wtorek, 3 maja 2011

MKS Mława

MKS Mława to jeden z tych klubów, o których mniej mówi się przy okazji korupcji w polskim futbolu. Jednak są sygnały świadczące o tym, że także tam ustawiano mecze:

12 stycznia 2011 - z aktu oskarżenia gangu Fryzjera - kto pomagał MKS Mławie - czytaj tutaj.
4 stycznia 2011: z aktu oskarżenia gangu Fryzjera - jak MKS Mława ustawiał mecze - czytaj tutaj.

WYJAŚNIENIA OSKARŻONYCH:

Ryszard F. pseudonim Fryzjer (tu czytaj całe jego wyjaśnienia):
Z rozmów w środowisku wiem, że awans dla MKS Mława załatwiał człowiek o nazwisku (Wiesław) Ch. przy udziale i pomocy Grzegorza G. (warszawski sędzia). Nie wiem jak się pisze nazwisko Ch. On jest obserwatorem III ligi i prawdopodobnie prezesem sędziów na tamtym terenie (tutaj można zweryfikować te informacje - dpanek). Trzeba by to sprawdzić. O tym też mówił mi G. gdy kiedyś do mnie zadzwonił i chciał poprzez moją osobę dotrzeć do sędziego, który sędziował mecz Mławie. On wiedział kto będzie sędziował i chciał do tego sędziego dotrzeć. Ja nie znałem tego sędziego i mu nie pomogłem. To był jakiś sędzia z Kujawsko-pomorskiego. Z tego co wiem to ten Ch. osobiście rozmawiał z sędziami i wręczał im pieniądze.

Wyjaśnienia byłego opolskiego sędziego Mariusza S. 
Kolejny mecz to mecz Górnika Polkowice z MKS Mława 10 kwietnia 2005 roku. W tym meczu miałem propozycję także z drugiej strony. Zawsze było tak, że (Sławomir) B. i (Grzegorz) G. kazali mi siebie informować gdzie jadę na mecz. Wtedy zadzwoniłem również i przed tym meczem i poinformowałem G., że jadę na ten mecz. G. zadzwonił do mnie w sobotę, mecz był w niedzielę, i powiedział mi, że jak pomogę Mławie w zwycięstwie to dostanę 5 tys. zł. Nie mówił jakie kontakty on ma z Mławą. Zgodziłem się także. Mława jednak przegrała więc pieniędzy nie dostałem. G. dzwonił z numeru zastrzeżonego, nie wiem jakiego.

Kolejny mecz odbył się 16 października 2004 roku między Ruchem Chorzów a MKS Mława. Mecz wygrała Mława 1:0. O tym, że zostałem wyznaczony na ten mecz poinformowałem (warszawskiego sędziego) Grzegorza G. Tak jak mówiłem on kazał mi się informować o meczach w jakich będę sędziował. Zadzwoniłem do niego na telefon oficjalny. Dzwoniłem z jakiegoś telefonu na kartę. Na pewno nie dzwoniłem do niego z telefonu oficjalnego. G. później do mnie oddzwonił i powiedział, że z propozycją w sprawie tego meczu będzie do mnie dzwonił ktoś z MKS Mława. Faktycznie, o ile dobrze pamiętam, w piątek wieczorem zadzwonił do mnie jakiś mężczyzna. Nie przedstawił się, powiedział jedynie "dzień dobry MKS Mława z tej strony". Powiedział mi w tej rozmowie, że za pomoc w uzyskaniu trzech punktów przez Mławę dostanę 8 tys. zł. Chodziło o zwycięstwo dla Mławy. G. gdy ze mną rozmawiał także nie powiedział kto będzie do mnie dzwonił. Powiedział jedynie, że ktoś z Mławy. Mława ten mecz wygrała. Gdzieś 2-3 godziny po tym meczu zadzwonił do mnie ten sam mężczyzna i zapytał na jaki adres wysłać pieniądze. Ja mu podałem swój adres domowy. On powiedział mi, że wyśle przekaz pocztowy, ale nie wpisze swojego nazwiska a innej osoby. Faktycznie taki przekaz otrzymałem. Było tam wpisane jakieś nazwisko mężczyzny, ale nie pamiętam tego nazwiska i przekazu też już nie mam.

4 czerwca 2005 roku prowadziłem mecz o mistrzostwo II ligi MKS Mława - Widzew Łódź. Przed meczem w budynku klubowym spotkałem pana, który podał mi rękę i przedstawił się jako Zbigniew Ch. Był wtedy wiceprezesem MKS Mława. Powiedział do mnie: "To ja wtedy rozmawiałem z panem przez telefon, niech pan się nie boi bo ten przekaz już wyrzuciłem". Jemu Chodziło o mecz Ruchu Chorzów z MKS Mława z 16 października 2004. Ja już o tym meczu wyjaśniałem, nie pamiętałem nazwiska tego pana, od którego przekazem pocztowym dostałem pieniądze. Był to właśnie Zbigniew Ch. 

0 komentarze: