środa, 10 listopada 2021

Wyrok ws. tzw. gangu Fryzjera. Ustne uzasadnienie sędziego

W ubiegłym tygodniu Sąd Apelacyjny we Wrocławiu utrzymał większość wyroków w procesie dotyczącym tak zwanego gangu Fryzjera. Pierwsze orzeczenie zapadło w grudniu 2019 roku (czytaj więcej).

 
O szczegółach wyroku napisałem Wam 3 listopada, zaraz po ogłoszeniu wyroku. Teraz czas byście zapoznali się z ustnym uzasadnieniem wyroku, wygłoszonym przez sędziego Janusza Godzwona. Oto ono:
Akt oskarżenia w tej sprawie dotyczy zdarzeń, które miały miejsce w latach 2003-2006, przeważnie dotyczy rozgrywek ówczesnej drugiej i ówczesnej trzeciej ligi piłkarskiej. Jak się czyta akta tej sprawy o można dojść do wniosku, że zakres tych działań korupcyjnych w tym czasie przynajmniej w tych klasach rozgrywkowych był porażających. Do wyjątków należały kolejki spotkań, w których przynajmniej jedno spotkanie, nie było mówiąc językiem potocznym, ustawione, w których nie doszło do działań korupcyjnych, wypaczenia wyniku. 
 
"Nie można zgodzić się z zarzutami obrońców i oskarżonych, że ich klienci nie działali z zorganizowanej grupie przestępczej"
 
I druga refleksja - po zapoznaniu się z aktami tej sprawy, aktami wcześniejszych spraw, trudno sądowi zrozumieć, że Ryszard F., który w zasadzie na początku lat 90. był zwykłym, szeregowym działaczem klubu Amica Wronki, został człowiekiem, który posiadał tak potężny, oczywiście negatywny wpływ na zachowania sędziów, obserwatorów, piłkarzy, przynajmniej jeśli chodzi o te właśnie ówczesne drugą i trzecią ligę. Można to oczywiście tłumaczyć, według starego powiedzenia, że "jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze". Oczywiście, bo wielką rolę w tej sprawie grały pieniądze, propozycje korupcyjne. No trzeba natomiast stwierdzić, z ubolewaniem, że te działania F. trafiły na bardzo podatny grunt, bo przecież wiemy, że w tej sprawie, było w sumie oskarżonych 113 osób, o ile dobrze pamiętam, prawie wszystkie zostały skazane. No trudno wytłumaczyć, że do wyjątków należały osoby, które potrafiły oprzeć się działaniom tym podejmowanym przez oskarżonego F. i innych oskarżonych działających, to trzeba od razu powiedzieć z góry, w zorganizowanej grupie przestępczej. Nie można bowiem zgodzić się z zarzutami obrońców oskarżonych, że ich klienci nie działali w zorganizowanej grupie przestępczej. Ta grupa była i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Tłumaczenia, że nie wiedzieli, że inne osoby działają w tej grupie, że przyjmują propozycje korupcyjne, że zachowują się korupcyjnie, no niestety, trzeba włożyć mówiąc kolokwialnie, między bajki. Wszyscy oskarżeni mieli świadomość działań, jakie prowadzi oskarżony Ryszard F., no zresztą nie tylko on, bo też pojawiały się osoby, które postanowiły z nim konkurować, czy też uzupełniać jego działalność.  

Ryszard F. Fryzjer: "Materiał dowodowy dotyczący oskarżonego Ryszarda F jest tak kompletny, że nie było podstaw do zmiany wyroku". 

Obrońca oskarżonego wnosiła o uniewinnienie od przypisanych mu czynów, podnosząc zarzuty obrazy artykułu siedem, przeważnie Kodeksu Postępowania Karnego, poprzez danie wiary osobom pomawiającym oskarżonego Ryszarda F., osobom, które poddały się karze w tej sprawie. Zresztą taki zarzut pojawia się w prawie wszystkich apelacjach prawie wszystkich obrońców oskarżonych w tej sprawie. Dotyczy on wyjaśnień i zeznań takich osób jak Mariusz J., czy Andrzej S., Andrzej B., Wojciech K., Dawid P. i wielu innych. Trzeba powiedzieć, że sąd pierwszej instancji, co do zasady, nie popełnił błędu oceniając w taki a nie inny sposób relacje tych osób. Nie wykroczył poza ramy określone w artykule siódmym KPK, dając wiarę relacjom tych osób. Rzadko się bowiem spotyka w sprawie, aby tyle relacji osób pomawiających, zwłaszcza oskarżonego F. ale też innych oskarżonych. Trzeba stwierdzić, że co do zasady te relacje znajdowały potwierdzenie w całym materiale dowodowym. Sąd odwoławczy analizując relacje tych osób doszedł do wniosku tylko w kilku przypadkach, że sąd pierwszej instancji zbyt pochopnie co do niektórych czynów, dał wiarę dowodom powołanym właśnie w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku. W tych też przypadkach, gdy mieliśmy naprawdę nawet najmniejsze wątpliwości, zostali konkretni oskarżeni uniewinnieni od konkretnych zarzutów, od konkretnych czynów.
Wracając do oskarżonego F. to trzeba stwierdzić, że o jego działalności mówiło kilkadziesiąt osób - to byli sędziowie, obserwatorzy. Nasuwa się jedno spostrzeżenie - te osoby, którzy bądź, jak niektórzy sędziowie, jak na przykład Marcin N., "zawdzięczali mu" awans do wyższej klasy rozgrywkowej, czy też inni oskarżeni, którzy zawdzięczali mu, no trzeba to powiedzieć, stały dochód, no nie oszczędzali oskarżonego F. składając wyjaśnienia czy w zeznania w tej sprawie. Ten materiał dowodowy dotyczący oskarżonego F jest tak kompletny, że nie było podstaw do zmiany wyroku w zakresie przypisanych temu oskarżonemu czynów. 
Apelacje co do wyroku co do oskarżonego Ryszarda F. złożył również prokurator, kwestionując umorzenie przez sąd pierwszej instancji czynu polegającego na kierowaniu zorganizowaną grupą przestępczą. Po zapoznaniu się z argumentacją sądu pierwszej instancji, uznaliśmy, że sąd ten miał rację stwierdzając, że doszło do powagi rzeczy osądzonej. Przypomnę tylko, że w poprzednim postępowaniu oskarżony F. został skazany za czyny korupcyjne, za udział w zorganizowanej grupie przestępczej, w tym samym okresie czasu, tamto skazanie dotyczyło tylko i wyłącznie meczów klubu piłkarskiego Arka Gdynia, ale po pierwsze był to ten sam okres czasu. Poza tym nie może ponosić oskarżony no negatywnych konsekwencji procesowych. To, że postępowanie tamto zakończyło się wcześniej, nie oznacza, że istniały jakieś dwie grupy przestępcze, jedna dotycząca tylko i wyłącznie Arki Gdynia oraz druga dotycząca pozostałych klubów, o których mowa w niniejszej sprawie. Należy bowiem stwierdzić, że była tylko jedna zorganizowana grupa przestępcza i w związku z powyższym sąd pierwszej instancji prawidłowo umorzył postępowanie w zakresie oskarżonego F.  

Łukasz B. - b. sędzia z Krakowa: "Mieliśmy rzeczywiście wątpliwości"
Tutaj w jednym przypadku no mieliśmy rzeczywiście wątpliwości, chodzi o mecz Szczakowianka - Kujawiak, z 16 października 2004 roku, kiedy to no cały materiał dowodowy jaki został zebrany, sprowadza się do tego, że Wojciech K. czy też bezpośrednio czy przez inną osobę zakomunikował sędziemu B., że jest zainteresowany wygraną Kujawiaka. Jednakże gdy sędzia B. dowiedział się kto będzie obserwatorem stwierdził, że będzie sędziował to co jest na boisku, no czyli należy przyjąć, że odmówił  przyjęcia tej obietnicy korupcyjnej. Z wyjaśnień i zeznań świadka K. wynika zresztą, że nie przekazywał osobiście pieniędzy sędziemu, ale osobie wskazanej przez Fryzjera, czyli Ryszarda F. To sprawia, że są takie wątpliwości, że nie wiadomo, czy faktycznie sędzia B. przyjął tę propozycję, czy dostał w ogóle za to jakieś pieniądze. Wszystko wskazuje, że tak nie było. Co do pozostałych czynów - nie mieliśmy wątpliwości, jeśli chodzi o tego oskarżonego.  

Dlaczego obniżono zakazy działalności w profesjonalnym futbolu?
To może przy okazji delikt. Pojawia się kwestia środków karnych w postaci zakazów orzeczonych przez sąd pierwszej instancji dotyczących udziałów bądź organizacji zawodów sportowych. Słusznie, tu trzeba się zgodzić z niektórymi sugestiami niektórych obrońców, że te środki zostały orzeczone w zbyt wysokich wymiarach od 5 do 8 lat. No nie wziął sąd pierwszej instancji pod uwagę, że od tych popełnienia tych czynów minęło 15, w niektórych przypadkach 18 lat, że w tym czasie praktycznie wszyscy oskarżeni nie mogli prowadzić żadnej działalności w tym zakresie, gdyż byli zawieszeni przez PZPN. Tak, że no wymierzenie tych zakazów, w takich długich okresach, jak to uczynił sąd pierwszej instancji, nawet mając na uwadze szkodliwość czynów, które zostały popełnione przez oskarżonych no nie ma, nie ma uzasadnienia. Dlatego też praktycznie co do wszystkich oskarżonych obniżono długotrwałość tych zakazów. 

Uniewinniony Robert D. i sprawa meczu Lecha Poznań z "podpórką"

Jeśli chodzi o oskarżonego Roberta D. Został on uniewinniony przez sąd pierwszej instancji, z tego powodu, że zdaniem Sądu Okręgowego nie zostały wyczerpane ustawowe znamiona czynu z artykułu 296 b paragraf 1 Kodeksu Karnego. Ja przypomnę tylko, że chodzi o mecz Górnik Polkowice - Lech Poznań z 8 czerwca 2004 roku, kiedy to Ireneusz J., działacz, tak nazwijmy go, działacz Świtu Nowy Dwór, prowadził rozmowy m.in. z oskarżonym D., aby zmotywować piłkarzy Lecha Poznań do wygranej z Polkowicami. Przekazał w tym celu D. kwotę 35 tys. dolarów do podziału między zawodników Lecha Poznań. Artykuł 296 B paragraf 1 KK przewidywał odpowiedzialność za działania mające na celu nieuczciwe zachowanie podczas zawodów sportowych. My zgadzamy się z Sądem Okręgowym, że w tym wypadku nie można mówić, żeby celem działania przedstawicieli Świtu, a także oskarżonego D. było nieuczciwe zachowanie zawodników Lecha, nawet w zasadzie nie wiadomo na czym miałoby polegać. Te pieniądze zostały właśnie dane w tym celu, żeby zagwarantować uczciwe zachowanie, czyli walkę na fair play w meczu z Polkowicami, na porażce których Świtowi Nowy Dwór Mazowiecki bardzo zależało. Oczywiście można ze strony etycznej, moralnej różnie interpretować, różnie oceniać zachowania zawodników Lecha, również oskarżonego D., jednakże naszym zdaniem ten czyn nie podlega formalizacji i dlatego należało utrzymać w mocy uniewinnienie oskarżonego przez sąd pierwszej instancji.


Tutaj wątpliwości było może i więcej, ale w zasadzie skończyło się na uzasadnionych wątpliwości tylko co do jednego czynu, a mianowicie, co do meczu Górnik Łęczna - Górnik Polkowice z 25 października 2003, kiedy to propozycje korupcyjne miały złożyć obydwie strony tych zawodów. Jeśli chodzi o działania ze strony Górnika Łęczna. Mamy tu materiał dowodowy taki, że były to wyjaśnienia Mariusza J., w cudzysłowie, bo tak to trzeba określić działacza Górnika Łęczna (sędziemu Januszowi Godzwonowi chodzi zapewne o Górnika Polkowice, którego J. był działaczem - dopisek dpanek), który stwierdził tak: Ja nie znałem G., F. przekazał mi kto sędziuje, ja zaproponowałem F. przez telefon 40 tys. dla sędziego za wygraną. Być może była kolejna rozmowa z G., ale ja nie jestem pewien. Pieniędzy nie przekazaliśmy, gdyż Polkowice przegrały ten mecz. Przy takim materiale dowodowym są za duże wątpliwości, aby uznać, że sędzia G. w ogóle otrzymał taką propozycję i w konsekwencji, że przyjął korzyść majątkową. 
Obrońcy oskarżonego kwestionowali wartość dowodową wyjaśnień Ryszarda M., a więc działacza Górnika Łęczna, który w śledztwie stwierdził, że dwukrotnie przekazał sędziemu G. pieniądze i miało to dotyczyć meczów: Katowice - Łęczna oraz Łęczna - Polkowice, o którym mówiłem przed chwilą. Powoływali się również na to, że świadek już wówczas M. wycofał się z tych obciążających relacji i tak faktycznie było, natomiast oceniając cały materiał dowodowy, trzeba przypomnieć, że podczas tego pierwszego przesłuchania, przeprowadzonego zresztą w obecności obrońcy oskarżonego, po ujawnieniu mu tych spisów połączeń w zasadzie z Ryszardem M., z którego wynikało między innymi, że było logowanie w okolicach Zwolenia, co potwierdzało relacje M., że spotkał się z G. w okolicach Zwolenia i tam przekazał mu pieniądze, oskarżony przyznał, że dwa razy dostał pieniądze od M., nie przyznał się do pozostałych czynów, bardzo żałował tych dwóch sytuacji. 
 
 
Oczywiście w czasie następnego przesłuchania odwołał również te wyjaśnienia, nie przyznał się już do końca postępowania w całości. Natomiast oceniając no całość tego materiału dowodowego dotyczącego tych czynów, sąd uznał za wiarygodne zarówno wyjaśnienia oskarżonego, jak i wyjaśnienia Ryszarda M. złożone wówczas. (...) Co stwierdził na rozprawie Ryszard M.: (...) gdyż miałem złość do G., że on nie chciał przyjmować korzyści korupcyjnych, poza tym byłem wtedy tymczasowo aresztowany, byłem w stresie. Należy jednak zauważyć, że Ryszard M. był czterokrotnie słuchany na te okoliczności w czasie śledztwa i za każdym razem podtrzymywał tę wersję o przekazaniu dwukrotnym pieniędzy oskarżonemu G. oraz raz o przekazaniu propozycji korupcyjnej za mecz Pogoń - Górnik Łęczna 16 października 2004 roku. Taki powód odwołania swoich wyjaśnień złożonych w śledztwie no nie jest logiczny. Należy mieć na uwadze, że składając wyjaśnienia w toku śledztwa co do osoby oskarżonego Jacka G., Ryszard M. stwierdził, że od razu G. mu powiedział, żeby nie przychodził do niego z żadnymi propozycjami i tak było. Nasuwa się więc pytania dlaczego nie pomówił oskarżonego Jacka G. o zachowania korupcyjne, skoro również, podobnie jak oskarżony G., miał on odrzucać jego propozycje. 
Jest jeszcze jeden czyn - mianowicie mecz Pogoń - Cracovia 17 października 2003 roku. Tutaj materiał dowodowy opiera się na wyjaśnieniach Dawida P. Muszę powiedzieć, że z bardzo dużą ostrożnością podchodziliśmy również do wyjaśnień oskarżonego Dawida P., mając świadomość, że nie został przesłuchany w charakterze świadka w tym postępowaniu przed sądem pierwszej instancji, że obrońcy, oskarżeni nie mogli zadać mu pytań, co do złożonych przez niego wyjaśnień. 
 
 
Natomiast należy stwierdzić, ze co do tego meczu, co do tego czynu, wyjaśnienia Dawida P. są bardzo przekonywujące - on dokładnie opisuje czas, miejsce, podaje, że z oskarżonym G. skontaktował go Fryzjer, Ryszard F., w ten sposób, że dał mu numer telefonu do sędziego. Podaje, że po meczu, ok. godz. 21:30 umówili się pod hotelem koło stadionu i tam właśnie przekazał mu kwotę 20 tys. zł. Co więcej Dawid P. wyjaśniał wówczas, że kojarzy mu się, że przekazywał również pieniądze w przypadku innego meczu czy innych meczów, ale stwierdził, że nie ma jednak pewności co do tego, nie jest w stanie podać żadnych okoliczności, dlatego nie chce na ten temat nic mówić, żeby nie obciążać bezpodstawnie oskarżonego sędziego G. 
Ocena zeznań, wyjaśnień świadka M. oraz (...) wykonana przez sąd pierwszej instancji nie przekracza, jak już mówiłem wcześniej (..), artykułu siedem kodeksu postępowania karnego, jest zgodna z zasadą o doświadczeniu życiowym, logiką.

Sąd pierwszej instancji skazał go za jeden czyn, chodzi o mecz Groclin - Polkowice, gdzie dowodem były w zasadzie tylko i wyłącznie wyjaśnienia, a potem zeznania Mariusza J., który stwierdził: poprosił o pomoc F., gdyż nie znał G. F. powiedział mu, że G. przyjął propozycję. Mecz jednak przegrali i żadne pieniądze nie zostały przekazane. Dodając do tego, to co mówił Ryszard M., że z G. nikt nie rozmawiał o propozycjach korupcyjnych, gdyż ten mu powiedział od razu, że nie bierze pieniędzy, sędziuje zawsze to co jest na boisku, uznaliśmy, że ta relacja Mariusza J. nie jest wystarczająca. Nie ma osoby, która mogłaby powiedzieć, że osobiście przekazała te pieniądze sędziemu, czy w ogóle, przekazała (...). To, że J. słyszał taką relację F., to mając na uwadze sylwetkę oskarżonego F. niczego nie potwierdza, nie może potwierdzać, nie może być dowodem na skazanie.  

Tutaj materiał dowodowy jest jednoznaczny, samo tłumaczenie oskarżonego J., że dzwonił z taką propozycją odpuszczenia meczu przez zawodników Polkowic, ale za 500 tys. zł, ale, że to był żart, oczywiście jest naiwne. 

Nie ma również wątpliwości co do skazań, co do przypisanych czynów Grzegorza K. Tutaj sąd pierwszej instancji prawidłowo ocenił zarówno relację Mariusza J. jak i Ireneusza J., Janusza W., zresztą no znamienna jest treść wyjaśnień oskarżonego K., co do meczu Odra Wodzisław - Polkowice, co do którego przypomnę (..), powiedział, że dzień po meczu dał mu 40 tys. zł. Mecz został wygrany przez Górnik Polkowice 1:0. Oskarżony mówił w ten sposób: ja sędziowałem uczciwie ten mecz, ale po meczu wziąłem od J., nie mówił, że 40, ale 10 tys. Przyznaje, że przed meczem dzwonił do mnie F. uprzedzając o telefonie od J. Mimo tego oskarżony nie przyznaje się zarówno do tego czynu, jak i pozostałych. 

 
Nie znaleźliśmy żadnych podstaw do zmiany wyroku i uniewinnienia od któregokolwiek z przypisanych mu czynów.
 
Również materiał dowodowy w tej sprawie, co do tego oskarżonego jest jednoznaczny. Oskarżony zresztą przyznał się nawet częściowo do jednego, co prawda zarzutu, ale kwestionował kwotę. Tutaj materiał dowodowy jest oparty o wielu osób - jest to Krzysztof P. czyli obserwator, Dawid P., Henryk P., kolejny obserwator, który podaje, że przed jednym ze spotkań, O., był to mecz Radomiaka, O. był wtedy działaczem Radomiaka, powiedział mu, że jest 10 tys. do podziału między jego, jako obserwatora i sędziego. To tylko przykład.
 
 
Apelacja oskarżonego P. dotyczyła tylko wysokości równowartości przepadku korzyści majątkowej - nie znaleźliśmy żadnych podstaw do zmiany wyroku w tym zakresie. 
 
Chodzi o mecz Lech - Świt. Co do tego meczu nie ma wątpliwości. Natomiast sąd miał wątpliwości, co do drugiego ze spotkań, co do drugiego zarzutu czyli chodzi o mecz Polkowice - Lech z 8 czerwca 2004. Z materiału dowodowego wynika, że to piłkarze Polkowic dzwonili do oskarżonego R., rozmawiali również z K., innym piłkarzem Lecha, ze Zbigniewem W. bodajże o ile dobrze pamiętam w tym momencie. Prokurator natomiast zarzucił, a sąd pierwszej instancji przyjął, że to Piotr R. i Waldemar K. podżegali, czy nakłaniali piłkarzy Polkowic do złożenia propozycji korupcyjnej. Słusznie podnosi obrońca oskarżonego R., że nakłaniać czyli podżegać można tylko kogoś, można osobę, która nie ma zamiaru popełnienia czynu zabronionego. Natomiast no z wyjaśnień wynika jasno, że pierwszy kontakt był ze strony piłkarzy Polkowic, czyli, że oni już sami wcześniej mieli zamiar złożenia tej propozycji korupcyjnej. Rozważaliśmy kwestie ewentualnego pomocnictwa, no ale też nie znaleźliśmy na to żadnych argumentów, dlatego też od tego czynu został oskarżony R. uniewinniony. Oskarżony K., co prawda w tym zakresie nie wnosił apelacji, ale ponieważ dotyczy to bezpośrednio, te same argumenty, więc również z urzędu uniewinniliśmy go od tego zarzutu.   
 
 
Tutaj tylko co do jednego czynu mieliśmy wątpliwości, w tym zakresie został uniewinniony. Pozostały materiał dowodowy, w tym częściowo nawet samo przyznanie się samego oskarżonego, są tego rodzaju, że brak jest podstaw do zmiany tego wyroku jeżeli chodzi o skazanie przez sąd pierwszej instancji.  
 
Sytuacja jest podobna. Podobna w tym sensie, że brak jest podstaw do uniewinnienia oskarżonego. O meczu Arka - Kujawiak co mówi Krzysztof P., czyli obserwator: W., czyli, nie pamiętam, czy działacz czy trener Arki, dzwonił przed meczem i mówi: macie (...) S., który machał rękami jakby nie chciał nic usłyszeć, ale po meczu dzwonił z pretensjami do działaczy Arki, że P. nie dał mu pieniędzy. Wiesław K, również działacz Arki, wie od M. czyli prezesa, że S. dzwonił, że nie dostał kasy. Natomiast przechodząc do meritum, czyli zarzutów w tej spawie. Polkowice - Zabrze 20 marzec 2004 roku - wyjaśnienia Mariusza J: w szatni dał S. propozycję, którą ten przyjął, po meczu, również w szatni, dał mu 15 tys. zł. Mecz zakończył się zwycięstwem Polkowic 3:1. Janusz W. co do meczu Polkowice. Przed meczem, jako trener Świtu, dałem 20 tys. w dolarach człowiekowi, który miał je dać S., żeby Polkowice przegrały. Polkowice przegrały. I tak można dalej.     
  
Trzeba stwierdzić, że w czasie pierwszego przesłuchania przyznał się on do przyjęcia obietnicy korzyści majątkowej co do meczu Ruch - Podbeskidzie, potem odwołał te wyjaśnienia. Sędzia K., sędzia tego meczu: P. skontaktował go z działaczem z Bielska, który obiecał kasę za zwycięstwo, pieniędzy nie dostał gdyż był remis. Zeznania Stanisława P., a więc prezesa Podbeskidzia: dzwonił do Sz., który przyjął propozycję, ale pieniędzy nie daliśmy ze względu na wynik meczu. Skontaktował ich P., który potwierdza. Mecz Świt  - Odra Wodzisław - zeznania sędziego Jarosław Ż: W. przekazał mi pieniądze, poinformował o tym Sz., F. dzwonił do mnie przed meczem - powiedział obserwator jest w temacie.  
 
Tu również materiał dowodowy jest tego rodzaju, że należało tylko utrzymać te skazania w mocy. 
 
Naszym zdaniem brak było dostatecznych dowodów co do meczu Zawisza - Podbeskidzie i dlatego został od tego zarzutu uniewinniony. 
 
Od początku nie przyznawał się do winy. Uniewinniliśmy go od jednego z zarzutów, uznając, że rzeczywiście w tym zakresie nie ma wystarczającego materiału dowodowego. Natomiast na podstawie wyjaśnień oskarżonego Janusza W. należało utrzymać w mocy skazanie za drugi z przypisanych temu oskarżonemu czynów, chodzi o mecz Świt - Lech, kiedy W. stwierdził, że pieniądze w kwocie 10 tys. obiecał telefonicznie przed meczem obserwatorowi, a po meczu dał je Z., dał te pieniądze oskarżonemu. 
 
  
Tutaj jest ten mecz Pogoń - Cracovia, gdzie miał otrzymać pieniądze za to żeby pozytywnie ocenić sędziego G. Materiał dowodowy opiera się w zasadzie na relacji Dawida P., który jednak stwierdził, że tak: jest przekonany, że dawał pieniądze Witowi Ż., jakieś pieniądze, ale nie jest w stanie stwierdzić, że to jest ten mecz czy inny, czy dawał osobiście czy przez oskarżonego G. Tu są takie wątpliwości, że nie widzimy podstaw do skazania oskarżonego Ż. za ten mecz, tym bardziej, że no jego relację potwierdza ta nota, którą dał wówczas sędziemu G. - czyli siedem - co było niską, bardzo niską w tamtym czasie oceną. Co co pozostałych czynów, też nie mieliśmy wątpliwości, że doszło do zachowań korupcyjnych ze strony Wita ż. W zasadzie przyznaje, że po meczu Kujawiak - Polkowice dostał pieniądze od S. za pośrednictwem M., a nie było to osiem tysięcy, a pięć. "S. prosił żeby przypilnować sędziów, jako obserwator, jak będzie dobrze to dostanie kasę". Mecz Widzew - Łęczna. Wyjaśnienia Ryszarda M. - na stadionie rozmawiał z Witem Ż., zaproponował mu, już nie pamięta, czy 5 czy 10 tysięcy za zwycięstwo Łęcznej, dane bezpośrednio po meczu. Mecz skończył się wynikiem 1:0 dla Górnika Łęczna.  
  
 
Apelacja prokuratora
Co do F. już powiedziałem, że to umorzenie z uwagi na powagę rzeczy osądzonej dotyczącej grupy przestępczej uznaliśmy za słuszne przez sąd pierwszej instancji. Co do K. i R. również mówiłem, że brak jest w znamionach tych czynów im przypisanych, im zarzuconych znamienia ustawowego z artykułu 296b Kodeku Karnego w postaci działania w celu nieuczciwego zachowania w czasie zawodów. 
 
Wyrok jest prawomocny. Nie podlega zwyczajnym środkom zaskarżenia. Wyrok może zaskarżyć oczywiście prokurator ws. osób uniewinnionych, może też zaskarżyć obrońca Ryszarda F., ze względu na karę bez zawieszenia. 
 
 
Kto ustawił/próbował ustawić najwięcej meczów - zobacz listę

Mapa korupcji w polskim futbolu  


Zobacz nasz profil na Facebooku 
Zobacz nasz profil na Twitterze    

Reklamy, które widzicie od jakiegoś czasu na blogu nie sprawiają, że zarabiam jakieś duże pieniądze. Są to jednak pieniądze, które  pozwalają opłacić rozmowy telefoniczne lub bilety na pociąg, gdy zdobywam newsy na bloga. Jeżeli więc czytasz moje artykuły - na pewno warto kliknąć!