako zespół zmęczeni, gdyż mieliśmy okrojony skład. Chyba w środę w tygodniu poprzedzającym mecz wieczorem po treningu spotkaliśmy się w mieszkaniu Darka J. w Lubinie, adresu nie pamiętam. Na tym spotkaniu była praktycznie cała drużyna, oprócz obcokrajowców i młodych zawodników. Na tym spotkaniu na pewno byłem ja, Darek J., Łukasz M., Maciej I., Michał Ch., Wojtek Ł., Grzesiu B., Vidas Alunderis (obecnie Sibir Nowosibirsk - dopisek dpanek) - jako jedyny z obcokrajowców, może Łukasz P. i Mariusz L. - ale tych dwóch ostatnich nie jestem pewien, co do innych których wymieniłem nie mam wątpliwości. Może ktoś jeszcze był na tym spotkaniu, ale tych pamiętam. Na tym spotkaniu uzgodniliśmy, że musimy się dogadać z Cracovią, bo sportowo wątpliwy był dla nas korzystny wynik. Ustaliliśmy, że Darek J. zadzwoni do Sławka O. - bramkarza Cracovii. Darek wyszedł z taką propozycją więc widocznie skądś się znali. Chyba Darek dzwonił do O. gdy się rozeszliśmy. Darek umówił się z O. na spotkanie. Do spotkania doszło w hotelu Novotel gdzieś na trasie w połowie drogi między Lubinem a Krakowem, wydaje mi się, ale nie jestem pewien, że to było w hotelu Novotel w Opolu. O. przyjechał na spotkanie z takim człowiekiem - "karkiem". Ten "kark" przedstawił się jako przyjaciel O. i sympatyk Cracovii. Dał nam później swoje wizytówki, z których wynikało, że jest lekarzem - stomatologiem. Nie pamiętam jak on się nazywał, a wizytówkę wyrzuciłem. Ten człowiek później był gdzieś na wczasach z Pawłem D., tak słyszałem, ktoś ich widział. Rozpoznałbym tego człowieka gdybym go zobaczył. Na tym spotkaniu byłem ja i Darek J. Chcieliśmy się umówić na remis bez kasy. Oni nie chcieli się zgodzić. Ten "kark" także czynnie uczestniczył w negocjacjach. Stanęło na tym, że oni zażądali od nas 100 tys., mogło też być 120 tys., bo taka kwota chodzi mi po głowie, ale to było raczej 100 tys.Na tym spotkanie się zakończyło. Ustaliliśmy jeszcze podczas tego spotkania, że ten "kark" przyjedzie w piątek po pieniądze do Lubina przed naszym wyjazdem na mecz. Do tego spotkania w Novotelu doszło w czwartek. Gdy pojawiło się to żądanie pieniędzy to albo dzwoniliśmy do kilku osób do nas aby zapytać o zgodę, albo wróciliśmy do Lubina i jeszcze raz w tym samym składzie co poprzednio spotkaliśmy się w mieszkaniu u Darka. Dokładnie teraz nie pamięta. O. i temu "karkowi" powiedzieliśmy, że zgadzamy się na te pieniądze, ewentualnie jeszcze potwierdzimy telefonicznie. Faktycznie wszyscy się zgodzili na tę łapówkę. Ustaliliśmy, że na rano, na piątek, następnego dnia musimy zebrać te 100 tys. Ustaliliśmy, że te osoby, które wyłożą pieniądze na ten cel odzyskają je z premii za awans do pucharów. Z tego co pamiętam to 8 osób dało po 10 tys., i 4 osoby po 5 tys., albo 9 osób dało po 10 tys. i dwie osoby po 5 tys. Premia za awans była wyższa niż te 10 tys. Ta premia wynosiła około miliona złotych. Rano jeszcze przed wyjazdem na mecz mieliśmy rozruch. Przed tym rozruchem każdy jechał do banku wypłacić te pieniądze i każdy zawoził te pieniądze do domu Darka J., a następnie jechał na rozruch. Ja wypłaciłem 10 tys. zł (...). Umówiliśmy się następnie z tym "karkiem", że spotkamy się przy Castoramie w Lubinie. Telefonicznie rozmawiał z nim chyba Darek J., bo ja nie miałem do niego numeru. Darek zadzwonił do mnie i powiedział, że umówił się z tym "karkiem". Podjechałem po Darka pod jego dom i pojechaliśmy razem do Castoramy. Tam czekaliśmy na tego człowieka. On podjechał samochodem ciemnego koloru chyba audi i chyba było to kombi. Był sam. On się przy Castoramie nie zatrzymywał tylko gdy się zobaczyliśmy to on pojechał w kierunku Wrocławia i skręcił w boczną drogę w miejscowości Osiek. My z tej Castoramy pojechaliśmy za nim. Zatrzymaliśmy się i przekazaliśmy mu te pieniądze. On wtedy powiedział, że jedzie za zachodnią granicę do Niemiec, Szwajcarii, Belgii, nie pamiętam dokładnie aby obstawić za te pieniądze mecz u bukmacherów. On powiedział, że jedzie pomnożyć te pieniądze. Następnie rozstaliśmy się i pojechaliśmy na stadion do Lubina, a potem na mecz do Krakowa. Do tego spotkania doszło przed naszym rozruchem, myślę, że przed godziną 11.00. Umówiliśmy się także jeszcze podczas tego pierwszego spotkania na remis bezbramkowy. Na takim wyniku zależało temu karkowi. Jeszcze pamiętam, że Ch. strzelił i piłka przeleciała blisko słupka, wtedy się wszyscy przestraszyli żeby nie wpadła bramka. Kupno tego meczu było naszą własną inicjatywą piłkarzy. Nie wprowadzaliśmy w ten temat działaczy naszego klubu. Trenerem był Franciszek Smuda, ale nie wprowadzaliśmy go w ten temat.

Michał B. - b. piłkarz ŁKS Łódź:
Chciałbym jeszcze opowiedzieć o meczu z Cracovią z 2 czerwca 2004. Cracovia walczyła wtedy o awans. Pamiętam, że wtedy przed meczem przyszedł do szatni nasz prezes G. i przy wszystkich zawodnikach (tu znajdziecie skład na ten mecz) oraz trenerze, którym był wtedy Wojciech B. oraz przy kierowniku drużyny Jacku Ż. powiedział, że ten mecz z Cracovią musimy przegrać. Powiedział też, że w razie porażki możemy liczyć na pieniądze z Cracovii, ale nie podał kwoty jaka wchodzi w rachubę. Te słowa prezesa słyszeli wszyscy zawodnicy, trener B. i jeszcze dwaj pozostali trenerzy Marek Ch. i Grzegorz W. Wszyscy przyjęli to do wiadomości, było jasne, że G. musiał dogadać się z kimś z Cracovii. My zawodnicy z tego co się orientuję, to z nikim z zawodników Cracovii nie rozmawialiśmy na temat odpuszczenia tego meczu. Przynajmniej ja tego nie wiem, a jako kapitan bym wiedział. Po tym słowach G. ja jako jedyny powiedziałem, że nie będę robił z siebie wariata i powiedziałem żeby mnie nie wystawiał, że nie będę grał w takim meczu. I B. mnie nie wystawił, byłem w tym meczu rezerwowym. Trenerzy po tym poleceniu G. także w żaden sposób nie zaprotestował, że ten mecz mamy przegrać. Wiem od kolegów, że w przerwie meczu ponownie podszedł do nich G. i ponownie powiedział powiedział im żeby odpuścili mecz i, że dostaną za to pieniądze. Ja nie byłem przy tej rozmowie, byłem w tym meczu rezerwowym i w przerwie rozgrzewałem się. Do przerwy był remis w tym meczu, ostatecznie przegraliśmy go 4:1. Po meczu wracaliśmy autobusem i w autokarze były rozdzielane te pieniądze od Cracovii. Nie wiem jaka była łączna ta kwota, rozdzielali te pieniądze zawodnicy. Pieniądze te dał nam G. ale nie pamiętam czy osobiście czy przez kierownika Ż. Pieniądze te zostały rozdzielone pomiędzy wszystkich zawodników, trenerów i kierownika. Z tego co się orientuję to kwoty były zróżnicowane, ja dostałem kwotę rzędu 1-1,5 tys. zł, nie pamiętam jej wysokości dokładnie. Ja wziąłem te pieniądze bo wszyscy brali więc i ja wziąłem. Wszyscy w takim samym stopniu odpowiadali za tę sytuację. Ja nie wiem z kim G. załatwiał ten temat w Cracovii. Nie wiem ile on dostał za odpuszczenie meczu.
Kolejne przesłuchanie Michała B.:
Tak jak pamiętam nikt do mnie nie dzwonił z działaczy bądź zawodników Cracovii przed tym meczem z Cracovią. Pamiętam, że w szatni w obecności wszystkich zawodników i trenerów G. powiedział, że mamy ten mecz przegrać i dostaniemy za to pieniądze. Wtedy chyba wysokość tej kwoty nie została wymieniona. Po meczu w autokarze rozdzieliliśmy pieniądze. Nie pamiętam kto przyniósł te pieniądze do autokaru. Z tyłu autokaru dzieliliśmy te pieniądze. W kilka osób - najstarszych zawodników - podzieliliśmy pieniądze z tyłu artykułu. Dostali wszyscy - również kadra szkoleniowa i masażyści. Pamiętam dokładnie, utkwiło mi w pamięci, że masażyści dostali po 1000 zł. Jeśli chodzi o masażystów to na pewno był jeden, ale wydaje mi się, że było dwóch masażystów. Dokładnie było tak jak pamiętam, że główny masażysta dostał 1000 zł, a  pomocniczy masażysta 500 zł. Wydaje mi się, że dostali też pieniądze trenerzy i kierownik Ż. bo byli w autokarze, a poza tym byli przy dzieleniu tych pieniędzy i przy tym jak G. przed meczem mówił o tych pieniądzach. Myślę, że oni na 100 procent dostali te pieniądze, mam jedynie wątpliwości czy dostali z tej puli, którą my dzieliliśmy w autokarze czy też z innej. Myślę, że dostali z naszej puli, bo jestem pewien, że nawet masażyści dostali pieniądze, a skoro masażyści to trenerzy i kierownik też musieli dostać. Dostawali wszyscy z kadry meczowej i na pewno wszyscy, którzy jechali autokarem. Ci co grali, dostali więcej, a ci co nie grali mniej. Ci co nie grali dostali minimum 1000 zł, ci co grali więcej, ale nie dużo więcej. Przed meczem nie wiedzieliśmy jaką kwotę dostaniemy z tej Cracovii. Po meczu okazało się, że przyniesiono nam 40 tys.

Jakub S. - były bramkarz ŁKS Łódź:
Chcę także powiedzieć o meczu rozgrywanym w tej samej rundzie w Krakowie z Cracovią.  Już kilka dni przed tym meczem były rozmowy między piłkarzami, że ten mecz będziemy musieli przegrać, że prezes załatwia sprzedanie tego meczu.  To były na razie takie luźne rozmowy. Nie było wtedy oficjalnego komunikatu i polecenia. Graliśmy normalnie i do przerwy był remis 0-0. Wtedy wszedł do szatni prezes G. i zrobił nam awanturę dlaczego jeszcze nie przegrywamy. Kazał nam przegrać ten mecz. On zaczął nas straszyć, że z klubu nas wyrzuci jeżeli nie przegramy tego meczu. Po przerwie ten mecz przegraliśmy. Z każdego po tej awanturze zeszło powietrze. Po meczu w autokarze gdy wracaliśmy dostaliśmy pieniądze za to, że przegraliśmy. Nie pamiętam kto te pieniądze dzielił i nam rozdawał, ale był to albo trener B. (Wojciech B.  obecnie prezes Podbeskidzia BB - dopisek dpanek), albo drugi Ch.  (Marek Ch. - legenda ŁKS - dopisek dpanek) lub trzeci W. lub kierownik Ż. Ja dostałem kwotę coś 1,5 tys. zł. Pieniądze dostała kadra meczowa czyli grający i rezerwowi. Te pieniądze nie były dzielone po równo, każdy dostał według jakiś zasług.
Trenerzy i kierownik też dostali swoją działkę. Być może inni zawodnicy wiedzieli wcześniej, że mamy ten mecz przegrać za pieniądze. Do mnie docierały jedynie takie pogłoski, że mamy ten mecz sprzedać, ale nikt wprost mi tego nie powiedział. (...)
Ze mną nikt z Cracovii przed tym meczem się nie kontaktował. Chcę jednak powiedzieć, że o tym, iż Cracovia będzie chciała od nas kupić ten mecz zaczęto już mówić gdzieś tydzień przed tym meczem. To były takie rozmowy między zawodnikami, że któryś coś tam słyszał. Nie potrafię tego odtworzyć w szczegółach, ale taka była atmosfera i takie dochodziły głosy. Jeden przykładowo mówił, że pewnie Cracovia będzie chciała ten mecz kupić. Drugi przyszedł i mówił, że już działacze prowadzą jakieś rozmowy,  trzeci, że ktoś tam gdzieś pojechał na rozmowy. To były tego typu rozmowy, nie pamiętam już kto mówił, ale kojarzy mi się jedna osoba - Jacek K. On był blisko z G. i on jakoś cały czas na telefonie wisiał z G. (...)
My spaliśmy przed tym meczem w hotelu na obrzeżach Krakowa, blisko było do takiego dużego centrum handlowego. Pamiętam nawet, że do tego hotelu przyjechał G., być może z P. i jakimiś zawodnikami ustalali ten temat sprzedaży meczu. Mnie przy tym stole nie było więc szczegółów nie powiem, ale wiem, że był omawiany ten temat. Później ten G. wszedł do szatni tak jak mówiłem. Po meczu dzieliliśmy pieniądze. Ostatnio chyba powiedziałem, że to trenerzy dzielili, ale chyba jednak było tak, że to my te pieniądze dzieliliśmy w autokarze. Wszyscy dostali, którzy byli w autokarze, wszyscy z kadry meczowej i nawet ci, których nie było, a którzy grali w naszym zespole w tej rundzie, czy też sezonie. Pamiętam, że dwie osoby, których nie było z nami, którzy zostali w Łodzi, też dostali pieniądze. Pamiętam, że były przy tym podziale odłożone pieniądze, dla jakiś chyba dwóch osób, te osoby miały dostać te pieniądze, w Łodzi. Trenerzy też dostali pieniądze, bo pamiętam, że zastanawialiśmy się czy trzeci trener W. też ma dostać. Postanowiliśmy, że dostanie. Skoro on jako trzeci dostał to pierwszy i drugi też musieli dostać. Kierownik Ż. też dostał. Nie wiem tylko teraz, nie pamiętam, czy trener B. z nami jechał autokarem, ale on też miał dostać pieniądze z podziału.    

Jacek K. - b. piłkarz ŁKS Łódź:
Graliśmy w rundzie jesiennej sezonu 2003/2004 z Cracovią. Mecz był rozgrywany w Krakowie. Ja w tym meczu nie grałem, bo miałem kontuzję. Chciałem jednak na ten mecz pojechać i zabrał mnie na ten mecz prezes Daniel G. Jechałem z nim samochodem. Z nami jechał jeszcze jego ochroniarz. Gdy byliśmy w drodze do Krakowa to G. rozmawiał przez telefon z drugim prezesem ŁKS Jarosławem P. W czasie tej rozmowy usłyszałem, że pan P. jest w Krakowie już od dwóch dni i prowadzi rozmowy na temat sprzedania tego meczu z działaczami Cracovii. Z tych rozmów wywnioskowałem, że wszystko zostało uzgodnione. Następnie pojechaliśmy z panem G. na spotkanie właśnie z panem P. i działaczami Cracovii. Do tego spotkania doszło w restauracji na starym rynku w Krakowie. Gdy przyjechaliśmy do restauracji siedzieli tam trzej działacze Cracovii i prezes P.   Z rozmowy wywnioskowałem, że sprzedaż tego meczu została dogadana. Jednym z tych przedstawicieli Cracovii był jej sponsor i jednocześnie właściciel tej restauracji, w której siedzieliśmy. Nie pamiętam nazwy tej restauracji (...) Jeszcze utkwiło mi w pamięci to, że gdy wychodziłem z tej restauracji to zobaczyłem Radka Majdana. który szedł z Dodą. Z restauracji wyszedłem z prezesem P. i on zawiózł mnie na stadion i mnie tam zostawił. Prezes P. gdzieś poszedł. Później on przyszedł i siedział podczas meczu obok mnie na trybunach. Pierwsza połowa zakończyła się remisem. W związku z tym w przerwie meczu P. zaczął odbierać telefony. Z tego co zrozumiałem osoba dzwoniąca niepokoiła się o wynik meczu, w kontekście wcześniejszych ustaleń. Po tych telefonach P. gdzieś poszedł i za jakiś czas wrócił. Mecz zakończył się naszą przegraną 4:1.Po meczu do Łodzi wracałem z prezesem P. Z nami jechali jacyś jego znajomi. W czasie drogi zadzwonił do niego G. i i z tego co zrozumiałem pytał go czy ma pieniądze za mecz. P. to potwierdził, powiedział, że ma. Myślę, że on wtedy mówił jedynie o tych pieniądzach, które zachował dla siebie i ewentualnie prezesa G., bo z tego co wiem to on wcześniej musiał przekazać pieniądze albo kapitanowi albo innej osobie, myślę, że starszemu zawodnikowi. Wiem, że te pieniądze, nie wiem czy w całości, czy też nie zostały wręczone zawodnikom ŁKS jeszcze w autokarze, kiedy wracali z tego meczu.W autokarze zostały podzielone na zawodników z kadry meczowej. Nie wiem czy wtedy wszyscy zawodnicy dostali pieniądze, czy też jedynie niektórzy dostali w autokarze. To znaczy z tego co wiem dostali wszyscy z kadry meczowej, ale nie wiem czy wszyscy w autokarze czy niektórzy później w klubie. Wiem, że każdy zawodnik z podstawowego składu i z ławki dostał coś po 15,-2 tys. zł. Ja to wszystko wiem z tych rozmów, których byłem świadkiem, ale także z rozmów z zawodnikami ŁKS w szatni. To był bardzo oficjalny temat sprzedaży tego meczu. Wszyscy o tym głośno mówili. To były jeszcze czasy kiedy nie ukrywało się takich rzeczy. Nie pamiętam dokładnie z kim z zawodników rozmawiałem na ten temat. Rozmawiałem z wieloma, mówiło się o tym głośno,  ale na pewno z  tego co pamiętam mówił mi, że dostał pieniądze w takiej kwocie bramkarz Jakub S.
Ja nie znam nazwisk tych pozostałych działaczy Cracovii. Myślę, że może bym ich rozpoznał. Najbardziej utkwił mi w pamięci ten jeden sponsor - właściciel tej restauracji. (...) Ja za ten mecz nie dostałem pieniędzy, nie byłem w składzie tego meczu.
Kolejne przesłuchanie:
 To co powiedziałem (podczas poprzedniego przesłuchania - dopisek dpanek) jest prawdą. Jedną kwestię wtedy pomyliłem. Później gdy się nad tym zastanawiałem doszedłem do przekonania, że się pomyliłem gdy składałem wyjaśnienia.  Chodzi o to, że wszystko jest z tego protokołu prawdą, z tym, że ja przed meczem z Cracovia do Krakowa nie jechałem z panem G., jak wcześniej powiedziałem, a z panem P. To nie P. czekał na nas w restauracji z tymi działaczami z Cracovii, a tylko pan G. czekał, a ja do restauracji przyszedłem z panem P. To pan G. był już w Krakowie wcześniej i prowadził rozmowy z działaczami Cracovii. Byłem świadkiem tych rozmów między G. i P. ws. sprzedaży tego meczy gdy jechałem na mecz z P., z tym, że w samochodzie jechał ze mną P. a rozmawiał z  nim G., a nie jak ostatnio powiedziałem, że to G. był w samochodzie.W tych rozmowach, które słyszałem w samochodzie padały kwoty, za sprzedaż tego meczu Cracovii, ale ja tych kwot nie pamiętam. (...) Ja na pewno jechałem do Krakowa w dniu meczu. (...)
Nie potrafię rozpoznać na tych tablicach osób reprezentujących Cracovię,  które były wtedy w tej restauracji w Krakowie. Ja tych osób po prostu nie pamiętam. Okazane mi zdjęcia też mi niczego nie przypomniały. (...)

Rafał R.:
Nie przyznaję się do popełnienia zarzucanych mi przestępstw. Ja jestem zdziwiony zarzutami bo bo nigdy nikomu nie obiecywałem ani nie wręczałem korzyści majątkowych. W wielu tych miejscach mogłem być bo jestem kibicem, jeżdżę na mecze i chodzę do różnych lokali. (...) Minęło już 10 lat i ja nie potrafię powiedzieć czy byłem w Rawie Mazowieckiej czy Mielcu. Ja bym nie potrafił powiedzieć gdzie byłem pięć lat temu na wakacjach. Ja jestem zdziwiony i zaskoczony, kto mnie może w tej sprawie stawiać w takim świetle.
Ja w latach 2003-2004 byłem kibicem Cracovii, działałem też w klubie "Stu". To było stowarzyszenie, które wspierało Cracovię zanim pojawił się inwestor. Robiliśmy imprezy, wydawaliśmy gazetę, propagowaliśmy dobre imię klubu. Ja byłem wiceprezesem tego stowarzyszenia (...). Obecnie to stowarzyszenie jest w likwidacji, nawet nie wiem czy formalnie jestem we władzach. Formalnie nigdy nie pełniłem żadnej funkcji w Cracovii.  
Znam Jacka P., on prowadził ochronę na Cracovii. Chodzi o firmę Hektor. Nie pamiętam od kiedy go znam, znam go od tego czasu kiedy zaczął ochraniać Cracovię. Nas kibiców na trybunach było niewielu i tak się poznaliśmy, zdarzało się, że po meczach wypijaliśmy razem wódkę. Ale nie byliśmy jakimiś przyjaciółmi, nie odwiedzaliśmy się w domach. Spotykaliśmy się w związku z meczami Cracovii.
Nie znam Ryszarda F. Jeśli chodzi o pseudonim Fryzjer to może gdzieś spotkałem tego mężczyznę na meczu Lecha Poznań.
Ja nie znałem z tych lat 2003 - 2004 nikogo z sędziów piłkarskich i obserwatorów. Ja spotykałem się z wieloma ludźmi, może to były osoby z tego środowiska, ale ja ich nie znałem.
Ja poznałem Marian D. To był chyba obserwator. Nie pamiętam gdzie i w jakich okolicznościach go poznałem, relacji nie mieliśmy żadnych.
Ja nigdy nie słyszałem żeby Jacek P. proponował sędziom lub obserwatorom meczów Cracovii pieniądze i je wręczał. Poza doniesieniami medialnymi nie mam żadnej wiedzy o takich jego ewentualnych działaniach.  
Jeśli chodzi o mecz Polar Wrocław - Cracovia z 13 marca 2004 to ja byłem na tym spotkaniu we Wrocławiu. Ten mecz odbył się chyba na stadionie olimpijskim. Ja na tym meczu poznałem pana Korwina-Mikke. Ja wiem, że Jacek P.  był też na tym meczu. Jechaliśmy razem moim autem w kilka osób, jechało nas razem z 6 osób. Na pewno przed tym meczem gdzieś się zatrzymywaliśmy, jedliśmy obiad, nie pamiętam żebyśmy się z kimś widzieli. Nic mi nie wiadomo żeby Jacek P. widział się lub kontaktował przed tym meczem z sędziami spotkania. Ja nie znam sędziego Mariusza G., który prowadził ten mecz. (...) Ja nie znam tego sędziego i do niego nie dzwoniłem. Ja nie wiem kto mógł dzwonić z mojego numeru. Ja nie wykluczam, że ktoś inny mógł zadzwonić z mojego numeru telefonu. Nie wiem kto mógł być w grupie osób, które mogły korzystać z mojego numeru telefonu. Ja nie wiem czy ktoś samowolnie skorzystał z mojego numeru telefonu czy ktoś mnie prosił o udostępnienie telefonu. (...)
Ja nie wykluczam, że 16 marca 2004 byłem w Rawie Mazowieckiej bądź przez nią przejeżdżałem, jeżeli tam logował się mój telefon. Ja nie pamiętam gdzie i po co jechałem, być może do Warszawy. Być może jechałem z Jackiem P. bo często z nim jeździłem w różne miejsca. Ja wypełniałem czasami rolę kierowcy kiedy Jacek miał jakiś biznes, a on musiał się napić. Było tak ze dwa razy. Ja się z nikim nie spotykałem w Rawie Mazowieckiej bądź jej okolicy. Ja nie mam żadnej wiedzy na temat składania propozycji korupcyjnej bądź przekazywaniu pieniędzy w związku z tym meczem sędziemu G. (...)
Ja znam Tomasz K., on grał w Cracovii, on grał u nas przed tym czasem, którego dotyczy zarzut ze Szczakowianką.z czerwca 2004. Ja nie miałem z nim żadnych osobistych kontaktów, mówiliśmy sobie cześć. Ja zasadniczo się z piłkarzami nie kumpluję. Ja nie miałem żadnych osobistych ani telefonicznych kontaktów z tym zawodnikiem przed meczem Cracovia - Szczakowianka.
Jeżeli z zestawienia połączeń telefonicznych mojego numeru telefonu wynika, że kontaktowałem się z Tomaszem K. to tego nie neguję. Nie pamiętam tego, a te kontakty nie dotyczyły niczego poważnego. Nie pamiętam czego dotyczyły nasze rozmowy. Mogę gdybać, że mogłem go pytać jakie jest nastawienie Trudno mi jest powiedzieć cokolwiek na ten temat.
Nie pamiętam czy widziałem się przed tym meczem z sędzią tego meczu Piotrem K. Pamiętam, że po meczu byliśmy na jakiejś kolacji, mówię o grupie kibiców. Nie pamiętam w jakiej to było restauracji, zmienialiśmy restauracje. Nie wiem czy na tej kolacji był sędzia tego meczu. (...)
Znam Albina M. on pracował w Cracovii jako menadżer. To było w sezonie 2004/2005. Znałem go jako pracownika klubu, to był znajomy, to nie były relacje koleżeńskie. Ja poznałem go wtedy kiedy on kończył pracę w Szczakowiance. Wcześniej go nie znałem.
Ja nie znam i nie znałem Ryszarda Cz. Z niczym mi się nie kojarzy mecz Szczakowianka - Zagłębie Lubin z 28 kwietnia 2004. Nie pamiętam swoich kontaktów z Albinem M. i Ryszardem Cz. Nie przypominam sobie żebym do nich dzwonił i o czym z nimi rozmawiał. Nie pamiętam tego.
Nie kojarzę osoby i nazwiska sędziego Adama K., nie miałem z nim nigdy żadnych kontaktów osobistych.
Ja kiedyś budowałem stacje telefonii komórkowej.w okolicach Mielca. Mogłem odwiedzać te tereny, ale nie przypominam sobie żebym widział się tam z panem D.
Jacek P. trochę wycofał się c Cracovii, spotykamy się sporadycznie na meczach, bliższych kontaktów nie utrzymujemy. Nie ma między nami żadnego konfliktu.

Jacek Ż. - b. kierownik ŁKS Łódź:
Jeśli chodzi o mecz Cracovia - ŁKS z czerwca 2004 to w tym meczu coś śmierdziało. Ja się dowiedziałem o tym po meczu kiedy od jednego z zawodników naszej drużyny dostałem pieniądze w kwocie 1000 zł i ten zawodnik powiedział, że to za ten mecz z Cracovią. Ten mecz przegraliśmy, a zawodnicy dostali kasę za ten mecz, domyślam się, że od kogoś komu zależało na dobrym wyniku Cracovii. Szczegółów nie znam bo nie brałem w tym udziału.  Te pieniądze dostałem w autokarze, gdy wracaliśmy do Łodzi. Ja siedziałem z przodu i nie patrzyłem co się działo z tyłu. Przypuszczam, że inni zawodnicy też dostali pieniądze do podziału. ale nie przypatrywałem się temu. Wiem, że na meczu w Krakowie był G., był też Jarosław P. Ja ich widziałem w hotelu już dzień wcześniej.

Daniel G. - b. działacz ŁKS:
Dzień wcześniej, przed tym meczem pojechałem do Krakowa. Gdy był już w Krakowie to zdzwoniłem się z Darkiem M., on był w Cracovii menadżerem lub prezesem grupy STU - coś takiego. Umówiliśmy się na kolację na Starym Mieście, nie pamiętam dokładnie tej restauracji. Chyba nikt inny nie uczestniczył w tym spotkaniu. Wypiliśmy alkohol i w pewnym momencie Darek M. zaczął się ze mnie śmiać i pytał po co ja w ogóle tu przyjechałem, bo przecież mecz jest sprzedany i przegrany przez ŁKS. Powiedział, że chłopaki czyli zawodnicy ŁKS i Cracovii już dogadali się między sobą. Ja nie bardzo w to uwierzyłem, po prostu myślałem, że on mnie podpuszcza. Na drugi dzień przyjechali kibice ŁKS, moi koledzy m.in. Jarek P. z kolegami, Jarek B. z kolegami i jeszcze więcej osób przyjechało i poszliśmy na obiad do restauracji (...) na Starym Mieście. Tam zjedliśmy obiad, wypiliśmy po kieliszku. Właściciel tej restauracji czy też dzierżawca postawił nam trzy butelki wódki. Zapłaciliśmy za obiad, napoje, a za tą wódkę nie chciał pieniędzy.
Po obiedzie pojechaliśmy na mecz. Tam czekał na nas Darek M. i wprowadził nas na loże i poszliśmy do cateringu. W drugiej połowie zobaczyłem, że zawodnicy ŁKS odpuszczają mecz, a wtedy Darek M. zaczął się śmiać i mówił: a nie mówiłem, że tak będzie. Wściekłem się, wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy stamtąd. Darek M. jeszcze mówił: po co się wściekasz, jak Tobie przecież punkty już nie są potrzebne, a dla nas te trzy punkty dla naszego awansu są jak zbawienie. Darek M. nie mówił mi jaką kwotę dostali ci zawodnicy.
W tej restauracji było gdzieś 30 osób, ale chyba sami ŁKS-iacy, chyba nie było nikogo z Cracovii, trudno mi powiedzieć, czy był ktoś z Cracovii. Na pewno ten właściciel restauracji był kibolem Cracovii. Darka M. raczej tam nie było, bo on chyba był na stadionie. Ktoś takie hasło rzucił, chyba Jarek P., żebyśmy przed meczem spotkali się właśnie w tej restauracji. 
W przerwie meczu nie wchodziłem do szatni zawodników, ja nigdy nie wchodziłem do szatni zawodników.
Nie pamiętam gdzie nocowali zawodnicy ŁKS, stop, przypominam sobie, na wjeździe do Krakowa, w takim lesie. Zaraz jak przyjechałem do Krakowa, pojechałem do chłopaków do tego lasu, to było przed kolacją z M. później, już po tej kolacji się z nimi nie widziałem.
O tym, że mecz był sprzedany powiedziałem chyba trenerowi (Wojciechowi Boreckiemu - dopisek dpanek), nie pamiętam kto był wtedy trenerem. Ale to była tajemnica poliszynela, wszyscy o tym mówili, że mecz był sprzedany. Chyba też powiedziałem o tym wiceprezesowi ŁKS Januszowi M. Chyba żadne konsekwencje nie zostały wobec zawodników wyciągnięte.

Dawid P. - działacz Pogoni Szczecin:
Kolejny mecz Cracovia - Pogoń Szczecin z 22 maja 2004. Sędzią tego meczu był Jarosław Ż., obserwatorem Kazimierz O. Pamiętam, że przed tym meczem do końca nie było wiadomo kto będzie sędzią tego meczu. To było utrzymywane w wielkiej tajemnicy. Fryzjer mówił mi, że PZPN trzyma to w tajemnicy, bo to wynikało z tego, że to będzie bardzo ważny mecz z drużyną, która też chce awansować. (...) Fryzjer mówił, że Cracovia może na ten mecz wyłożyć 100 tys. zł. (...0 Pamiętam, że przed meczem Ż. mi powiedział, albo w rozmowie telefonicznej albo na stadionie, że Cracovia też podchodzi do niego z propozycją korupcyjną. (...)
W rozmowach z F. on cały czas zapewniał mnie, że reprezentuje wyłącznie interesy Pogoni Szczecin. (...) On cały czas nakręcał sytuację, to znaczy mówił mi, że mamy mocnych konkurentów. Mówił, że Cracovia mocno korumpuje sędziów (...) F. mówił, że te kluby mają bardzo dużo pieniędzy przeznaczonych na łapówki dla sędziów. (...)
jak graliśmy z Cracovią to przekonywał, że trzeba dać więcej bo ci z Cracovii dają duże kwoty na łapówki. (...)
Tam w Uniejowie Fryzjer zorganizował spotkanie z przedstawicielami Cracovii. Na to spotkanie pojechałem ja i Fryzjer, a ze strony Cracovii pojechali P. i taki łysy facet o imieniu Rafał. Fryzjer mówił, ze są to osoby, które zajmują się wręczaniem łapówek w Cracovii, że oni załatwiają Cracovii awans.  Na tym spotkaniu omawialiśmy zasady naszej rywalizacji o awans.
Ustaliliśmy, że nie będziemy sobie wchodzić w drogę. Umówiliśmy się też, że będziemy się zrzucać naszych wspólnych przeciwników czyli Zagłębia i Bełchatowa. Ostatecznie była chyba jakaś jedna sytuacja , gdzie dałem jakieś 10 tys. i ci z Cracovii też dali taką kwotę za jakiś mecz. Z tego co pamiętam, ale na 100 % nie jestem pewien, że za ten mecz sędziowany przez R. Ruch Chorzów - Zagłębie Lubin też dorzucić się mieli ci ludzie z Cracovii, aby urwać punkty Zagłębiu. Pamiętam, że R. miał dostać za ten mecz niezłe pieniądze - 20 tys., a nawet może więcej. Te pieniądze, chyba ja sam  nie miałem wykładać tylko właśnie ci z Cracovii mieli się dorzucić. (...)
Ten łysy Rafał z Cracovii, z którym się wcześniej spotykałem  jeśli do mnie dzwonił przed naszym meczem  Pogoń - Bełchatów pewnie dzwonił w sprawie tego meczu, żeby może dać jakąś premię naszym zawodnikom, abyśmy nie odpuścili meczu z Bełchatowem.  Pamiętam kontekst tych rozmów z z tym Rafałem i on był taki, że on oferuje tę premię za dobry wynik z Bełchatowem. Nie pośredniczyłem dalej w tej transakcji, coś kojarzę, że dałem temu Rafałowi do telefonu B. bądź też dałem mu numer do B.
  
Lista oskarżonych o korupcję w polskim futbolu.  
Lista skazanych za korupcję  
Lista ustawionych meczów  
Kto ustawił/próbował ustawić najwięcej meczów - zobacz listę
Mapa korupcji w polskim futbolu  

Zobacz nasz profil na Facebooku 
Zobacz nasz profil na Twitterze    

Reklamy, które widzicie od jakiegoś czasu na blogu nie sprawiają, że zarabiam jakieś duże pieniądze. Są to jednak pieniądze, które  pozwalają opłacić rozmowy telefoniczne lub bilety na pociąg, gdy zdobywam newsy na bloga. Jeżeli więc czytasz moje artykuły - na pewno warto kliknąć!