sobota, 13 sierpnia 2011

Polonia Warszawa

Polonia Warszawa, to jeden z tych klubów, o których nieoficjalnie wiadomo, że prokuratura sprawdza informacje o rzekomym ustawianiu przez nią meczów. Oto informacje, które na ten temat zgromadziłem na swoim blogu:

1 kwietnia 2016  B. sędzia Krzysztof S. skazany ws.Polonii Warszawa
27 lipca 2015 - akt oskarżenia ws. Tadeusza D. - szczegóły
30 czerwca 2015 - akt oskarżenia ws. korupcji w Polonii Warszawa
23 kwietnia 2014 - sędzia Jarosław Ż. i b. sędzia Mirosław K. skazani za ustawienie meczu Polonii
18 marca 2014 - korupcja w Polonii Warszawa. Akt oskarżenia ws. Jarosława Ż. i Zbigniewa M.
31 grudnia 2013 - akt oskarżenia ws. ustawienia meczu Polonii Warszawa
18 stycznia 2012 - wniosek o przedłużenie śledztwa ws. korupcji w Polonii Warszawa - czytaj
24 marca 2011 - Polonia zatrudnia zamieszanego w korupcję trenera - czytaj.
6 stycznia 2011 - akt oskarżenia ws. gangu Fryzjera - Artur S. - bramkarz Polonii przyjmuje łapówkę? - czytaj i tutaj.
4 stycznia 2011 - akt oskarżenia ws. gangu Fryzjera - Polonia próbowała ustawić mecz? - czytaj.
16 października 2010 - akt oskarżenia ws. gangu Fryzjera - GKS kupuje mecz od piłkarzy Polonii? - czytaj.
17 września 2009 - Polonia wyrzuca zamieszanego w korupcję piłkarza - czytaj tutaj, tutaj i tutaj.


WYJAŚNIENIA:

Mirosław K. - były sędzia - asystent z Opola (całe wyjaśnienia tutaj):
Był taki mecz na wiosnę 2004 roku między Polonią Warszawa a Górnikiem Łęczna. Był to bardzo ważny mecz dla obu drużyn. Mecz zakończył się wynikiem 3:0 dla Polonii Warszawa. W tym czasie tym klubem nieoficjalnie opiekował się i załatwiał wyniki pozasportowo Tadeusz D. Tadeusz D. to największy w Rzeczpospolitej oszust w piłce nożnej. Nikt do nas nie podchodził przed meczem, nikt nam nic nie mówił. Po meczu, kiedy byłem na parkingu, podszedł do mnie  D. i dał mi 200 dolarów. Powiedział, że to a dobre sędziowanie. Jeden dolar był wtedy wart prawie cztery złote. Pamiętam, że po meczu M. w rozmowie powiedział mi, że D. dał mu 800 dolarów. Ja powiedziałem mu, że dostałem od D. 200 dolarów. Doszliśmy wspólnie do wniosku, że skoro nam dał 1000 dolarów to sam wziął 1000 albo 2000.

Ryszard F. pseudonim Fryzjer (całość wyjaśnień znajdziecie tutaj):
Powiem kto zgodnie z moją wiedzą zajmował się w poszczególnych klubach kupowaniem, ustawieniem meczów piłkarskich. W Polonii Warszawa kiedyś dawał Jerzy Engel.
Chciałem jeszcze opisać okoliczności jednego spotkania w domu Krzysztofa P. (wpływowy działacz piłkarski z Poznania (dopisek - dpanek). To była pora letnia, było ciepło. To spotkanie odbyło się przed meczem Lecha Poznań z Polonią Warszawa. To spotkanie odbyło się 2-3 dni przed meczem u P. Dokładnie było tak, że zadzwonił P. i powiedział, że ja mam znajomości z chłopakami z Lecha i żeby przyjechać do niego do domu na jego spotkanie. Ja się zgodziłem, jak jechałem do niego to nie wiedziałem z kim mam się spotkać. Ja od siebie z domu nie miałem daleko do Poznania. Jak ja przyszedłem do P. to zastałem tam dwóch panów - Jerzego P. - prezesa Polonii i wiceprezesa czy też członka zarządu Marka R. Ja ich obu znałem z wcześniejszych spotkań dotyczących rozgrywanych meczów, z (Jerzym) P. byłem dobrym znajomym. Przywitaliśmy się i rozmawialiśmy na tarasie w domu P. Myślę, że oni mogli się wcześniej z P. zgadać, zakładam, że on mógł być wcześniej obserwatorem jakiegoś meczu Polonii Warszawa, ale to trzeba sprawdzić. P. i R. przedstawili sprawę jasno, powiedzieli, że są w posiadaniu gotówki i zależy im na zwycięstwie bądź chociaż remisie w Poznaniu z Lechem. Wtedy do rozmowy włączył się (Krzysztof) P. i powiedział do mnie : Ty Rysiu znasz piłkarzy z Lecha, którzy grali wcześniej w Amice, gdzie ja wcześniej pracowałem i, że można by porozmawiać z nimi o odpuszczeniu meczu i tak załatwić wynik. W Lechu rzeczywiście grali wtedy zawodnicy, których dobrze znałem wcześniej z Amiki. To był na przykład Zbyszek Wójcik - stoper Lecha, znałem też wielu innych piłkarzy Lecha. Padła też ze strony działaczy Polonii kwota - 100 tys. zł. za układ i osiągnięcie zwycięstwa - 3 punktów, za remis i jeden punkt 50 tys. zł. Ja powiedziałem, że to nie jest do zrealizowania, że ja nie będę rozmawiał z piłkarzami, że w Poznaniu takie rzeczy nie przejdą, że na mecz przychodzi 20 tys. ludzi, jest duża presja na nich i nikt z nich nie zrobi "babola" i się nie ośmieszy. Powiedziałem, że ja w to nie wchodzę. Powiedziałem, że znam działaczy Lecha, że może coś wysonduję i jak coś się zmieni to będziemy mieli kontakt przez Krzysia P. Tak skończył się ten temat. Ja wyszedłem, P. i R. zostali. Ja rozmawiałem z którymś z działaczy Lecha, ale ja ich tylko ostrzegłem żeby uważali, że Polonia chce podchodzić ich zawodników. Z P. do tej rozmowy już nie wracałem.
(mecz Lech Poznań - Polonia Warszawa 1:0 został rozegrany 14 maja 2004 roku).

Sędzia Zbigniew M. o ustawieniu meczu Polonii Warszawa z Legią Warszawa (2 maja 2001 rok) - całość wyjaśnień tutaj:
Pamiętam, że jak przyjechałem do Warszawy na ten mecz Legia - Polonia to na dworcu byłem umówiony z panem Piekarzewskim i Ruszkiewiczem. Byli to działacze Polonii Warszawa. Udaliśmy się ich samochodem do restauracji przy hotelu Holliday czy Mariott. Na to spotkanie umówiliśmy się telefonicznie, pytali się jak ja przyjadę na ten mecz. Ci działacze zaproponowali mi kwotę pieniężną, ale nie pamiętam jej wysokości za pomoc w zwycięstwie Polonii Warszawa. Ja się zgodziłem im pomóc w osiągnięciu zwycięstwa. Mecz zakończył się wynikiem 1:0 dla Legii, a ja nie miałem z tymi panami kontaktu po meczu. Ja tych mężczyzn znałem wcześniej bo często sędziowałem Polonii, ale wcześniej nie składali mi takiej propozycji. Zobacz komentarz Jerzego Piekarzewskiego dla Legia.Net
Następne spotkanie to Polonia Warszawa - Górnik Łęczna z 3 maja 2004 roku, zakończony wynikiem 3:0 dla Polonii. Przed meczem nikt ze mną na temat sędziowania nie rozmawiał. Po meczu otrzymałem od pana D., nie pamiętam, chyba kwotę 800 dolarów. Sędzia asystent - Mirek K., mówił mi, że otrzymał od D. 200 dolarów. Mirek powiedział mi o tym w momencie jak rozjeżdżaliśmy się po meczu. Do przekazania tych pieniędzy doszło po meczu na korytarzu budynku klubowego. D. przekazując mi te pieniądze powiedział, że są one od Polonii za bardzo dobre sędziowanie. Przed meczem żadnego podejścia do nas nie było, ja nie spodziewałem się tej gratyfikacji, byłem zdziwiony, Ja wcześniej nie miałem żadnych podejrzeń i informacji, że D. pracuje dla Polonii Warszawa.

B. sędzia Jarosław Ż. (całość wyjaśnień tutaj):
Ja chciałem na wstępie opowiedzieć o okolicznościach związanych z meczem Polonia Warszawa - Odra Wodzisława z 30 października 2004. Pamiętam, że kilka dni przed meczem - w poniedziałek lub wtorek zadzwonił do mnie Zbigniew M. - sędzia z Chodzieży. Zapytał mnie czy nie chcę sędziować tego meczu na Polonii bo ma dobre układy z tym klubem. Ja powiedziałem, że tak M. powiedział, że w takiej sytuacji po przyjeździe na stadion zgłosi się do mnie Marek Ruszkiewicz. Ja wtedy nie do końca kojarzyłem tę osobę, spytałem jaką on pełni funkcję w tym klubie. I okazało się, że to był ten mężczyzna, którego poznałem wcześniej na meczu w Warszawie gdzie obserwował mnie Kazimierz Fiedorowicz. To był mecz gdzie w przeglądzie sportowym wysypała się obsada sędziowska. Ja miałem pierwotnie jechać na mecz Wisła Płock - Legia Warszawa, ale po pojawieniu się nazwisk w przeglądzie sportowym Saks wysłał mnie do Warszawy na mecz Polonii z Pogonią Szczecin. To był mecz z jesieni sezonu 2002/2003. Ja kojarzyłem, że Ruszkiewicz jest działaczem Polonii Warszawa.
Ja faktycznie zostałem wyznaczony sędzią meczu Polonia Warszawa - Odra Wodzisław.
W czwartek zadzwonił do mnie Leszek Saks i powiedział, że zostałem wyznaczony do prowadzenia tego spotkania. Gdy ja przyjechałem na stadion to podeszli do mnie i przywitali się ze mną i sędziami asystentami panowie Ruszkiewicz i Piekarzewski. Pamiętam, że jednym z moich asystentów był Dariusz Ignatowski, drugiego nie pamiętam, to był sędzia z innego rejonu, z listy centralnej. Ruszkiewicz zaproponował mi pieniądze za osiągnięcie zwycięstwa przez Polonię w tym meczu. On podał kwotę w złotówkach - były to pieniądze rzędu 5 tys. zł, dokładnie nie pamiętam, ale pamiętam ile pieniędzy dostałem po meczu. Ja odpowiedziałem, dobra zobaczymy co się da zrobić. Ja na temat tej propozycji nie rozmawiałem z asystentami, nigdy ich nie wtajemniczałem w takiej sytuacji. Ja w tym meczu sędziowałem normalnie, nie uważam by moje decyzje wpłynęły na wynik meczu. Był to bardzo ostry mecz, już w pierwszej połowie podyktowałem rzut karny dla Odry, który nie został wykorzystany. Pokazałem dużo żółtych kartek i dwie czerwone dla zawodników Odry. Ostatecznie mecz zakończył się wygraną Odry 1:0. Z tego co pamiętam obserwatorem tego meczu był Roman Drzewiecki z Poznania. Po meczu, gdy wychodziłem (...) Marek Ruszkiewicz przekazał mi pieniądze za ten mecz. Przekazał mi rulon pieniędzy i powiedział, że to jest równowartość obiecanej kwoty. Okazało się, że tam było 1000 dolarów i chyba 1000 zł. Pamiętam, że w momencie kiedy Ruszkiewicz mi przekazywał pieniądze powiedział, że to są jego i Piekarzewskiego pieniądze, że w ten sposób oni wspierają klub ze swoich pieniędzy. W rozmowach z Ruszkiewiczem i Piekarzewskim nie był poruszany temat obserwatora, jego wtajemniczenia w układ i ewentualnego zapewnienia dobrej noty dla mnie.(...)  A Polonia Warszawa to był jeden z faworytów części ludzi PZPN, w tym Listkiewicza. I mogę się jedynie domyślać, że takie było przełożenie na obsadę meczów Polonii Warszawa. Utwierdzała mnie w tym przekonaniu sytuacja z kwietnia 2006. Ja byłem sędzią meczu Arka Gdynia - Cracovia z 11 kwietnia 2006. To był okres świąt wielkanocnych. I pamiętam, że Saks na moje pytanie czy święta mam wolne powiedział, że tak. Okazało się, że zadzwonił do mnie przed następną kolejką i powiedział, że jestem wyznaczony na mecz Polonia Warszawa - GKS Bełchatów.(...)  To był mecz mina dla sędziego bo to zarówno dla Polonii jak i Bełchatowa był mecz o utrzymanie. Wynik remisowy był wynikiem korzystnym dla Bełchatowa. I pamiętam, że jak przyjechałem do Warszawy na stadion Polonii to podszedł do mnie R. Byłem wtedy na płycie boiska i sprawdzałem boisko. I powitał mnie R. i zaczął rozmowę w stylu: panie Jarku jest taki temat, taka sprawa, jak w wtedy z Odrą. Kojarzę też, że powiedział coś w stylu, że nie jest tu pan przypadkowo. Nawiązywał ewidentnie do tego meczu z Odrą. Ja spodziewałem się, że będzie mi chciał złożyć ofertę finansową za pomoc w tym meczu. I powiedziałem R. wprost żeby poszedł sobie do diabła. To było już po zatrzymaniu F. i D. i ja się odcinałem od takich sytuacji korupcyjnych i ewentualnych propozycji na samym początku. I R. sobie poszedł. Pamiętam, że przed meczem do naszej szatni przyszedł też Listkiewicz, który powiedział, że przyszedł zobaczyć nasze żółte stroje. Ja wiedziałem, że PZPN nie jest zadowolony, że ja sędziuję w strojach TICO. Ja byłem bardzo zdziwiony tą wizytą Listkiewicza ponieważ od czasu gdy ja nie zostałem nominowany sędzią międzynarodowym, a nominowany został Borski, Listkiewicz ewidentnie mnie unikał. Wcześniej on właściwie mówił wprost, że ja jestem kandydatem na sędziego międzynarodowego. A tu nagle Listkiewicz przyszedł do naszej szatni przed ważnym meczem Polonii. Pamiętam nawet, że zostawił nam jakieś breloczki UEFA i i notesik UEFA mówiąc, że to dla nas, sędziów. Listkiewicz w szatni unikał mojego wzroku i rozmowa nam się nie kleiła. Mecz zakończył się remisem, pamiętam, że w ostatnich minutach, w doliczonym czasie, ja nie uznałem bramki dla Polonii, odgwizdując spalonego po wskazaniu asystenta. Pamiętam, że R. krzyczał po meczu do sędziego asystenta Darka Ignatowskiego, że wypaczył wynik meczu. Pamiętam, że obserwatorem tego meczu był Krzysztof Perek. On nie zarzucił nam tego błędu - dał mi notę 8,0.

Wojciech Sz. - były sponsor Widzewa Łódź i Świtu Nowy Dwór (całość tutaj):
Kolejne spotkanie to Świt - Polonia Warszawa z 8 maja 2004, zakończony wygraną naszej drużyny 2:1. Wiem, że tu mecz był załatwiany z piłkarzami Polonii. Przed meczem przekazałem Wójcikowi pieniądze. To była kwota większa niż 20 tys. Pamiętam, że Wójcik powiedział, że on załatwiał tę sprawę z piłkarzami Polonii, ale oni się nie godzą na 20 tys. i musiałem dać więcej. To było 30 tys. Dokładnie było tak, że ja dałem 20 tys., a na resztę była zrzutka pozostałych członków zarządu, ale nie wszystkich. Nie wszyscy chcieli się zrzucać. Na pewno potrafili się zrzucić J. i S. Wójcik powiedział, że załatwia tę sprawę z bramkarzem Polonii Warszawa. Faktycznie ten bramkarz bardzo pomógł Świtowi. Zrobił błąd i to chyba przy obu bramkach. Chodzi o Artura S. Od Wójcika wiem, że on ten mecz załatwiał z S. Cała kasa miała iść do S.
kolejne wyjaśnienia Sz.:
Jeśli chodzi o mecz z Polonią Warszawa to wiem, że temat był załatwiany z bramkarzem Polonii Arturem S. 20 tys. przekazałem Wójcikowi chyba 2 dni przed meczem. S. powiedział mi, że tam jest wszystko dogadane.  To S. powiedział mi, że wszystko jest dograne z S.

Krzysztof P. - były obserwator PZPN z Poznania (całość tutaj):
Skontaktowałem prezesa Piekarzewskiego i Ruszkowskiego z Polonii Warszawa z (Ryszardem) F. Ja pamiętam, że byłem na jednym z meczów Polonii w Warszawie jako obserwator. To było jakiś czas przed tym meczem co w zarzucie (chodzi o zarzut dotyczący próby ustawianie meczu Lecha Poznań z Polonią Warszawa w maju 2004 - dopisek dpanek). Tam rozmawiali ze mną panowie Piekarzewski i Ruszkowski z Polonii. Ja znałem ich bo jeździłem na mecze Polonii i znałem ich jako działaczy Polonii.
Oni pytali mnie czy znam kogoś w Lechu Poznań i czy mogę ich skontaktować z nim.  Nie wiem w jakim celu oni chcieli skontaktować się z kimś z Lecha Poznań. Powiedziałem, że spróbuję ich skontaktować, nie powiedziałem z kim. Ja w tym czasie znałem wiele osób z Lecha Poznań, bo byłem działaczem związku okręgowego w Poznaniu. Znałem pana Majchrzaka, Sołtysiaka, E. Spotykałem się z tymi działaczami na forum Wielkopolskiego Związku Piłki Nożnej. Powiedziałem Ruszkowskiemu i Piekarzewskiemu, że się zdzwonimy. Nie pamiętam czy dysponowałem numerami telefonów komórkowych tych działaczy. Ja przekazałem tę informację, że działacze Polonii Warszawa chcą się spotkać z Lechem Poznań. Nie pamiętam jaki czas po tej rozmowie z Piekarzewskim i Ruszkowskim przekazałem F. tę informację, nie pamiętam czy podałem mu nazwiska działaczy Polonii. Powiedziałem, że nie wiem w jakim celu chcą się spotkać.  Pan F. nakreślił jakiś termin spotkania, skontaktowałem się telefonicznie nie pamiętam czy z Piekarzewskim czy Ruszkowskim i powiedziałem, że działacze Lecha chcą się spotkać. Na określony termin przyjechali do mnie panowie Piekarzewski i Ruszkowski oraz F. i E. Nie znam imienia E. Ja nie wiedziałem kto z Lecha przyjedzie na to spotkanie. Panowie Piekarzewski i Ruszkowski byli bardzo niezadowoleni, że na tym spotkaniu jest pan F. Powiedzieli mi o tym osobiście, niejako w kuluarach. Panowie sobie porozmawiali bez mojej obecności, ja nie uczestniczyłem w żadnych rozmowach. Nie byłem pryz tych rozmowach. Te rozmowy odbywały się w moim domu, ja byłem w domu, oni na tarasie.  Ja nie wiem jaka była treść rozmów, mnie to nie interesowało. Później panowie sobie podziękowali i się rozjechali. To wszystko. Ja nie miałem z tego spotkania żadnych korzyści i nikogo do niczego nie nakłaniałem. Ja nie znałem działaczy Lecha bezpośrednio, tylko oficjalnie. Wiedziałem, że pan F. ma bliższe kontakty z działaczami Lecha. Wiem, że on zajmował się przejściami zawodników do tego klubu. Wiem, że Ryszard F. znał tych działaczy lepiej. F. nie pełnił żadnych oficjalnych funkcji w Lechu.

Jerzy G. - były obsadowy w PZPN (całość wyjaśnień tutaj):
W rundzie jesiennej 2003 zadzwonił do mnie Jerzy Piekarzewski i zaprosił mnie na mecz Polonii. Powiedział, że ma do mnie pewne sprawy i chce ze mną na ten temat porozmawiać. Z Piekarzewskim się znałem stąd, że on pracował w tym samym zakładzie co ja, ale on się wcześniej zwolnił i założył firmę przewozową. Po zakończonym meczu spotkaliśmy się na stadionie, w takim jego pokoju w baraku. On powiedział do mnie - słuchaj jak ja bym ci powiedział nazwiska sędziów - to czy mógłbyś załatwić by ci sędziowie sędziowali mecze Polonii. Ja mu powiedziałem, że nie mogę tego zrobić bo obsady układa Saks i nie chcę ingerować w to i z nim rozmawiać. On dopytywał czy nie mogę jednak porozmawiać z Saksem, ja powiedziałem, że nie. On powiedział, że w takim razie będzie musiał porozmawiać w tej sprawie z Michałem Listkiewiczem. Później widywał go w PZPN. Dla mnie ten temat się zakończył. On mi w tej rozmowie nie wymienił nazwisk sędziów, z moich obserwacji wynika, że później mecze Polonii często sędziował Zbigniew M. Nie oferował mi wtedy żadnych pieniędzy.

Janusz Wójcik - b. trener Świtu Nowy Dwór (całość wyjaśnień tutaj):
 Kolejny mecz to mecz Świt - Polonia Warszawa. Polonia Warszawa była również drużyną broniącą się przed spadkiem. Cała liga wiedziała, że Polonia ma bardzo dobre kontakty z sędziami i kwalifikatorami. Przed meczem byliśmy stawiani w roli drużyny z góry przegranej. Dla nas to był mecz o wszystko, a o tym, że drużyną lepszą był Świt NDM niech świadczą wypowiedzi Andrzeja Strejlaua, który był na tym spotkaniu i trenera Polonii Mieczysława Broniszewskiego, zamieszczone w Przeglądzie Sportowym. Polonia Warszawa była faworyzowana wszędzie, począwszy od PZPN po sędziów i obserwatorów.

Piotr Dziurowicz - b. prezes GKS Katowice (całość wyjaśnień tutaj):
W sezonie 2002/2003 mecz z Polonią Warszawa był załatwiany poprzez zawodników tej drużyny jak i przez sędziego głównego zawodów. O ile sobie dobrze przypominam nasz bramkarz Jarosław Tkocz nawiązał kontakt z zawodnikami Polonii Warszawa D. i G. Tkocz praktycznie tylko zadzwonił do D. i oddał mi słuchawkę i ja z nim rozmawiałem na temat remisu lub wygranej naszego zespołu. W przypadku remisu mieliśmy III miejsce w lidze, a w przypadku wygranej II miejsce. Oni się bali przegrać i zgodzili się tylko na remis. Wynik był 1:1 do Warszawie. Już podczas tej rozmowy telefonicznej, obecny był przy tej rozmowie Tkocz (...) ja tylko Tkocza poprosiłem o kontakt z zawodnikiem Polonii, a wcześniej pytałem się jego czy zna kogoś z Polonii i czy ma numer telefonu do kogoś z zawodników Polonii. I Tkocz powiedział, że ma numer telefonu, wykręcił numer do D. i podał mi słuchawkę. D. kiedyś grał w GKS i stąd Tkocz go znał. Z tego co pamiętam to ja rozmawiając przez telefon z D. odszedłem na bok aby Tkocz nie wiedział o jakiej  kwocie rozmawiamy, a czy później dowiedział się w jakiej sprawie dzwoniliśmy do D. to ja nie jestem tego w stanie stwierdzić gdyż nic nie wskazywało na to w jego zachowaniu, że może wiedzieć, że dzwonię ws. ustawienia meczu. Z D. umówiłem się, że dostaną za ustawienie meczu 100 tys. zł za remis i D. zgodził się na to. Pieniądze mają dostać po meczu, takie było uzgodnienie z D. Graliśmy w Warszawie. Zremisowaliśmy czyli zgodnie z ustaleniami z D. Spotkaliśmy się po meczu, niedaleko stadionu, tam byliśmy wcześniej umówieni. Przyjechał samochodem (...) z G., innym zawodnikiem Polonii. (...) Ja byłem sam miałem w reklamówce 100 tys. zł. Samochód z naszymi piłkarzami wcześniej, a ja właśnie czekałem na D. Pieniądze przekazałem im dwóm, ale dokładnie któremu to już nie pamiętam. Ja wcześniej poprosiłem kierowcę naszego autobusu aby za Warszawą poczekał na mnie i czekał, o ile sobie dobrze przypominam na stacji paliw (...), a D. i G. przywieźli mnie na tę stację. Pieniądze za ten remis przekazałem dopiero po meczu. Zawodnikom nie powiedziałem o tym załatwieniu remisu w taki sposób, nie wiem czy zorientowali się w tym, być może, ale nikt mnie o to nie pytał. Te 100 tys. zł to były klubowe pieniądze. (...)  Nie mogę mieć stuprocentowej pewności, że zawodnicy coś podejrzewali odnośnie rozgrywanych przez nich meczów. Tak załatwiałem ten mecz z zawodnikami Polonii Warszawa.

Zeznania Piotra Maźniewskiego - kierownika GKS Katowice (całość wyjaśnień tutaj):
(...) sytuacja miała miejsce w sezonie 2003/2004 lub 2002/2003. Był to mecz z Polonią Warszawa. Był to ostatni mecz rundy wiosennej. (...)  Po meczu z Polonią, gdy wracaliśmy do domu prezes kazał za Warszawą zatrzymać autokar na przystanku i wysiadł z niego. W pobliże autokaru w odległości około 70 metrów podjechał samochód, którego marki nie jestem w stanie podać, gdyż było ciemno. Prezes wyciągnął coś z bagażnika autokaru i zaniósł do tego samochodu. Podejrzewam, że były to pieniądze dla zawodników Polonii Warszawa. Siedząc w tym środowisku wiele lat i uczestnicząc w rozmowach z zawodnikami  mogę podejrzewać, że zawodnikami, którzy wzięli pieniądze z Polonii Warszawa byli Dariusz D. i Igor G. (...) W mojej ocenie najbardziej sprzedajnym sędziom w lidze jest sędzia S. Wynika to z moich obserwacji i zasłyszanych opinii od innych osób. Zadziwia mnie to, że ten pan bardzo często sędziuje mecze Polonii Warszawa i Polonia te mecze u siebie wygrywa.

 Mirosław D. - b. trener Górnika Polkowice:
Z tego co pamiętam to o utrzymanie w I lidze walczył wtedy też Świt NDM i z opowieści wiem, że zawodnicy Świtu zapłacili wtedy pieniądze zawodnikom Lecha żeby wygrali z Górnikiem. Kwoty nie kojarzę. Nie mam pewności co do tego, że płacili zawodnicy Świtu, również mogli płacić zawodnicy Polonii Warszawa bo Polonia na tym meczu bardzo zyskiwała.



Lista oskarżonych o korupcję w polskim futbolu.  
Lista skazanych za korupcję  
Lista ustawionych meczów  
Kto ustawił/próbował ustawić najwięcej meczów - zobacz listę
Mapa korupcji w polskim futbolu  

Zobacz nasz profil na Facebooku 
Zobacz nasz profil na Twitterze    

Reklamy, które widzicie od jakiegoś czasu na blogu nie sprawiają, że zarabiam jakieś duże pieniądze. Są to jednak pieniądze, które  pozwalają opłacić rozmowy telefoniczne lub bilety na pociąg, gdy zdobywam newsy na bloga. Jeżeli więc czytasz moje artykuły - na pewno warto kliknąć!