niedziela, 1 września 2013

Akt oskarżenia ws. Górnika Łęczna: lista ustawionych meczów

Do sądu trafił niedawno akt oskarżenia ws. korupcji w Górniku Łęczna. O ustawianie meczów oskarżono trzech byłych działaczy tego klubu. Dzisiaj czas na opisanie ustawionych meczów.
Prokuratura oskarżyła działaczy o ustawienie 24 meczów. Opis tych spotkań to ustalenia prokuratury zawarte w akcie oskarżenia.

Korupcja w Górniku Łęczna - kalendarium

1. 9 sierpnia 2003 Górnik Łęczna - Wisła Płock 3:1
Sędzią głównym tego meczu był Krzysztof Z. Ryszard M., pełnił wówczas m.in. funkcje kierownika drużyny Górnik Łęczna, był osobą, która zajmowała się w klubie sprawami organizacyjnymi. Do jego obowiązków należało także składanie propozycji korupcyjnych arbitrom zawodów i wręczanie  po meczu obiecanych pieniędzy, gdy wynik zawodów sportowych był korzystny dla Górnika. Ryszard M. nie działał sam. Aby móc wręczyć łapówkę, zawsze musiał  uzyskiwać zgodę od prezesa klubu Bronisława K. Bez uprzedniej akceptacji Bronisława K. nie otrzymałby, na ten cel pieniędzy. Czasami Bronisław K. nie wyrażał zgody na korupcję, gdy uważał, że jest szansa na to, by jego zespół mógł wygrać spotkanie o własnych siłach.
Mecz z Wisłą Płock był debiutem Górnika Łęczna w ekstraklasie, z tego też powodu działaczom zespołu zależało na jego zwycięstwie. Po wstępnym wyrażeniu zgody przez Bronisława K. na skorumpowanie sędziego głównego, Ryszard M. musiał najpierw ustalić tajną wówczas obsadę zawodów. W tym czasie w zakresie ustalania tajnej obsady sędziów Ryszard M. współpracował z (warszawskim sędzią) Grzegorzem G. W dniu meczu Grzegorz G. zadzwonił do Ryszarda M. i poinformował go, że sędzią meczu będzie jego bliski kolega Krzysztof Z. Podał także numer telefonu arbitra. Minutę po zakończeniu rozmowy z Grzegorzem G. Ryszard M. zadzwonił do Krzysztofa Z. Sędzia wiedząc, w jakiej sprawie będzie z nim rozmawiał działacz z Łęcznej nie kontynuował z nim rozmowy, gdyż działacz zadzwonił na jego oficjalny, firmowy telefon. Nie czując się bezpiecznie Krzysztof Z. podał Ryszardowi M. inny, nierejestrowany numer telefonu. Pół minuty po zakończeniu rozmowy przy użyciu oficjalnego telefonu sędziego, Ryszard M. zadzwonił do sędziego na podany mu numer. W czasie ponad dwuminutowej rozmowy działacz Górnika złożył sędziemu obietnicę korzyści majątkowej w zamian za pomoc w osiągnięciu korzystnego wyniku w meczu z Wisłą. Mecz zakończył się wygraną Górnika 3:1. Sędzia główny już w 33 minucie meczu zdążył pokazać zawodnikowi Wisły drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę. Grając w dziesiątkę Wisła straciła wszystkie bramki, które padły w tym meczu.  
Wobec korzystnego wyniku Ryszard M. musiał wywiązać się z przedmeczowej obietnicy złożonej sędziemu. W Górniku Łęczna funkcjonował inny niż w innych klubach system realizowania korupcyjnych obietnic. Działacze innych klubów zazwyczaj wręczali pieniądze sędziom zaraz po meczu, często również przed spotkaniem, a bardzo rzadko później. W przypadku działaczy Górnika zasadą było przekazywanie pieniędzy w czasie tygodnia, dwóch, a czasami i później. Wyjątkiem było przekazanie pieniędzy w dniu meczu, ale jedynie w przypadku, gdy kwota nie była znaczna. Wynikało to ze sposobu pozyskiwania pieniędzy na łapówki.
Najwyraźniej nieprzyzwyczajony do świadczenia usług z odroczonym terminem płatności Krzysztof Z. zaczął już dwa dni po meczu się niepokoić. Zadzwonił do Ryszarda M. W czasie rozmowy działacz poinformował sędziego, że przekaże mu pieniądze następnego dnia. I tak też się stało. Ryszard M. przekazał sędziemu co najmniej 10.000 zł.
Bronisław K.przyznał się do zarzucanego mu czynu.
Krzysztof Z. został za ten czyn prawomocnie skazany wyrokiem Sądu Okręgowego we Wrocławiu.

Wyjaśnienia Ryszarda M.- czytaj całość

2. 16 sierpnia 2003 Legia Warszawa - Górnik Łęczna 0:0
Jak zwykle przed zawodami punktem wyjścia do złożenia sędziemu i obserwatorowi propozycji było ustalenie, kto będzie sędzią i obserwatorem. Ryszard M. nie miał z tym problemu. W dniu meczu Grzegorz G. zadzwonił do Ryszarda M., a następnie do sędziego Piotra S. Po rozmowie z arbitrem natychmiast zatelefonował do Ryszarda M. Po takich telefonach, zwłaszcza, gdy realizował je jeden z głównych pośredników w procederze korupcyjnym, dla sędziego wszystko było oczywiste. Jak często mawiali sędziowie „wszyscy wiedzieli o co chodzi”. Z tego powodu Ryszard M. nie musiał kontaktować się z sędzią. Nie mniej jednak w bezpośredniej rozmowie w szatni przed meczem sprecyzował swoją ofertę proponując za zwycięstwo 10.000 zł, a za remis 5000 zł. Propozycję złożył także obserwatorowi Krzysztofowi P. Jemu zaproponował 5000 lub 10.000 zł. Krzysztofa P. Ryszard M. znał już wcześniej. W czasie, gdy Krzysztof P. był obsadowym w PZPN działacze Górnika zwrócili się do niego z prośbą o wyznaczanie na mecze tej drużyny wybranych, przychylnych tej drużynie i korupcji sędziów. Obserwator także wcześniej, w związku z meczami barażowymi Górnika, przed 1 lipca 2003 przyjmował od Ryszarda M. łapówki.

Wyjaśnienia Krzysztofa P. - czytaj więcej

Mecz zakończył się remisem. Jak zwykle pieniądze zostały przekazane sędziemu i obserwatorowi w późniejszym terminie. Sędzia Piotr S. z uwagi na remis otrzymał 5000 zł. Co najmniej 5000 otrzymał też Krzysztof P. Obserwator swoją łapówkę otrzymał dopiero w październiku 2003. Wówczas nadarzyła się sposobność jej przekazania. Zespół Górnika grał mecz wyjazdowy z Lechem Poznań. W Poznaniu mieszkał Krzysztof P.  Drużyna z Łęcznej zgrupowanie przedmeczowe miała w miejscowości Komorniki pod Poznaniem. Gdy Ryszard M. był w tej miejscowości zadzwonił do Krzysztofa P. Mężczyźni umówili się na spotkanie w domu P. Podczas spotkania obserwator otrzymał obiecane pieniądze.
Bronisław K. przyznał się do przedstawionego mu zarzutu.
Waldemar K. także przyznał się do zarzucanego mu czynu.
Piotr S. i Krzysztof P. zostali objęci aktem oskarżenia skierowanym do Sądu Okręgowego we Wrocławiu.

Wyjaśnienia Bronisława K. - czytaj więcej

3. 23 sierpnia 2003 Górnik Łęczna - Groclin Grodzisk Wielkopolski 1:0
Sędzią meczu był Robert W., a obserwatorem Wiesław K. W dniu spotkania podczas rozgrzewki do sędziego podszedł Ryszard M. Zaproponował 20.000 zł za pomoc w zwycięstwie Górnika. Arbiter przyjął propozycję. Przed meczem w klubowej kawiarni przebywał obserwator tych zawodów Wiesław K. Również do niego podszedł Ryszard M. i zaproponował mu 10.000 zł.  Obserwator przyjął obietnicę korzyści.

Wyjaśnienia b. obserwatora PZPN Wiesława K. - czytaj więcej

Mecz zakończył się zwycięstwem Górnika Łęczna, więc działacze tego klubu musieli zorganizować pieniądze i wręczyć je sędziemu i obserwatorowi. 28 sierpnia 2003 Ryszard M. otrzymał pieniądze na  łapówkę i postanowił je dostarczyć sędziemu. Umówił się z arbitrem na spotkanie na stacji paliw w okolicach Garwolina. Sędzia na spotkanie przyjechał samochodem. Do auta arbitra wsiadł Ryszard M. i przekazał sędziemu obiecaną wcześniej łapówkę - 20.000 zł.
Po rozliczeniu z sędzią pozostała jeszcze kwestia dostarczenia pieniędzy obserwatorowi. Działacze z Łęcznej postanowili rozliczyć się z obserwatorem przy okazji rozgrywanego 30 sierpnia 2003 meczu w Łodzi. Obserwator mieszkał w Łodzi, więc okazja była dogodna dla dwóch stron transakcji. Przed zawodami drużyna wraz z działaczami udała się na zgrupowanie do Ośrodka Przygotowań Olimpijskich w Spale. Rano w dniu meczu Ryszard M. zatelefonował do Wiesława K. Umówili się na spotkanie w Tomaszowie Mazowieckim. Ryszard M. wręczył Wiesławowi K. 10.000 zł.
Robert W. i Wiesław K. zostali objęci aktem oskarżenia skierowanym do Sądu Okręgowego we Wrocławiu. Zostali za te czyny prawomocnie skazani.
Bronisław K. przyznał się do stawianego mu zarzutu.
Waldemar K. także przyznał się do zarzucanego mu czynu.

 Wyjaśnienia Grzegorza S. - b. piłkarza Górnika Łęczna - czytaj więcej

4. 30 sierpnia 2003 Widzew Łódź - Górnik Łęczna 0:1
Sędzią tego meczu został wyznaczony Tomasz P., natomiast obserwatorem Wit Ż. W dniu spotkania doszło do spotkania Ryszarda M., Waldemara K. z Wiesławem K. Działacze z Łęcznej rozliczali się z obserwatorem za poprzedni mecz Górnika. Jednocześnie najprawdopodobniej podczas tego spotkania dowiedzieli się od Wiesława K., że sędzią meczu Górnika z Widzewem będzie Tomasz P. Będąc jeszcze w Tomaszowie Mazowieckim Ryszard M. zatelefonował do sędziego i przeprowadził z nim prawie 2 minutową rozmowę. Przedstawił mu propozycję korupcyjną za pomoc w zwycięstwie.
Natychmiast po tym telefonie zadzwonił do Bronisława K., który akceptował obiecywanie i wręczanie łapówek. Sędziemu zależało na ochronie ze strony obserwatora dlatego Ryszard M. starał się ustalić, kto będzie obserwatorem. W tym celu zadzwonił między innymi do Roberta W. i Grzegorza G. Gdy uzyskał informację, że obserwatorem będzie Wit Ż., skontaktował się z nim telefonicznie. Przeprowadził z obserwatorem prawie czterominutową rozmowę.

Wyjaśnienia Wita Ż. - czytaj więcej

Ryszard M.podszedł na stadionie do sędziego i obserwatora. Arbitrowi zaproponował co najmniej 15.000 zł, a obserwatorowi co najmniej 5000 zł. Mecz zakończył się zwycięstwem Górnika 1:0. Działacze tego klubu wyjątkowo dysponowali pieniędzmi, aby zaraz po meczu przekazać łapówki. Dysponowali jednak ograniczoną kwotą. W związku z tym postanowili najpierw pieniądze wręczyć Witowi Ż. Być może wynikało to z pozycji w środowisku piłkarskim tej osoby. Ryszard M. znający od wielu lat Wita Ż. po meczu przekazał mu co najmniej 5000 zł. Sędzia musiał natomiast uzbroić się w cierpliwość. Ryszard M. zadzwonił w dniu meczu do sędziego, aby poinformować go o sposobie realizowania płatności. Tomasz P. nie znał prawdopodobnie tych zasad, gdyż pierwszy raz od 2001 sędziował mecz Górnikowi Łęczna. Do przekazania pieniędzy doszło 10 września. Ryszard M jechał do Katowic, aby odebrać stamtąd zawodnika Górnika. Nadarzyła się dobra okazja, aby przekazać pieniądze. Sędzia mieszkał w pobliżu Częstochowy. Ryszard M. jadąc do Katowic przejeżdżał przez to miasto. Do spotkania doszło na stacji benzynowej. Ryszard M. przekazał Tomaszowi P. co najmniej 15.000 zł. 
Bronisław K. przyznał się do zarzucanego mu czynu.
Tomasz P. i Wit Ż. zostali objęci aktem oskarżenia skierowanym do Sądu Okręgowego we Wrocławiu.

5. 20 września 2003 Odra Wodzisław - Górnik Łęczna 2:0
Sędzią głównym tych zawodów został Zbigniew M., obserwatorem Jerzy M. Asystentami głównego byli Andrzej J. oraz  Hieronim T. Przed tymi zawodami działacze Górnika, w tym Ryszard M. i Bronisław K. postanowili złożyć głównemu obietnicę wręczenia korzyści majątkowej. Ryszard M. aby zrealizować to zadanie przede wszystkim musiał dowiedzieć się kto został wyznaczony na te zawody. Gdy dowiedział się, że sędzią będzie Zbigniew M., zaczął szukać do niego dojścia. Nie znał go wcześniej i nie wiedział, czy może bezpośrednio do niego zadzwonić z propozycją korupcyjną. Wiedział natomiast, że sędzia M. jest z wielkopolskiego ZPN.

Wyjaśnienia b. sędziego Zbigniewa M. - czytaj więcej

Tam znał osoby, którym wcześniej wręczał łapówki. Nie miał skrupułów, aby zadzwonić i poprosić o opinię o Zbigniewie M., zwłaszcza czy bez obaw można mu zaproponować łapówkę. Zadzwonił do Krzysztofa P. i Grzegorza K. Gdy uzyskał informację, że może spokojnie dzwonić do tego sędziego zatelefonował do arbitra i przeprowadził z nim ponad trzyminutową rozmowę. Zaproponował co najmniej 10.000 zł za pomoc w osiągnięciu korzystnego wyniku. Zbigniew M. przyjął tę propozycję. Do przekazania pieniędzy jednak nie doszło, gdyż mecz zakończył się porażką Górnika Łęczna.
Bronisław K. przyznał się do zarzucanego mu czynu.
Zbigniew M.  został objęty za zarzucany mu czyn aktem oskarżenia skierowanym do Sądu Okręgowego we Wrocławiu i został prawomocnie skazany.

6. 4 października 2003 Górnik Łęczna - Polonia Warszawa 2:1
Sędzią głównym tych zawodów był Piotr S. Asystentami byli Marcin L. i Dariusz W. Obserwatorem wyznaczony został Zygmunt Z. Tak jak już pisałem skuteczność podejmowanych działań korupcyjnych zależała w dużej mierze od wiedzy o tajnej obsadzie sędziowskiej. Była cenna i wiele osób ze środowiska sędziowskiego oferowało swoje usługi w zakresie odpłatnej informacji o tej obsadzie. Takie usługi działaczom z Łęcznej zaoferował także Wiesław K. - ważna postać środowiska sędziowskiego. W tym czasie był członkiem Zarządu Kolegium Sędziów PZPN oraz szefem Centralnej Komisji Szkoleniowej PZPN. Mimo tak ważnych funkcji nie znał obsady sędziowskiej. Nie był informowany o obsadzie. Z zarządu Kolegium Sędziów obsadę znali jedynie jej szef Jerzy G. i obsadowy Leszek Saks. Oczywiście za sprawą Jerzego G. do tej tajemnicy dopuszczony został także Ryszard F. Wiesław K. był bardzo dobrym znajomym Fryzjera więc postanowił zarobić trochę pieniędzy. Uzyskiwał wiedzę o obsadzie od Ryszarda F., a następnie przekazywał te informacje działaczom Górnika Łęczna. Przykładem takiej działalności Wiesława K. był mecz między Górnikiem Łęczna i Polonią Warszawa.

Wyjaśnienia Ryszarda F. pseudonim Fryzjer - czytaj więcej

3 października 2003 Wiesław K. rozmawiał z Ryszardem F. Po tych rozmowach Ryszard F. zatelefonował do Jerzego G. Po rozmowie zatelefonował do Wiesława K. W czasie rozmowy z drugiego aparatu telefonicznego dzwonił do sędziego Piotra S. Po tej rozmowie Wiesław K. natychmiast zatelefonował do działacza z Łęcznej Waldemara K. W czasie rozmów została złożona sędziemu obietnica korzyści majątkowej - co najmniej 10.000 zł za pomoc w osiągnięciu zwycięstwa nad Polonią Warszawa. Piotr S. przyjął tę propozycję.
Chronologia tych połączeń telefonicznych wskazuje na wpływ Ryszarda F. nawet na zdarzenia korupcyjne, które bezpośrednio go nie interesowały, gdyż nie współpracował z działaczami Górnika Łęczna. Fryzjer wyrażając zgodę na wzięcie przez „jego sędziego” łapówki w związku z tym meczem podjął działania zmierzające do ochrony arbitra, do wystawienia mu dobrej noty przez obserwatora. Piotr S. wiedząc, że ma „błogosławieństwo” Ryszarda F. przyjął obietnicę tej łapówki. Świadczona dla Wiesława K. pomoc przez Ryszarda F. tylko pozornie była bezinteresowna. Trafnie te zależności i więzi nazywał podczas rozmów z Ryszardem F. Jacek G. nazywając określone grono osób związanych z Ryszardem F. „rodziną”.
Mecz z Polonią Warszawa Górnik Łęczna wygrał 2:1. W związku z takim wynikiem należało przekazać pieniądze Piotrowi S. Jak zwykle nie było to możliwe zaraz po meczu, lecz po kilku dniach. 6 października 2003 na rachunek bankowy Ryszarda M. wpłynęła premia od pracodawcy. Premia była powiększona o kwotę łapówki dla sędziego.  Tego samego dnia Ryszard M. wypłacił 15.000 zł. Również tego samego dnia zatelefonował do Piotra S. aby go poinformować o gotowości przekazania pieniędzy. Mężczyźni umówili się na spotkanie w Warszawie. Tam też  doszło do przekazania łapówki.
W wyjaśnieniach Piotr S. przyznał się do przyjęcia od Ryszarda M. 10.000 zł. Zaznaczył jednak, że nie wie za co Ryszard M. wręczył mu te pieniądze. Dodał, że przed zawodami Ryszard M. się z nim nie kontaktował.
Bronisław K. przyznał się do zarzucanego mu czynu.
Piotr S. i Wiesław K. zostali objęci aktem oskarżenia.
Wiesław K. został prawomocnie skazany wyrokiem Sądu Okręgowego we Wrocławiu.

7.  25 października 2003 Górnik Łęczna - Górnik Polkowice 1:0
Sędzią głównym tego spotkania został Grzegorz G. Obserwatorem był Krzysztof W. Ryszard M. znał dobrze Grzegorza G. Znał także wcześniej dobrze ojca Grzegorza G., który także był sędzią piłkarskim.

Wyjaśnienia sędziego Grzegorza G. - czytaj więcej

Przed tymi zawodami działacze Górnika postanowili złożyć sędziemu obietnicę wręczenia korzyści majątkowej. Ryszard M. przed meczem zaproponował arbitrowi  łapówkę za pomoc w osiągnięciu zwycięstwa. Sędzia propozycję tę przyjął. Jak wynika z wyjaśnień Grzegorza G. z 10 grudnia 2008 - przed tymi zawodami Ryszard M. propozycję korupcyjną złożył mu podczas telefonicznej rozmowy. Grzegorz G. wyjaśnił, że Ryszard M. nie dzwonił na jego telefon komórkowy, lecz na jakiś inny telefon. Ryszard M. znał kilka numerów do sędziego, w tym stacjonarnych telefonów restauracji, hotelu Grzegorza G. w Wolanowie. Sam korzystał także, ze stacjonarnych telefonów w klubie.
W związku z tymi zawodami propozycję korupcyjną Grzegorzowi G. złożył także Ryszard F. i działacz Górnika Polkowice Mariusz J. Ryszard F. nie utrzymywał w tym czasie z Grzegorzem G. kontaktów towarzyskich. Kontaktował się z nim jedynie w czasie, gdy sędzia ten prowadził mecze drużyn, z działaczami których Fryzjer współpracował. Od co najmniej 1 lipca 2003 do 16 października 2003 Ryszard F. i Grzegorz G. nie kontaktowali się ze sobą ani razu. 16 października 2003 Ryszard F. zadzwonił na oficjalny numer telefonu Grzegorza G. Sędzia unikał kontaktów z Ryszardem F. przy użyciu oficjalnego numeru telefonu. Z tego powodu, po tym telefonie sędzia kontaktował się z Ryszardem F. ze stacjonarnego telefonu swojej ciotki i telefonu zarejestrowanego na osobę Rafała Sz. Tego dnia zainicjował z nie swoich telefonów dziewięć połączeń do Ryszarda F. Następnego dnia, bowiem miał sędziować mecz Pogoni Szczecin z Cracovią. Ryszard F. współpracował z działaczami Pogoni we wręczaniu sędziom i obserwatorom korzyści majątkowych.

Korupcja w Pogoni Szczecin - czytaj więcej

Po kontaktach z dnia poprzedzającego mecz Pogoni do 23 października 2003 Ryszard F. i Grzegorz G. zupełnie stracili potrzebę rozmów telefonicznych. Ryszard F. odezwał się do sędziego dopiero właśnie 23 października, a zatem na dwa dni przed rozpoczęciem kolejnego meczu, który go interesował, z uwagi na swoją współpracę z działaczami Górnika Polkowice.

Korupcja w Górniku Polkowice - czytaj więcej

Jak wynika z ustaleń śledztwa, zasadą było, że Ryszard F. na dwa dni przed zawodami dzwonił do sędziów z propozycjami korupcyjnymi. Zanim jednak Fryzjer zadzwonił do sędziego zadzwonił do niego działacz Górnika Polkowice Mariusz J. Dokładnie 41 sekund po rozpoczęciu rozmowy z Mariuszem J. Ryszard F., z drugiego telefonu zadzwonił do Grzegorza G. Mariusz J. przysłuchiwał się rozmowie, podczas której Ryszard F. przekazał sędziemu obietnicę korzyści majątkowej - 40.000 zł, za pomoc w zwycięstwie Górnika Polkowice. Takie jednoczesne rozmowy były częstą praktyką Ryszarda F. Ustalenia śledztwa wskazują na to, że organizował tego typu konferencyjne rozmowy wtedy, gdy miał absolutną pewność, że „przedstawienie” się uda i słuchacz – działacz danego płacącego łapówki klubu będzie zadowolony i przekonany o tej skuteczności i skutecznie złożonej obietnicy łapówki.  Ryszard F. był przekonany, co do postawy Grzegorza G. Wieloletni działacz z Polkowic w czasie śledztwa wyjaśnił:  po otrzymaniu informacji o obsadzie od Fryzjera i podjęciu decyzji, że podchodzimy pod sędziów to w sytuacji, że ja już dobrze znałem sędziego z wcześniejszych kontaktów i mogę z nim załatwiać temat meczu to nie prosiłem o pomoc F. Były jednak sytuacje, że danego sędziego nie znałem dobrze bądź obawiałem się podejść do danego sędziego to prosiłem o pomoc F. On mówił, że wszystko załatwi, później oddzwaniał do mnie i powiedział, że temat z sędzią jest dograny. F. wtedy decydował czy ja jeszcze mam rozmawiać z sędzią przed meczem, czy też do sędziego już nie podchodzić. Wtedy F. mówił, że z sędzią załatwi wszystko sam. To były pojedyncze przypadki w I lidze, chodziło o takie prawdziwe tuzy sędziowskie, pamiętam, że chodziło o G. W środowisku mówiło się, że (Jacek) G. bierze, ale tylko za pośrednictwem odpowiednich ludzi. W przypadku właśnie G. słyszałem, że bierze tylko za pośrednictwem F. Nie słyszałem, aby brał za pośrednictwem innych osób. Tacy sędziowie właśnie jak G.czy też G. budowali wokół siebie otoczkę, że nie biorą. Poza tym oni nie byli tani. Mówiło się też, że takim sędzią jest S., ale o dziwo ja mogłem nim bezpośrednio porozmawiać. Takiemu G. czy G. nie można było bezpośrednio złożyć propozycji lub też przekazać pieniędzy. Oni działali jedynie przez określonych pośredników. Poza tym takim sędziom nie można było złożyć propozycji powiedzmy 10.000 zł, bo składający zostałby wyśmiany.
Z analizy połączeń telefonicznych wynika, że od 16 października 2003 do 24 grudnia 2004 Ryszard F. i Grzegorz G. telefonicznie łączyli się 82 razy.
Wracając do meczu Łęcznej z Polkowicami. Oferta Górnika Polkowice była finansowo atrakcyjniejsza niż Górnika Łęczna. Mariusz J. proponował 40.000 zł, a Ryszard M.co najwyżej 20.000 zł. Ponadto różnica polegała na tym, że pierwszą ofertę wspierał Ryszard F., a drugą Ryszard M. Dla realizacji ambicji sędziego współpraca z Fryzjerem mogła mu zapewnić dalszą błyskotliwą karierę, a współpraca z Ryszardem M. jedynie satysfakcje z wsparcia klubu ze wschodniej Polski. Już w 11 minucie meczu Grzegorz G. pokazał zawodnikowi z Łęcznej czerwoną kartkę. Mimo osłabienia zawodnicy tego zespołu dotrwali do końca pierwszej połowy bez utraty bramki. W 64 minucie spotkania Grzegorz G. pokazał drugą czerwoną kartkę zawodnikowi Górnika Łęczna. Od tego czasu Łęczna grała w dziewiątkę przeciwko jedenastu zawodnikom Polkowic. Minutę później zawodnik z Polkowic nie wykorzystał rzutu karnego. W 67 minucie Paweł Bugała wykonał strzał życia i zdobył bramkę dla Górnika Łęczna, która został uznana przez media bramką roku. W 83 minucie Grzegorz G. ukarał zawodnika z Polkowic czerwoną kartką. Abstrahując od rzetelności podejmowania decyzji podczas tych zawodów, gdyż nie ma to znaczenia dla odpowiedzialności karnej, a ponadto udowodnienie nieuczciwości w podejmowaniu decyzji sędziowskich jest niemożliwe, w swoich wyjaśnieniach obserwator Mirosław J. takie sytuacje, jak z 83 minuty nazywał „zacieraniem śladów”. Po tych zawodach działacze z Łęcznej nie byli zadowoleni z postawy sędziego na boisku. Mówił o tym w swoich wyjaśnieniach Ryszard M. Zadowoleni natomiast byli działacze i zawodnicy Górnika Polkowice. Grający w tym meczu zawodnik z Polkowic Marcin J. w wyjaśnieniach mówił, ze nie jest w stanie  wskazać wszystkich meczów, przed którymi zawodnicy dostawali informacje od trenera Mirosława D., że sędzia został przekupiony. Dodał jednak, że taką informacje otrzymał na pewno przed meczem Górnik Łęczna - Górnik Polkowice. Zawodnik zaznaczał, że takie mecze się pamięta. Wskazał, że sędzia pomagał Polkowicom. W swoich wyjaśnieniach na ten mecz zwrócił także uwagę Mirosław D. – ówczesny trener Górnika Polkowice. Powiedział, że podczas tych zawodów sędzia pomagał jego drużynie. Również Jacek B. i Tomasz M. w swoich zeznaniach wskazali, że otrzymali przed tym meczem informacje, że sędzia został przekupiony. 
Mecz wygrał Górnik Łęczna, a to oznaczało według zasad panujących w środowisku, że niezależnie od oceny stopnia pomocy sędziego łapówkę należało przekazać. Jak zwykle działacze z Łęcznej nie dysponowali pieniędzmi zaraz po meczu. Dopiero w dzień lub dwa dni po meczu Ryszard M. otrzymał pieniądze, w  celu rozliczenia się z Grzegorzem G. Do przekazania łapówki doszło w Zwoleniu. Ryszard M. konsekwentnie od jednego z pierwszych przesłuchań  twierdził, że wręczał korzyści majątkowe Grzegorzowi G. Wiarygodność zeznań Ryszarda M. została w pełni potwierdzona analizą połączeń telefonicznych. Grzegorz G. początkowo nie przyznawał się do przedstawionych mu zarzutów, będąc przekonanym, że nie ustalono numerów telefonów, którymi posługiwał się w czasie zarzuconych mu przestępstw. Dopiero, gdy została mu przedstawiona część zebranego materiału dowodowego, w postaci chronologii jego połączeń telefonicznych z Ryszardem M. przyznał się do dwukrotnego przyjęcia łapówki od działacza Górnika Łęczna. W kolejnych wyjaśnieniach Grzegorz G. wskazał jednak, że przyznał się do tych zachowań, jedynie z obawy przed tymczasowym aresztowaniem, a tak naprawdę nie miały one miejsca.
Bronisław K. przyznał się do zarzuconego mu czynu.
Grzegorz G. został objęty aktem oskarżenia skierowanym do Sądu Okręgowego we Wrocławiu.

8. 21 marca 2004 Górnik Łęczna - Legia Warszawa 0:3 
Sędzią głównym tego meczu został Krzysztof Z., a obserwatorem Zygmunt Z. W tym czasie nadal swoje usługi w zakresie pomocy we wręczaniu obietnic korzyści majątkowych i samych łapowek świadczył dla działaczy Górnika Grzegorz G. Z Krzysztofem Z. łączyły go bliskie relacje koleżeńskie oraz wspólne interesy w ustawianiu wyników spotkań piłkarskich. Grzegorz G. przed tymi zawodami dowiedział się, że sędzią meczu Górnika będzie jego kolega Krzysztof Z. W przeddzień meczu zadzwonił do Ryszarda M. i zaproponował usługi swojego kolegi. Ryszard M. wyraził zainteresowanie przekupieniem sędziego zbliżającego się meczu. Natychmiast po zakończeniu rozmowy Grzegorz G. zadzwonił do Krzysztofa Z. W rozmowie z Ryszardem M. Grzegorz G. poinformował, że może bezpośrednio skontaktować się z sędzią i złożyć mu propozycję korupcyjną. Zastrzegł jednak, że działacz z Łęcznej ma się skontaktować z sędzią na jego nierejestrowany numer telefonu. Ryszard M. znał już te zwyczaje sędziego, gdyż w przed poprzednim meczem również został mu podany do kontaktów nierejestrowany numer telefonu sędziego.W czasie rozmów w zaszyfrowany sposób złożył obietnicę korzyści majątkowej. Przed samymi zawodami rozmawiał jeszcze z sędzią na stadionie obiecując mu w 20.000 zł za pomoc w osiągnięciu korzystnego wyniku w meczu. Sędzia przyjął tę propozycję. Legia Warszawa była w tej rywalizacji zdecydowanie lepszym zespołem i wygrała 3:0. Z uwagi na wynik zawodów obiecane sędziemu pieniądze nie zostały przekazane.       
Bronisław K. przyznał się do zarzucanego mu czynu.
Krzysztof Z. został prawomocnie skazany wyrokiem Sądu Okręgowego  we Wrocławiu. 

9. 3 kwietnia 2004 Górnik Łęczna - Widzew Łódź 2:1
Sędzią głównym meczu został Robert W., a obserwatorem Janusz Hańderek. Sędzia przyjmował już wcześniej pieniądze od Ryszarda M. Gdy dowiedział się, że będzie ponownie sędziował mecz Górnika postanowił sam o tym poinformować Ryszarda M. W dniu meczu zadzwonił do działacza i przeprowadził z nim półtoraminutową rozmowę. Dzwonił z telefonu, którego regularnie nie używał, chociaż był to numer zarejestrowany na niego. W czasie tej rozmowy mężczyźni wprost nie mówili o łapówkach, ale telefon ten sprawił, że dwie strony już wiedziały, czego mogą od siebie oczekiwać. Dopiero na stadionie, jak miał to w zwyczaju Ryszard M., złożył propozycję sędziemu. Rozmowa była krótka, gdyż obaj mężczyźni zbyt długo działali w „piłce nożnej”, aby sobie cokolwiek tłumaczyć.
Mecz zakończył się zwycięstwem Górnika 2:1. Jak zwykle zaraz po meczu Robert W. nie otrzymał pieniędzy. Do ich przekazania doszło dopiero 23 kwietnia 2004.  Dzień później Górnik Łęczna rozgrywał wyjazdowy mecz ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki. Dzień przed tym meczem Ryszard M. wraz z drużyną udał się do miejscowości Konstancin – Jeziorna. Z racji tego, że sędzia W. mieszkał w stolicy, a miejscowość ta leży pod Warszawą uznał, że będzie to dogodny moment i miejsce na rozliczenie się. Podczas spotkania działacz przekazał Robertowi W. 15.000 zł.
Ryszard M. przyznał się do zarzucanego mu czynu.
Robert W. za ten czyn został prawomocnie skazany wyrokiem Sądu Okręgowego we Wrocławiu.

10.  10 kwietnia 2004 GKS Katowice - Górnik Łęczna 1:1
Jako sędzia główny tego spotkania wyznaczony został Grzegorz G. Sędziami asystentami byli. Sławomir Stempniewski  i Tomasz S. Ponownie Ryszard M. otrzymał polecenie od przełożonych załatwienia przychylności sędziego. Głównym tych zawodów był Grzegorz G., któremu już wcześniej Ryszard M. przekazywał łapówkę. Działacz z Łęcznej postanowił złożyć mu telefonicznie obietnicę korzyści majątkowej.  Z uwagi na wcześniej wręczoną łapówkę miał ułatwione zadanie. Nie musiał niczego wprost wyjaśniać i tłumaczyć. W tym czasie wystarczał zakamuflowany sygnał. Mecz zakończył się remisem, który z racji tego, że był to mecz wyjazdowy, był korzystny dla Górnika. Za korzystne wyniki remisowe płaciło się mniejsze kwoty łapówek, niż za zwycięstwa. Po meczu Ryszard M. wysłał do Grzegorza G. SMS.  Wracając z meczu Ryszard M. przejeżdżał w pobliżu restauracji Grzegorza G. w Wolanowie, jednakże wówczas najprawdopodobniej nie przekazał mu pieniędzy. Do przekazania obiecanej sędziemu łapówki doszło 14 kwietnia 2004.
Analiza treści wyjaśnień Ryszarda M. wskazuje, że od pierwszego przesłuchania przyjął on taktykę dozowania informacji. Podczas pierwszych przesłuchań Ryszard M. nie przyznawał się do uczestniczenia w systemowej korupcji. Później składał wyjaśnienia, których celem było umniejszenie jego udziału w przestępstwach i ukrycie takiej przestępczej działalności sędziów i obserwatorów, którym wręczał łapówki.  W toku dalszych przesłuchań wskazał, ze pieniądze Grzegorzowi G. przekazywał na pewno dwa razy. Był pewny, co do pierwszego meczu, po którym przekazał sędziemu pieniądze, konsekwentnie, podczas kolejnych przesłuchań, wskazując mecz Górnik Łęczna – Górnik Polkowice. Pamiętał także, że za drugim razem przekazał sędziemu mniejszą kwotę, niż za pierwszym razem. Nie był jednak przekonany, za który z meczów sędziowanych przez Grzegorza G. przekazał mu niższą kwotę pieniędzy. Skłaniał się, analizując obsadę trenerską w Górniku Łęczna i aktywność korupcyjną działaczy tego klubu, że pieniądze przekazał za mecz z GKS Katowice. Wskazywała na to między innymi niższa kwota łapówki, a uzasadnieniem dla wypłacenia sędziemu niższej kwoty, był wynik remisowy tych zawodów.
Grzegorz G. podczas przesłuchania 10 grudnia 2008 przyznał się do zarzucanego czynu. Potwierdził słowa Ryszarda M., że otrzymał od niego tę niższą kwotę za mecz z GKS Katowice. W przeciwieństwie do zarzutu dotyczącego meczu z Górnikiem Polkowice nie kwestionował wysokości korzyści majątkowej. Podczas kolejnych przesłuchań Grzegorz G. zmienił wyjaśnienia, odwołując przyznanie do zarzucanych mu czynów.
Bronisław K. przyznał się do zarzutu.
Grzegorz Gilewski został objęty aktem oskarżenia skierowanym do Sądu Okręgowego we Wrocławiu.

11. 8 maja 2004 Górnik Łęczna - Lech Poznań 1:2
Sędzią głównym zawodów został Piotr Ś., natomiast obserwatorem Zbigniew Przesmycki. Przykładem ostrożności w składanych przez Ryszarda M. wyjaśnieniach jest ten mecz i osoba sędziego Piotra Ś. W wyjaśnieniach wskazywał, że nie pamięta, aby temu sędziemu składał obietnicę korzyści majątkowej. Zebrane dowody wskazują jednak na coś zupełnie przeciwnego.

Wyjaśnienia b. sędziego Piotra Ś. - czytaj więcej

Prawdą jest, co wyjaśnił Ryszard M., że nie znał tego sędziego.  Podjął jednak przed meczem działania, które zmierzały do lepszego poznania arbitra. Nie robił tego z własnej inicjatywy, lecz po uzgodnieniu z innymi działaczami klubu. W dniu meczu rano Ryszard M. szukał u swoich informatorów wiadomości o obsadzie zawodów. Zadzwonił do Wiesława K., a o następnie do Grzegorza G. Ten drugi uzyskał informacje o obsadzie i przekazał je działaczowi Górnika. Po tej rozmowie Ryszard M. kontaktował się telefonicznie ze swoim przełożonym Bronisławem K. Już na stadionie lub w szatni przed meczem, dla pewności Ryszard M. podszedł do arbitra i zaoferował mu korzyść majątkową. Najniższa kwota, jaką oferowali działacze Górnika za zwycięstwo, wynosiła 10.000 zł. Sędzia przyjął tę obietnicę. Mecz zakończył się porażką Górnika więc pieniądze nie zostały przekazane. Z analizy połączeń telefonicznych wynika, że w całym okresie swojej działalności z Piotrem Ś. Ryszard M. łączył się tylko raz, właśnie przed tymi zawodami. 
Ryszard M. i Bronisław B. przyznali się do zarzutów.
Piotr Ś. został za ten czyn prawomocnie skazany przez Sąd Okręgowy we Wrocławiu.

12. 21 maja 2004 Górnik Łęczna - Wisła Kraków 0::1
Sędzią tego meczu był Piotr S. z Zachodniopomorskiego ZPN, asystentami Krzysztof M. i Jacek K. Obserwatorem wyznaczony został Andrzej L. z Mazowieckiego ZPN. Przed meczem Ryszard M. zaproponował arbitrowi pomiędzy 15 a 20 tysięcy złotych, za pomoc w osiągnięciu zwycięstwa. Piotr S. przyjął tę propozycję, lecz mecz zakończył się porażką i sędzia nie otrzymał obiecanej kwoty.
Bronisław K. przyznał się do zarzucanego mu czynu.
Piotr S. nie przyznał się do zarzuconego czynu. Potwierdził fakt złożenia mu propozycji finansowej przez Ryszarda M. przed meczem, lecz wskazał, że jej nie przyjął. Za czyn związany z tymi zawodami został objęty aktem oskarżenia skierowanym do Sądu Okręgowego we Wrocławiu.

13. 8 czerwca 2004 Górnik Zabrze - Górnik Łęczna 0:1 
Sędzią głównym tego meczu był Marek M. z Mazowieckiego ZPN, asystentami Konrad S. i Piotr M. Obserwatorem w tym meczu wyznaczony został Roman K. z Kujawsko-Pomorskiego ZPN.
Przed meczem Ryszard M. kontaktował się telefonicznie z Markiem M. oraz rozmawiał z nim przed meczem na stadionie. W trakcie rozmowy na obiekcie działacz Górnika zaproponował arbitrowi co najmniej 20.000 złotych, za pomoc w osiągnięciu zwycięstwa przez zespół z Łęcznej. Marek M. przyjął propozycję. Mecz zakończył się wygraną Górnika Łęczna 1-0. Marek M. nie otrzymał obiecanych pieniędzy bezpośrednio po meczu. Obiecaną kwotę Ryszard M. wręczył mu w restauracji MC Donalds przy trasie wylotowej z Warszawy do Gdańska, po około 3 tygodniach po meczu. Jak wynika z wyjaśnień Ryszarda M. pieniądze te przekazał Markowi M. przed bądź po powrocie zespołu Górnika Łęczna na tournee do Stanów Zjednoczonych, które rozpoczęło się 14 bądź 15 czerwca 2004.
Wyjaśnienia Ryszarda Majewskiego znajdują potwierdzenie w analizie połączeń telefonicznych tego działacza oraz Marka M.
Marek M. nie przyznał się do zarzuconego mu czynu. Wyjaśnił m.in., że przed meczem Górnik Zabrze - Górnik Łęczna kontaktował się z nim telefonicznie Ryszard M. pytając o możliwość noclegów drużyny Górnika Łęczna w Płocku, z którego pochodził. Następnie miał zapytać arbitra czy sędziuje mecz jego zespołu. Ponadto Marek M. wyjaśnił, że nie pamięta czy spotykał się z Ryszardem M., poza miejscem prowadzenia zawodów sportowych, nie wykluczając, że mogło do takiego spotkania dojść.
Marek M.został objęty aktem oskarżenia skierowanym do Sądu Okręgowego we Wrocławiu.
Bronisław K. przyznał się do stawianego mu zarzutu.


14. 25 września 2004 Wisła Płock - Górnik Łęczna 3:0
Sędzią głównym tego meczu był Zbigniew M. z Wielkopolskiego ZPN, asystentami Artur G. i Dariusz K. Obserwatorem wyznaczony został Grzegorz R. z Pomorskiego ZPN. Ryszard M. złożył propozycję korupcyjną arbitrowi głównemu, a pośrednikiem był sędzia z Opola – Mirosław K.

Wyjaśnienia b. sędziego z Opola Mirosława K. - czytaj więcej

Ryszard M. zwrócił się przed meczem do Mirosława K. o przeprowadzenie rozmowy ze Zbigniewem M. i zaproponowanie mu pieniędzy, za pomoc w osiągnięciu zwycięstwa Górnika Łęczna. Mirosław K. skontaktował się telefonicznie ze Zbigniewem M. i zaproponował mu 30.000 złotych za pomoc w wygranej zespołu z Łęcznej, informując, że reprezentuje działacza Górnika. Zbigniewa M. przyjął propozycję. Następnie Mirosław K.skontaktował się telefonicznie z Ryszardem M. i przekazał mu informację, że propozycja korupcyjna została przyjęta przez Zbigniewa M. Jedak Ryszard M. skontaktował się także telefonicznie ze Zbigniewem M. i podtrzymał propozycję korupcyjną. Zbigniew M. potwierdził działaczowi, że przyjmuje propozycję. Tego rodzaju telefon ze strony Ryszarda M., był zapewne formą sprawdzenia rzetelności Mirosława K. i sprawdzenia rzeczywistych zamiarów arbitra. Mecz zakończył się porażką Górnika i Zbigniew M. nie otrzymał obiecanej kwoty.
Ryszard M. i Bronisław K. przyznali się do zarzucanych im czynów.
Zbigniew M. i Mirosław K. zostali prawomocnie skazani wyrokiem Sądu Okręgowego we Wrocławiu.

15. 2  października 2004 Górnik Łęczna - Górnik  Zabrze 2:0
Sędzią głównym tego meczu był Robert W. z Mazowieckiego ZPN, asystentami Sławomir S. i Dariusz K. Obserwatorem wyznaczony został Andrzej K. ze Śląskiego ZPN. Ryszard M. już wcześniej miał korupcyjne kontakty z Robertem W. związane z meczami Górnik Łęczna – Groclin i Górnik Łęczna – Widzew. Kolejne złożenie propozycji korupcyjnej arbitrowi nie nastręczało działaczowi Górnika większych problemów. Przed meczem na stadionie Ryszard M. zaproponował arbitrowi co najmniej 10.000 złotych, za pomoc w osiągnięciu zwycięstwa. Robert W. przyjął propozycję. Obiecane pieniądze nie zostały przekazane bezpośrednio po meczu, lecz dopiero 12 października 2004 w pobliżu miejscowości Garwolin, na stacji benzynowej.
Bronisław K. przyznał się do zarzucanego mu czynu.
Robert W. został skazany prawomocnym wyrokiem.

16. 16 października 2004 Pogoń Szczecin - Górnik Łęczna 2:1
Sędzią głównym tego meczu został Grzegorz G., a obserwatorem Wit Ż. Prawie dokładnie rok wcześniej Grzegorz G. również sędziował mecz Pogoni Szczecin. Pogoń grała wówczas z Cracovią. Na tamte zawody, którymi w szczególny sposób był zainteresowany Ryszard F. został wyznaczony właśnie Grzegorz G. w towarzystwie obserwatora Wita Ż. Tym razem również Wit Ż. obserwował Grzegorza G. Przed meczem Pogoni z Cracovią Grzegorz G. wyposażył się w telefon męża siostry żony aby w bezpieczny sposób kontaktować się z Ryszardem F. i działaczem Pogoni Szczecin Dawidem P. Tym razem historia niejako się powtórzyła. Grzegorz G. był jednak przed tym meczem bardziej ostrożny niż poprzednio. Przed poprzednim meczem Pogoni posługiwał się telefonem zarejestrowanym na inną osobę, natomiast przed tymi zawodami wyposażył się w nierejestrowane numery telefonów. 
Gdy Grzegorz G. dowiedział się, że został wyznaczony na te zawody postanowił skontaktować się z Ryszardem F. Gdy zadzwonił do Ryszarda F. był w Poznaniu. Następnie udał się w kierunku miejscowości, w której mieszkał Fryzjer. Jak wyjaśnił Grzegorz G. chciał spotkać się z Ryszardem F. i porozmawiać z nim na temat swojej międzynarodowej kariery sędziowskiej i swojej pozycji w rankingu sędziowskim na szczeblu krajowym. Ryszard F. miał go bowiem poinformować, że grozi mu spadek w tych rankingach i wyprzedzi go jego konkurent Jacek G. Te informacje się sprawdziły, gdyż Grzegorz G. spadł w rankingu. Jak wyjaśnił Grzegorz G. - Ryszard F. musiał mieć te informacje od Jozefa Marco – członka komisji szkoleniowej UEFA. Grzegorz G. stwierdził jednak, że nie spotkał się tego dnia z Ryszardem F. gdyż ten nie mógł się spotkać z powodu jakiejś uroczystości. W 2006 Ryszard F. relacjonował Jackowi G. najprawdopodobniej te rozmowy z Grzegorzem G. Mówił, że spotkał się z Grzegorzem G. i ten go prosił o interwencje ws. jego kariery sędziowskiej właśnie u Jozefa Marco.
Niezależnie od tego, czy Grzegorz G. tego dnia spotkał się z Ryszardem F. to wiele razy z nim rozmawiał telefonicznie. Sam inicjował do Ryszarda F. sześć połączeń. Dzwonił do niego na różne nierejestrowane numery. Nie dzwonił przy tym ze swojego oficjalnego telefonu, lecz również używał nierejestrowanego numeru. Rozmowa nie dotyczyła jedynie przyszłej kariery sędziego, gdyż w tym czasie Ryszard F. kontaktował się także z działaczem Pogoni Dawidem P. W dniu meczu Ryszard F. pojechał osobiście do Szczecina. Po meczu spotkał się z obserwatorem Witem Ż. i sędzią Grzegorzem G. Arbiter następnie odwiózł Ryszarda F. i Wita Ż. w okolice miejsca zamieszkania Ryszarda F. Zarzut przyjęcia korzyści majątkowej przez Grzegorza G. od działacza Pogoni Szczecin nie jest objęty tym aktem oskarżenia (opis można znaleźć tutaj).
Działania związane z przekupieniem sędziego G. podjęli także działacze Górnika. Na dwa dni przed meczem na stacjonarny, firmowy telefon Grzegorza G. zadzwonił Waldemar K. Dzień przed meczem działacze Górnika z drużyną przybyli do Szczecina. W dniu meczu rano, gdy Grzegorz G. był jeszcze w Gorzowie Wielkopolskim, a Ryszard M. już w Szczecinie, działacz Górnika zadzwonił do sędziego. Ryszard M. z Grzegorzem G. w zaszyfrowany sposób przekazał sędziemu informację, że jest zainteresowany złożeniem mu obietnicy wręczenia korzyści majątkowej. Konkretną rozmowę z sędzią, jak miał w zwyczaju czynić, przeprowadził na stadionie. Zaproponował 20.000 zł za pomoc w zwycięstwie i 10.000 zł, za pomoc w osiągnięciu remisu. Remis, z uwagi na fakt rozgrywania meczu na wyjeździe, także był korzystny dla działaczy Górnika. Sędzia przyjął propozycję Ryszarda M.
W 42 minucie meczu Pogoń objęła prowadzenie. W 57 minucie Górnik wyrównał. W 64 minucie zawodnik Pogoni Batata strzelił bramkę dającą Pogoni prowadzenie. W 68 minucie Grzegorz G. ukarał zawodnika Górnika drugą żółtą kartką i w konsekwencji czerwoną. Mecz zakończył się wynikiem 2:1 dla Pogoni Szczecin.
Po meczu działacze Górnika Łęczna byli źli na sędziego, gdyż uważali, że stronniczo prowadził zawody na korzyść Pogoni. Ryszard M. wysłał SMS do Grzegorza G. z pretensjami o nieuczciwe sędziowanie. W swoich wyjaśnieniach Ryszard M. wskazał, że bramka strzelona przez Batatę padła ze spalonego oraz że sędzia niesłusznie ukarał zawodnika z Łęcznej czerwoną kartką.     
Grzegorz G. nie przyznał się do zarzucanego mu czynu.  W wyjaśnieniach początkowo nie przyznawał się w ogóle do kontaktów z Ryszardem M. Gdy ujawnione mu zostały wykazy połączeń telefonicznych przyznał, że przed meczem telefonicznie Ryszard M. proponował mu korzyść majątkową, jednakże obietnicy korzyści nie przyjął. Ryszard M. konsekwentnie w swoich wyjaśnieniach opisywał przebieg rozmów z sędzią i cały czas twierdził, że sędzia obietnicę korzyści majątkowej przyjął.
Bronisław K, przyznał się do stawianego mu zarzutu.
Grzegorz G. został objęty skierowanym do Sądu Okręgowego we Wrocławiu aktem oskarżenia. Proces trwa.

17. 16 kwietnia 2005 Górnik Łęczna- GKS Katowice 4:2
Sędzią głównym tych zawodów został Tomasz C.  z Gdańska. Asystentami byli Maciej W.  i brat głównego Piotr C. Obserwatorem był Andrzej L. Przed tymi zawodami Ryszard M. ponownie dostał polecenie od przełożonych, aby obiecać głównemu łapówkę. Ryszard M. nie znal sędziego. Tomasz C. był bowiem już od dłuższego czasu arbitrem w najwyższej klasie rozgrywek, a Górnik Łęczna dopiero w 2003 awansował do tej ligi. W związku z tym Tomasz C. od co najmniej lipca 2002 nie sędziował żadnego meczu Górnika Łęczna. Również w sezonie 2003/2004, gdy Górnik grał już w najwyższej klasie rozgrywek ten sędzia nie został wyznaczony na żadne zawody z udziałem zespołu z Łęcznej.  
W dniu meczu, gdy Tomasz C. przybył na zawody, podszedł do niego Ryszard M. i złożył mu obietnicę korzyści majątkowej w zamian za pomoc w osiągnięciu przez Górnika zwycięstwa nad GKS. Sędzia przyjął propozycję łapówki.
W 49 minucie meczu Górnik zdobył prowadzenie. Trzy minuty później Tomasz C. pokazał czerwoną kartkę zawodnikowi GKS. W 70 minucie spotkania sędzia pokazał drugą żółtą kartkę zawodnikowi z Katowic. Od tej chwili drużyna gości grała w dziewięciu przeciwko jedenastu zawodnikom gospodarzy. Dwie minuty później zawodnik Górnika Łęczna strzelił drugą bramkę. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 4:2.
Po meczu Ryszard M. jak zwykle nie dysponował pieniędzmi, aby od razu wypłacić je sędziemu. Umówił się zatem z sędzią, że się do niego odezwie telefonicznie i umówią się na spotkanie. Ryszard M. w wyjaśnieniach konsekwentnie wskazywał, że wręczył Tomaszowi C. łapówkę za ten mecz. Nie potrafił jednak wskazać precyzyjnie miejsca przekazania korzyści majątkowej. Twierdził, ze tego nie pamięta.
Bronisław K. przyznał się do zarzucanego mu czynu.
Tomasz Cwalina został objęty aktem oskarżenia skierowanym do Sądu Okręgowego we Wrocławiu.

18. 20 kwietnia 2005 Górnik Łęczna - Wisła Kraków 2:2
Sędzią głównym tego meczu był Zbigniew M. z Wielkopolskiego ZPN, asystentami Marcin L. i Artur G. Obserwatorem wyznaczony został Krzysztof W. z Mazowieckiego ZPN. Przed meczem z Ryszardem M. skontaktował się telefonicznie Mirosław K. informując go, że arbitrem meczu z Wisłą Kraków będzie Zbigniew M. Ryszard M. wyraził zainteresowanie złożeniem propozycji korupcyjnej sędziemu w wysokości 10.000 złotych w przypadku remisu i 20.000 złotych w przypadku zwycięstwa. Zwrócił się do Mirosława K. o pośrednictwo i zaproponowanie takich kwot Zbigniewowi M. Mirosław K. skontaktował się z  Zbigniewem M. i przedstawił mu propozycję. Zapowiedział również arbitrowi planowany kontakt z nim Ryszarda M. Zbigniew M. przyjął propozycję korupcyjną, zgodził się również na kontakt z Ryszardem M. Bezpośrednio przed meczem, na stadionie  Ryszard M. rozmawiał ze Zbigniewem M., potwierdzając aktualność propozycji finansowej. Mecz zakończył się remisem. Obiecane pieniądze Zbigniew M. otrzymał po około 1-2 tygodniach po meczu, z pieniędzy wypłaconych w formie premii dla zawodników drużyny Górnika. Z otrzymanych 10.000 złotych, dwa tysiące złotych przekazał pośrednikowi w tym przestępstwie – Mirosławowi K.
Poza złożeniem i wręczeniem korzyści majątkowej Zbigniewowi M. Ryszard M. złożył propozycję korupcyjną obserwatorowi. Przed spotkaniem rozmawiał z Krzysztofem W. i zaproponował mu pieniądze, za pomoc w osiągnięciu korzystnego rezultatu. Ryszard M. znał dobrze reguły panujące w relacjach sędzia – obserwator i wpływ obserwatora na poczynania sędziego na boisku i jego znaczenie w wystawieniu noty dla sędziego.  Krzysztof W. przyjął propozycję. Z  uwagi na wynik remisowy, Ryszard M. przelał po meczu na wskazany przez obserwatora rachunek bankowy 4.000 zł.
Mirosław K., Zbigniew M. i Krzysztof W. przyznali się do popełnienia zarzuconych im czynów i złożyli wyjaśnienia. Zostali prawomocnie skazani wyrokiem Sądu Okręgowego we Wrocławiu.
Bronisław K. i Ryszard M. przyznali się do popełnienia zarzucanych czynów.

19. 23 kwietnia 2005 Legia Warszawa - Górnik Łęczna 1:1
Sędzią głównym tego meczu był Jarosław Ż. z Kujawsko-Pomorskiego ZPN, asystentami Piotr C. i Dariusz I. Obserwatorem meczu został Stanisław G. ze Śląskiego ZPN. Ryszard M. był zainteresowany dotarciem do sędziego i złożeniem mu propozycji korupcyjnej. Pośrednikiem w kontaktach Ryszarda M. z Jarosławem Ż. był Mirosław K., sędzia piłkarski z Opola. Mirosław K. współpracował w rundzie wiosennej 2005 z Ryszardem M. w ustaleniu obsady oraz przekazywaniu informacji konkretnemu arbitrowi o zamiarze złożenia propozycji korupcyjnej przez działacza Górnika. Mirosław K. poinformował Jarosława Ż. o zamiarze skontaktowania się z nim działacza Górnika – Ryszarda M. który był zainteresowany korzystnym wynikiem zespołu z Łęcznej. Jarosław Ż. zgodził się na kontakt telefoniczny z Ryszardem M. Mirosław K. poinformował Ryszarda M. o rozmowie z Jarosławem Ż.oraz o jego zgodzie na kontakt telefoniczny. Po profesjonalnym przygotowaniu gruntu przez Mirosława K. Ryszard M. w rozmowie telefonicznej z arbitrem zaproponował mu pieniądze, za pomoc w osiągnięciu korzystnego rezultatu w meczu z Legią, wyceniając remis na 10.000 złotych i zwycięstwo na 20.000 złotych. Jarosław Ż. przyjął propozycję Ryszarda M. Mecz zakończył się remisem 1-1, co wiązało się z koniecznością omówienia sposobu wywiązania się Ryszarda M. z obietnicy i wyasygnowania 10.000 złotych dla Jarosława Ż. Ustalili, ze pieniądze nie zostaną przekazane osobiście, lecz przesłane przekazem pocztowym bądź przelewem bankowym. Jarosław Ż. podał Ryszardowi M. adres i numer rachunku bankowego, na który miały zostać przekazane pieniądze. Ryszard M. w ten sposób przesłał Jarosławowi Ż. obiecaną wcześniej kwotę.
Jarosław Ż. i Mirosław K. przyznali się do zarzuconych im czynów i złożyli wyjaśnienia. Zostali prawomocnie skazani wyrokiem Sądu Okręgowego we Wrocławiu.
Bronisław K. przyznał się do zarzucanego mu czynu.

20. 1 maja 2005 Górnik Łęczna - Wisła Płock 3:2
Sędzią głównym meczu został Tomasz P., a obserwatorem Andrzej K. Od pewnego już czasu z Ryszardem M. i sędziami meczów Górnika współpracował wieloletni sędzia z Opola Mirosław K. Mimo, że Opole z Łęczną dzieliła trasa ponad 400 kilometrów, Mirosław K. wyczuł zapach pieniędzy płynących do sędziów z tego klubu. Ustnie umowa z Ryszardem M. i sędziami zakładała jednak, że nie będzie dodatkowo obciążał budżetu klubu z Łęcznej. Mirosław K. miał uzyskiwać określony procent łapówek od arbitrów. Sędzia uczył się korupcji jeszcze na obiekcie Amiki Wronki, kiedy w klubie tym działał Ryszard F. Przez lata doskonale poznał mechanizmy panujące w środowisku sędziowskim i postanowił tę wiedzę i swoje kontakty wykorzystać.
Przed tymi zawodami dowiedział się, że sędzią będzie Tomasz P. Po nawiązaniu współpracy z Górnikiem Łęczna poprosił wybrane osoby, aby informowały go o wyznaczenia ich do prowadzenia zawodów tego klubu. Na apel odpowiedział Tomasz P. i poinformował Mirosława K., że został wyznaczony na te zawody. Z sędzią tym Mirosława K. łączyły relacje koleżeńskie.
Podczas rozmowy z sędzią Mirosław K. poinformował go, że Ryszard M. jest zainteresowany udzieleniem mu obietnicy korzyści majątkowej. Zapowiedział ponadto, że szczegóły tej propozycji Ryszard M. omówi z nim przed meczem. Rzeczywiście przed spotkaniem Ryszard M. przyszedł do szatni i zaproponował sędziemu 20.000 zł za pomoc w osiągnięciu zwycięstwa przez Górnik Łęczna. Sędzia przyjął propozycję. Tomasz P. znał zasady wypłacania łapówek przez działaczy Górnika, gdyż wcześniej już dostawał od Ryszarda M. pieniądze. Tym razem również nie otrzymał łapówki zaraz po zawodach. Kilka dniu po meczu Ryszard M. zadzwonił do Tomasza P.  Poinformował, że następnego dnia wraz z drużyną wyjeżdża na zgrupowanie przedmeczowe do miejscowości lub w okolice miejscowości Świerklaniec. 7 maja 2005 Górnik rozgrywał mecz w Zabrzu. Mężczyźni umówili się, że spotkają się 6 maja 2005 w Świerklańcu. Tomasz P. przyjechał do tej miejscowości i podczas spotkania z Ryszardem M. otrzymał od niego 20.000 zł.  Za swoją pomoc Mirosław K. otrzymał od Tomasza P. 2500 zł. 
Bronisław K. i Ryszard M. przyznali się do zarzucanych im czynów.
Tomasz P. za ten czyn został objęty aktem oskarżenia skierowanym do Sądu Okręgowego we Wrocławiu.
Mirosław K. został prawomocnie skazany wyrokiem Sądu Okręgowego we Wrocławiu. . 

21. 7 maja 2005 Górnika Zabrze – Górnik Łęczna 0-3
Sędzią głównym tego meczu był Jarosław Ż. z Kujawsko-Pomorskiego ZPN, asystentami Grzegorz B. i Dariusz I. Obserwatorem wyznaczony został Jerzy M. z Opolskiego ZPN. Realizacja korupcyjnych zamierzeń przez Ryszarda M. po owocnej współpracy z Jarosławem Ż. w związku z meczem z Legią z 23 kwietnia 2005 nie nastręczała działaczowi z Łęcznej większych problemów. Już bez konieczności korzystania z pośrednika Ryszard M. nawiązał kontakt z Jarosławem Ż.  Zaproponował sędziemu 20.000 złotych, za pomoc w osiągnięciu zwycięstwa z Górnikiem Zabrze. Jarosław Ż. przyjął propozycję. Mecz zakończył się wygraną Górnika Łęczna 3-0. Ryszard M. wywiązał się ze złożonej obietnicy i przekazał po meczu Jarosławowi Ż. co najmniej 18.000 złotych. Rozbieżności dotyczą okoliczności przekazania pieniędzy. Jak wynika z wyjaśnień Jarosława Ż. pieniądze otrzymał od Ryszarda M. po meczu Górnika Łęczna - Zagłębie Lubin z 12 czerwca 2005 Według Ryszarda M. pieniądze zostały przekazane przekazem pocztowym bądź przelewem na wskazany przez Jarosława Ż. adres.    
Jarosław Ż. przyznał się do popełnienia zarzuconego mu czynu. Został prawomocnie skazany przez Sąd Okręgowy we Wrocławiu.
Bronisław K. przyznał się do zarzucanego mu czynu.

22. 11 grudnia 2005 Legia Warszawa - Górnik Łęczna 0:2
Sędzią głównym tego meczu był Tomasz P. ze Śląskiego ZPN, asystentami Patryk P. i Dawid K. Obserwatorem wyznaczony został Grzegorz R. z Pomorskiego ZPN. Przed meczem Ryszard M. skontaktował się telefonicznie z Tomaszem P. i zaproponował mu 20.000 złotych, za pomoc w osiągnięciu zwycięstwa przez Górnika Łęczna. Tomasz P. przyjął propozycję. Podczas meczu, jak to wyjaśnił Tomasz P. swoimi decyzjami sędziowskimi pilnował, żeby Górnikowi nie stała się krzywda. Mecz zakończył się wygraną Górnika Łęczna 2-0. Do przekazania pieniędzy doszło dopiero wiosną 2006. W tym czasie Górnik Łęczna podróżował na mecz z GKS-em Bełchatów rozgrywany 22 marca 2006. Ryszard M. umówił się na spotkanie z Tomaszem P. w miejscowości Kamieńsk, gdzie przekazał mu 20.000 złotych.
Tomasz P. przyznał się do zarzuconego mu czynu i złożył wyjaśnienia. Jego proces
trwa przed Sądem Okręgowym we Wrocławiu.
Ryszard M. i Bronisław K. przyznali się do popełnienia zarzuconych im czynów.

23. 8 kwietnia 2006 Pogoń Szczecin - Górnik Łęczna 2:1
Sędzią głównym tego meczu był Tomasz P. ze Śląskiego ZPN, asystentami Radosław S. i Patryk P. Obserwatorem wyznaczony został Julian P. z Dolnośląskiego ZPN. Przed meczem, podczas rozgrzewki Ryszarda M. podszedł do Tomasza P. i zaproponował mu 20.000 złotych, za pomoc w osiągnięciu zwycięstwa przez Górnika. Tomasz P. przyjął propozycję, lecz mecz zakończył się porażką zespołu z Łęcznej i arbiter nie otrzymał obiecanych pieniędzy.
Tomasz P. nie przyznał się do popełnienia zarzuconego mu czynu. Jego proces
trwa przed Sądem Okręgowym we Wrocławiu.
Bronisław K. i Ryszard M. przyznali się do zarzucanych im czynów.

24. 6 maja 2006 Górnik Łęczna - Korona Kielce 3:0
Sędzią meczu został Hubert Siejewicz z Białegostoku, a obserwatorem Krzysztof W. z Warszawy. 20 maja 2005 zostali zatrzymani Marian D. i Antoni F. W związku z tym zatrzymaniem działacze klubów i sędziowie, na krótką chwilę zaprzestali ustawania meczów, czekając na rozwój wypadków. Przykład meczu z maja 2006 pokazał, że mimo śledztwa korupcja zaczęła powracać.
Przed zawodami działacze Górnika postanowili złożyć obietnicę wręczenia korzyści majątkowej obserwatorowi Krzysztofowi W.  Ryszard M. przed meczem, gdy Krzysztof W. już był na stadionie podszedł do niego i zaproponował mu 20.000 zł, jeśli Górnik wygra spotkanie. Krzysztof W. przystał na propozycję.
Górnik wygrał 3:0. Krzysztof W. obiecane pieniądze dostał po około dwóch tygodni po meczu. Ryszard M. umówił się z nim na spotkanie pod Warszawą. Na stacji paliw przekazał mu 20.000 zł.
Z wyjaśnień Krzysztofa W. wynika, że pieniądze otrzymał na stacji paliw w miejscowości Stara Miłosna, natomiast z wyjaśnień Ryszarda M. wynika, że przekazał te pieniądze obserwatorowi na stacji paliw w miejscowości Zakręt. Niewątpliwie zarówno Ryszard M. jak i Krzysztof W. mówili o tej samej stacji paliw, gdyż te dwie miejscowości leżą obok siebie.    
Ryszard M. i Bronisław K.przyznali się do zarzucanych im czynów.
Krzysztof W. został za ten czyn prawomocnie skazany wyrokiem Sądu Okręgowego we Wrocławiu.

Lista oskarżonych o korupcję w polskim futbolu.  
Lista skazanych za korupcję  
Lista ustawionych meczów  

Zobacz nasz profil na Facebooku  
Zobacz nasz profil na Twitterze   

Reklamy, które widzicie od jakiegoś czasu na blogu nie sprawiają, że zarabiam jakieś duże pieniądze. Są to jednak pieniądze, które  pozwalają opłacić rozmowy telefoniczne lub bilety na pociąg, gdy zdobywam newsy na bloga. Jeżeli więc czytasz moje artykuły - na pewno warto kliknąć!