niedziela, 26 czerwca 2011

Stal Rzeszów

Stal Rzeszów to jeden z tych klubów, o którego rzekomym ustawianiu meczów wiadomo niewiele. Oto informacje, które na temat Stali pojawiły się na tym blogu: 
27 czerwca 2014 sędzia Mariusz Ż. skazany za ustawienie meczu Stali Rzeszów
17 czerwca 2014 sędzia Mariusz Ż. poddaje się karze za ustawienie meczu Stali Rzeszów
5 listopada 2013 - sędzia skazany za korupcję w Stali Rzeszów
28 października 2013 - akt oskarżenia ws. Stali Rzeszów - szczegóły
22 maja 2013 - b. sędzia oskarżony o ustawienie meczu Stali z Hutnikiem Kraków
07 lutego 2013 - b. obserwator oskarżony o ustawienie meczu Stali Rzeszów
02 stycznia 2012 - b. sędzia oskarżony o ustawienie meczu Stali - czytaj
30 grudnia 2011 - b. sędzia oskarżony o ustawienie meczu Stali - czytaj
15 listopada 2011 - akt oskarżenia ws. Kmity Zabierzów - Stal usiłuje ustawić mecz z Kmitą - czytaj.
9 lutego 2009 sędzia asystent Jarosław B. ujawnia - Stal Rzeszów miała ustawiać mecze - czytaj.

WYJAŚNIENIA

Mariusz S. - były sędzia z Opola (całość tutaj):
9 listopada 2003 roku odbył się mecz między Stalą Rzeszów a Resovią. Mecz wygrała Stal. Sędzią tego meczu był Tomasz W., a asystentem znowu Mirek K. K. mówił mi po tym meczu, że dostał od Wiesława D., kierownika Stali Rzeszów, byłego sędziego II ligi tysiąc złotych. Po tym meczu obserwator twierdził, że K. puścił spalonego i po tej akcji padła bramka, chciał wystawić mu notę 6,0, ale po różnych interwencja wystawił chyba 6,5. Tomek W. dostał notę 7,2. Obserwatorem był A. z Lublina.

Mirosław K. - b. sędzia asystent z Opola (całość wyjaśnień znajdziecie tutaj):
Byłem także asystentem Tomasza W. w meczu Stal Rzeszów - Resovia. Pojechaliśmy na ten mecz w dniu meczu. Chyba W. skontaktował się z kierownikiem drużyny Stali o nazwisku D. Umówiliśmy się na spotkanie przy trasie w restauracji przed Rzeszowem. Podczas tego spotkania zjedliśmy śniadanie. Kierownik mówił, że zależy mu na zwycięstwie. Mówił, że postara się załatwić dla nas jakieś pieniądze za pomoc w tym meczu. Mówił, że jednak nie jest w stanie podać konkretnej kwoty, bo musi to ustalić. Mecz zakończył się zwycięstwem Stali 1:0. Po meczu D. dał W. 2 tys. zł, W. dał mi tysiąc.  W. mówił, że dostał od kierownika 2 tys. ale czy  nie dostał więcej nie wiem. Drugi asystent nie był wtajemniczony w temat.

Ja byłem sędzią meczu Stali Rzeszów z Ruchem Chorzów w 2004 roku. To był mecz barażowy o utrzymanie w II lidze. Sędzią głównym tego meczu był Grzegorz G., a drugim asystentem z tego co pamiętam S., imienia nie pamiętam. To był sędzia z Radomia, podobnie jak H. Ja G. znałem wcześniej ze środowiska sędziowskiego. Byłem parę razy jego liniowym (...) Ja z tego co pamiętam od Gilewskiego dowiedziałem się, że będę sędzią w tym meczu. Ja podzieliłem się tą wiedzą z kierownikiem Stali Rzeszów - Wiesławem D. Dokładnie, gdy ja do niego zadzwoniłem, to D. wiedział już, że sędzią głównym tego meczu będzie G., ale nie wiedział, że ja będę liniowym. D. powiedział mi, że informacje o tym, że G. będzie sędzią głównym tego meczu ma od masażysty Stali Rzeszów, jakiegoś gościa od odnowy biologicznej, który wcześniej studiował na jednym roku z G. Ja nie wiem jak ten masażysta ma na imię nazwisko. Ja go nigdy nie widziałem. Ja chciałem jeszcze powiedzieć, że ja wcześniej znałem D. z obozów sędziowskich i mecze, które mu sędziowałem. D. był w latach 90. sędzią w II lidze i stąd się znaliśmy. Później ja sędziowałem mecze jego drużynie gdy on był kierownikiem Stali Rzeszów. Sędzią głównym tego meczu był Tomasz W. Ja wyjaśniałem o tym meczu, tam D. zaproponował nam i przekazał pieniądze za pomoc wygraniu tego meczu. Ja przed tymi barażami zadzwoniłem do D. bo to był dla Stali ważny mecz i chciałem wysondować czy jest z ich strony jakieś zainteresowanie jeśli chodzi o dojście do sędziów tego spotkania. Ja miałem w pamięci spotkanie Stali z Resovią, gdzie dogadałem się z D. i poszły pieniądze. D. w rozmowie telefonicznej ucieszył się, że ja przyjeżdżam, powiedział, że będziemy mogli pogadać dokładniej na miejscu, zasygnalizował jedynie, że im bardzo zależy na tym meczu i oni chcą awansować. Ja wyjechałem na ten mecz w dniu meczu, jechałem swoim samochodem, od samego rana.  Nie chciałem błądzić, chciałem też z nim spokojnie porozmawiać, dojechać bez błądzenia na stadion. Z tego co pamiętam to umówiłem się z D. na rogatkach Rzeszowa. Pamiętam też, że D. zapłacił za tankowanie mojego samochodu i stąd pamiętam, że umawialiśmy się na stacji benzynowej. Pamiętam, że Dulski przyjechał z jeszcze jakimś mężczyzną, którego wcześniej nie znałem i chyba nawet bym go teraz nie poznał. Myślę, że ten mężczyzna się przedstawiał ale ja nie pamiętam jego imienia i nazwiska. Był on w wieku mniej więcej D., wydaje mi się, że mógł być związany ze Stalą, ale funkcji nie znam. Myślę, że to musiała być dla D. pewna i zaufana osoba skoro z nią przyjechał i się spotkał z sędzią liniowym meczu Stali tuż przed meczem. Rozmowa gdy byliśmy w trójkę była towarzyska, o niczym. Ja pojechałem za nimi na stadion. Nie pamiętam już czy G. był już wtedy na obiekcie czy nie. Doszło do mojej rozmowy z D. sam na sam i D. powiedział, że mają dla mnie 5 tys. zł jeśli Stal wygra mecz. Powiedział mi też, że o G. nie mam się co martwić, że to idzie innym torem i z nim ten mecz, pomoc w wygranej ma załatwić właśnie ten masażysta, kolega z roku G. D. powiedział, że on nawet nie uczestniczył w tych rozmowach z G., że to jest działka tego masażysty. D. powiedział, że G. nic nie wie i nie będzie wiedział, że ja mam obiecane te 5 tys., ale, że ja też mam zachowywać się tak jakbym nie wiedział, że G. ma coś obiecane. Ja się zgodziłem, przystałem na tę propozycję i te sugestie D. Ja pamiętam, że jeszcze przed meczem tak luźno porozmawiałem z G., jak tam sędziujemy Grzesiu czy dla kogoś jeden procent więcej. Ja tak zagadałem świadomie, chciałem trochę sprowokować G., zobaczyć jak się zachowa G. po tym co powiedział mi D. czy powie np., że Stal to zasłużony klub i gospodarze. Chciałem wysondować i zobaczyć jak się zachowa G. G. powiedział, że nic z tych rzeczy i, że sędziujemy co co na płycie. Ja sobie pomyślałem, że G. robi ze mnie wała. Z tego co mówił D. wynikało, że ten układ masażysty z G. jest mocny i pewny. D. powiedział, ze to 5 tys. dla mnie to żebym się nie czuł pokrzywdzony i pominięty. G. jakoś szczególnie nie pomagał Stali. Mało tego - bramka dla Ruchu padła wg. mnie ze spalonego. To była akcja po stronie S. On nie sygnalizował tego spalonego, nikt też po meczu tej akcji nie kwestionował. Ja sobie nawet pomyślałem, że G. miał pomóc, ale nie poinformował asystenta i on mu zapierdolił mecz. Tak właściwie mogę myśleć do dzisiaj. Chyba, że G. miał jakiś układ z Ruchem Chorzów, ale tego nie wiem. (...) Po meczu zjedliśmy jakiś posiłek na obiekcie i pojechaliśmy do domu. Po meczu była jakaś moja rozmowa telefoniczna z D., porozmawialiśmy o tym meczu i tak to się skończyło.  Pamiętam, że obserwatorem tego meczu był K. z Łodzi, dobry kolega Fryzjera.(...)
Później Stal grała rewanż w Chorzowie. (...) przed tym meczem rewanżowym z Ruchem kontaktował się ze mną D. On chyba rozmawiał ze mną telefonicznie przed tym meczem. Ja powiedziałem mu chyba, że jadę na ten mecz jako kibic. Chyba w dniu meczu D. rozmawiał ze mną i szukał namiarów na Ż. Ja rozmawiałem z Ż. i powiedziałem mu, że szuka z nim kontaktu Stal Rzeszów i czy mogę podać jego telefon D. Ż. się zgodził, ja podałem jego telefon D. Nie wiem jak wyglądały rozmowy D. i Ż. Ja wiedziałem, że D. chce kontaktu bo chce złożyć propozycję Ż. Gdyby Stal awansowała ja bym już D. nie popuścił i coś by mi za to pośrednictwo zapłacił, Ale Stal przegrała i tematu nie było.

Sędzia Jarosław Ż. (całość czytaj tutaj):
Chciałem jeszcze powiedzieć o meczu barażowym Ruch Chorzów - Stal Rzeszów z 26 czerwca 2004.  Przed tym meczem gdy byłem w ośrodku w Wawżykowiźnie zadzwonił do mnie niejaki B. (Andrzej B. - pseudonim Mały Fryzjer - dopisek dpanek). (...) I pamiętam, że w przeddzień meczu zadzwonił do mnie jakiś mężczyzna i przedstawił się nazwiskiem B. i powiedział, że wie, że sędziuję mecz Ruchu ze Stalą Rzeszów i, że mam ten mecz dla niego zrobić i pomóc Stali. Ja spytałem się go skąd wie, że ja ten mecz sędziuję i skąd ma do mnie numer telefonu. On wtedy przerwał rozmowę i powiedział, że będzie jeszcze do mnie dzwonił. On nie zadzwonił, nie było go na meczu, ale tam pojawił się K. o czym już wyjaśniałem.

Antoni Mitko - obserwator PZPN (całość wyjaśnień tutaj):
Chcę jeszcze powiedzieć, że obserwowałem mecz Resovia - Stal Rzeszów. To był mecz derbowy w sezonie kiedy Stal walczyła o chyba drugie miejsce w tabeli i udział w barażach. to był mecz na wiosnę (12 czerwca 2004 - dopisek dpanek). Przed tym meczem zadzwonił do mnie Mirek K. i powiedział, że jakiś jego dobry znajomy ze Stali Rzeszów chce porozmawiać ws. meczu. Ja powiedziałem, że mogę z nim porozmawiać. On zadzwonił do mnie chyba gdy już byłem w drodze. Jechałem tam swoim fiatem 126p. On pytał czy ja jadę na mecz, mówił, że jest przyjacielem Mirka K. i, że chciałby się spotkać ze mną jeszcze przed meczem. On wskazał miejsce. Wskazał restaurację przy drodze przy wjeździe do Rzeszowa. On powiedział, że im bardzo zależy by te zawody wygrać. Powiedział, że potrafią się odwdzięczyć. Po meczu spotkaliśmy się w hotelu. Podczas pożegnania włożył mi do kieszeni pieniądze. Nie pamiętam już dokładnie kwoty ale było to nie mniej niż 800 zł i ewentualnie nie więcej niż tysiąc. Pożegnaliśmy się i pojechałem do domu. Później zadzwonił w jakiś kolejny dzień i zapytał czy jestem zadowolony z pobytu w Rzeszowie. 

Tomasz W. - b. sędzia z Opola:
Ja byłem sędzią głównym spotkania Stal Rzeszów - Resovia Rzeszów, asystentami byli K. i Bazan. Pamiętam, że przed meczem zadzwonił do mnie K. i powiedział, że rozmawiał z ówczesnym kierownikiem Stali Rzeszów, który wcześniej był sędzią piłkarskim i chciałby się z nami spotkać. On miał sędziować kilka lat II ligę. K. powiedział, że jak będziemy jechać na mecz to mamy się z tym kierownikiem spotkać w jakimś zajeździe czy motelu pod Rzeszowem. Jechaliśmy do Rzeszowa w dniu meczu całą trójką sędziowską moim samochodem. K. jeszcze rozmawiał telefonicznie z tym kierownikiem, spotkaliśmy się w jakimś hotelu w pobliżu Rzeszowa, około 20-30 km. Tam była dwupasmówka, pamiętam, że trudno mi było zjechać z drogi do tego hotelu.  Tam też czekał na nas ten kierownik drużyny - były sędzia z jakimś jeszcze gościem. Nie wiem kim był ten gość, ale było jasne, że jest związany ze Stalą Rzeszów. Zjedliśmy śniadanko, oni mówili, że zależy im na zwycięstwie, awansie do II ligi. Mówili też, że dawno Stal nie miała u siebie podyktowanego rzutu karnego i, że za rzut karny prezes płaci 1000 zł. Nie komentowałem tych wypowiedzi. Po tym śniadaniu pojechaliśmy na stadion. Ci mężczyźni nie jechali z nami, chyba wyjechali wcześniej. Nie wiem jakim samochodem oni przyjechali na to spotkanie. Po śniadaniu pojechaliśmy na stadion. Tam już była jakaś zadyma, zawodnicy Resovii nie chcieli wyjść na murawę, im chodziło o jakieś zaległe pieniądze. Przed wyjściem na mecz Mirek powiedział mi, że jest 2000 zł premii dla nas za ten mecz. Nie pamiętam czy Mirek wychodził na rozmowę sam na sam z tym kierownikiem podczas tego śniadania, mógł też rozmawiać z nim w trakcie sprawdzania murawy. Mecz rozpoczął się z 15 minutowym opóźnieniem. Stal Rzeszów wygrała ten mecz 1:0 po bramce strzelonej w drugiej połowie. O tę bramkę miał pretensje obserwator spotkania, który zarzucał Mirkowi, że ta bramka padła ze spalonego. Obserwator był z okręgu lubelskiego, jego nazwiska nie pamiętam.On był chyba z Chełma. Pamiętam, żę przyjechał na mecz razem ze Stecem - wtedy prezesem sędziów Okręgowego Związku Piłki Nożnej w Lublinie. Z mojej analizy po meczu też wydawało mi się, że ten gol padł ze spalonego, miałem też tę wątpliwość zaraz po strzeleniu gola, ale Mirek zasygnalizował mi, że wszystko jest ok i uznałem tę bramkę. Mecz był bardzo ostry i zacięty, zawodnicy drużyny gości otrzymali trzy czerwone kartki. Mirek za tę notę dostał 6,5, ja 7,25. Obserwator jednak nie zarzucił nam, że ta bramka padła ze spalonego. Mirek dostał kasetę z tego meczu, ale nie bezpośrednio po spotkaniu. K. twierdził, że oglądał ten mecz na kasecie i, że tego spalonego nie było. W drodze powrotnej do Opola K. przekazał mi 1 tys. zł za ten mecz. Drugi tysiąc zakłada, że zostawił dla siebie. Ja na pewno dostałem te pieniądze od K., nie przekazywał mi ich nikt ze Stali Rzeszów. Ja znałem tego kierownika Stali Rzeszów. Spotykaliśmy się kilka lat wcześniej na obozach sędziowskich. Nie pamiętam jak on miał na imię. Gdybym widział spis sędziów z Rzeszowa to sądzę, że odtworzyłbym sobie to nazwisko. Ten mężczyzna był mojego wzrostu, miał ciemne włosy, starszy ode mnie o kilka, może nawet 10 lat.

Lista oskarżonych o korupcję w polskim futbolu.  
Lista skazanych za korupcję  
Lista ustawionych meczów  

Zobacz nasz profil na Facebooku 
Zobacz nasz profil na Twitterze   

Reklamy, które widzicie od jakiegoś czasu na blogu nie sprawiają, że zarabiam jakieś duże pieniądze. Są to jednak pieniądze, które  pozwalają opłacić rozmowy telefoniczne lub bilety na pociąg, gdy zdobywam newsy na bloga. Jeżeli więc czytasz moje artykuły - na pewno warto kliknąć!