KSZO Ostrowiec Świętokrzyski to jeden z klubów, które aktywnie uczestniczyły w procederze ustawiania meczów. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił już do sądu, a oskarżeni zostali skazani. Oto zapis informacji na temat tego klubu.
02 stycznia 2011 - b. sędzia oskarżony o ustawienie meczu KSZO - czytaj tutaj.
18 lutego 2011 - wyrok ws. korupcji w KSZO - czytaj tutaj.
21 stycznia 2011 - lista ustawionych meczów KSZO - czytaj tutaj.
30 grudnia 2010 - akt oskarżenia ws. KSZO - czytaj tutaj.
9 stycznia 2009 - sensacyjne wyjaśnienia b. piłkarza KSZO Arkadiusza B. - czytaj tutaj.
9 stycznia 2009 - KSZO ustawiało mecze w 2002 roku? - czytaj tutaj.
27 listopada 2008 - gryps z groźbami od Fryzjera do Mariusza Ł. - b. menadżera KSZO - czytaj tutaj.
WYJAŚNIENIA OSKARŻONYCH:
Mariusz S. - były sędzia z Opola (całość wyjaśnień tutaj):
Kolejny mecz to mecz KSZO Ostrowiec Świętokrzyski - Jagiellonia Białystok rozegrany 25 września 2004 roku. Jagiellonia wygrała ten mecz 2:0. W Opolu jest taki sędzia Andrzej Krupa, kolega Mariusza Ł. On mi mówił, że jak będę sędziował KSZO to żebym go poinformował a on poinformuje Ł. Gdy dowiedziałem się, że będę sędziował ten mecz to poinformowałem o tym telefonicznie Krupę. Dzwoniłem do niego z telefonu domowego stacjonarnego na jego domowy telefon. Ja z nim często rozmawiałem telefonicznie bo się lubimy. On zadzwonił do Ł. i później do mnie oddzwonił i powiedział, że Ł. będzie do mnie dzwonił na telefon domowy. Tak też się stało. Ł. powiedział w rozmowie telefonicznej, że u nich w KSZO zawsze jest 7 tys. zł. dla sędziego i 3 tys. dla obserwatora. On powiedział, że u nich zawsze jest złotówka co oznaczało 10 tys. zł., ale zawsze jest taki podział między sędziego a obserwatora. Ł. interesowało zwycięstwo KSZO i taką kwotę zaproponował czyli 7 tys. zł. Ja się zgodziłem. On mnie niejako informował o zasadach jakie panują w KSZO. Obserwatorem tego meczu był (Zygmunt) K. i on przed meczem powiedział do mnie: tutaj się nie wychylaj, tylko sędziuj to co na boisku. Na tej podstawie sądzę, że z nim także rozmawiali. Ja wcześniej K. nie mówiłem, że do mnie podchodzili, wiec skoro on tak do mnie zagadał to znaczy, że z nim KSZO także rozmawiało.
20 kwietnia 2005 KSZO - Szczakowianka 2:0. Wiadomo, że tutaj Ł. operował. Wszystko jest jasne.
Sędzia Piotr W. z Krakowa (całość wyjaśnień znajdziecie tutaj)
Ze wszystkich meczów, które sędziowałem KSZO Ostrowiec w jednym przypadku przyjąłem korzyść materialną w wysokości 5 tys. zł. od Mariusza Ł. było to po meczu KSZO z RKS Radomsko (30 października 2004 roku). Ł. przed tym meczem zadzwonił i zapytał czy przyjeżdżam na mecz. Będąc w szatni przyszedł do mnie i powiedział, że ponieważ przeciwnik nie jest wysokiej rangi to jak wygrają to spotkanie to ma dla mnie prezent. Powiedział o kwocie 5 tys. zł. Pieniądze wręczył mi po meczu, po kolacji.
Ryszard F. pseudonim Fryzjer (całe wyjaśnienia znajdziecie tutaj):
Był też taki mecz Arka Gdynia - KSZO Ostrowiec na wiosnę 2005 roku. W przeddzień meczu przyjechał Mirosław S. Spał w hotelu Nadmorskim. W. mówił mi, że S. negocjował z działaczami Arki wysokość kasy za odpuszczenie meczu. Mówił, że Arka nie wygra tego meczu jeśli on nie dostanie kasy za odpuszczenie meczu. Działacze Arki dali mu chyba 30-40 tys. zł. S. obiecał, że porozmawia ze swoimi piłkarzami o odpuszczeniu meczu.
Mirosław K. - były sędzia z Opola (całość wyjaśnień tutaj):
Chciałbym jeszcze opowiedzieć o meczu KSZO Ostrowiec - Szczakowianka Jaworzno w II lidze 2005 roku (20 kwietnia 2005 r. wynik 2:0 - dpanek). Zadzwonił do mnie mój znajomy Andrzej Krupa - trener piłki nożnej mieszkający w Opolu. Znamy się od dawna. Zadzwonił i powiedział, że dzwonił do niego Ł. z KSZO i pytał go czy może rozmawiać z (sędzią Sławomirem) B., który ma sędziować ten mecz, w sprawie jego kupienia. Powiedziałem Krupie, że niech zadzwoni do Ł., że może rozmawiać z B. i, że sprawa według mnie jest do załatwienia. Wydaje mi się, że podałem nawet numer telefonu do B. Do czasu meczu ja nie rozmawiałem ani z B. ani z Krupą. Ten mecz się odbył, KSZO wygrało chyba 1:0. Na drugi dzień po meczu zadzwoniłem do B. Powiedziałem mu wprost, że tasuję karty, że podchodzi pod niego Ł., że ja w tym pośredniczę i, że powinien mi zapłacić chociaż 500 zł. za rachunki telefoniczne. B. powiedział mi, że dostał od Ł 5 lub 8 tys.. zł. Była to któraś z tych kwot. Powiedział, że musiał się podzielić z obserwatorem, którym był B., i któremu odpalił 3 tys. Poza tym odpalił linowym po 500 zł i niewiele mu zostało i dlatego nic mi nie odpali. Ja się wkurwiłem , powiedziałem, że załatwiam mu sprawę i nic z tego nie mam.
Później na jesień 2005 roku Sławek B. sędziował mecz KSZO - Podbeskidzie. Prasa strasznie rozpisywała się, że skręcił ten mecz na korzyść KSZO. Ja nic na ten temat dokładnie nie wiem, ale mogę podejrzewać, że Mariusz Ł. już nie szukał dotarcia na przykład przeze mnie do B. tylko bezpośrednio dotarł do niego po tym pierwszym kontakcie, który ja załatwiłem. W środowisku mówiło się, że Ł. wcześniej dla Ceramiki Opoczno, a później KSZO sędziów załatwiał. Oczywiście nie płacił ze swoich pieniędzy, a wszystko dostawał na ten cel od S. czyli szefa tego klubu.
B. sędzia Andrzej K (całość wyjaśnień tutaj):
Byłem sędzią głównym spotkania Heko Czermno - KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 19 kwietnia 2006 zakończonego wynikiem 0:0. Mecz odbywał się w tygodniu, w środę. W dzień poprzedzający lub w dniu meczu zadzwonił do mnie prezes KSZO. Zadzwonił z numeru komórkowego, ale nie swojego. Ja znałem jego numer komórkowy, który zwykle użytkował. Miałem go wpisany w swoją komórkę. Wcześniej już miałem kontakt ze S., on był wcześniej prezesem klubu Ceramika Opoczno i poznałem go na jednym z meczów, które sędziowałem. (...) Pamiętam, że w przerwie zimowej sezonu 2004/2005 zadzwonił do mnie, powiedział, że jedzie do Ostrowca, że jego drużyna gra sparing i czy bym nie posędziował tego sparingu. Ten mecz rozegrany był 5 lutego 2005 z Heko Czermno. Ja się zgodziłem i sędziowałem ten sparing. To był jedyny kontakt inny niż telefoniczny. Ja po tym meczu wróciłem do domu. S. odwiózł mnie, zjedliśmy obiad w jakiejś restauracji. Wracając do kontaktu ze S. przed meczem z Heko, ta rozmowa telefoniczna odbyła się chyba dzień przed meczem. S. prosił mnie o chwilę spotkania. Ja powiedziałem, że mam dyżur, ale żeby podjechał do Częstochowy to się spotkamy. Spotkaliśmy się w jakiejś chińskiej restauracji. Przed tym meczem S. mówił, że to spotkanie z Heko jest dla niego bardzo ważnym meczem, że chciałby wygrać, ale boi się o wynik bo kilku zawodników Heko grało wcześniej u niego i mogą być dodatkowo zmotywowani przez prezesa Heko. Dodatkowo ja wyczułem, że on konkurował z prezesem Heko i S. szczególnie zależało na wyniku tego meczu. Powiedział, że dobrze by było jakby wygrali, że on się odwdzięczy. Nie padły żadne konkretne kwoty pieniężne, ale było dla mnie jasne, że to jest forma oferty finansowej dla mnie. On dzwonił z innej komórki, mówił, że teraz w tych sprawach trzeba bardzo uważać. Ja odpowiedziałem S., że będę sędziował to co będzie, a czy to pomoże jego drużynie to nie wiem, ja nic nie obiecywałem. Po tej rozmowie się rozstaliśmy. (...) Następnego dnia ja miałem dyżur w szpitalu, dzwonił do mnie kilka razy pan S. koniecznie chcąc się spotkać. Ja nie miałem za bardzo jak bo miałem dyżur, ale powiedziałem żeby przyjechał do mnie do szpitala. On przyjechał. On miał do mnie olbrzymie pretensje, że nie przyznałem jego drużynie rzutu karnego, który się im należał za zagranie ręką piłki przez zawodnika drużyny gospodarzy. On mnie wypytywał czy ktoś z drużyny Heko i kontaktował się ze mną i czy coś mi obiecywali. Jeśli chodzi o rzut karny to powiedziałem, że decyzję podjąłem zgodnie z przepisami gry. Natomiast jeśli chodzi o drugą kwestię to powiedziałem, że nikt z Heko Czermno nie kontaktował się ze mną w sprawie meczu. Tak faktycznie było. Jeśli pan S. sądzi inaczej to jest jego wymysł. To koniec historii związanej z tym meczem. O tym meczu rozmawiał ze mną tylko S. przed meczem i Bzowy na obiekcie.
Mecz z 9 kwietnia 2005 roku KSZO Ostrowiec - Korona Kielce 0:3. Pamiętam ten mecz bo miał uroczystą oprawę, to był czas pojednania po śmierci papieża. Przed meczem dostałem propozycję, że za zwycięstwo drużyny gospodarzy dostanę pieniądze. Rozmawiał ze mną osobiście na obiekcie S. lub Ł. Była to któraś z tych dwóch osób. Nie została określona kwota. Ja przyjąłem tę propozycję do wiadomości, bez komentarzy. Mecz się potoczył jak się potoczył, wygrała Korona i i tematu i nawiązania do rozmowy sprzed meczu nie było.
Grzegorz G. - były sędzia (całość wyjaśnień tutaj):
Wracając do tego meczu barażowego KSZO - Górnik Łęczna to tam prosił
mnie o dobre sędziowanie prezes KSZO Bobkiewicz. Ja jakiś czas później
dowiedziałem się od piłkarza KSZO Mirka Siary, że tam były zbierane
jakieś pieniądze dla mnie za ten mecz, żeby się utrzymać w lidze przed
spadkiem. Ten Bobkiewicz był członkiem zarządu prezydium PZPN i układał
listy sędziów międzynarodowych. Ten Bobkiewicz i mój szef Figas mówili
mi, że to jest ważny mecz dla obu drużyn i żebym jak najlepiej prowadził
te zawody.
Były sędzia Piotr Ś. (całość wyjaśnień tutaj):
Jeśli chodzi o mecz Jagiellonia Białystok - KSZO Ostrowiec to
tu sytuacja wyglądała tak, że przed meczem miałem telefon od pana G.,
który powołał się na kontakty z Jagiellonią. (...) W
międzyczasie już w drodze czy dzień wcześniej dzwonił do mnie też pan Ł.
z KSZO. Pamiętam, że Ł. dzwonił do mnie gdy byłem w drodze na mecz. Ł.
powiedział mi, że on też jest w drodze na ten mecz i zaproponował
spotkanie przed Białymstokiem. Umówiliśmy się i spotkaliśmy się na
stacji benzynowej przed Białymstokiem, kilka kilometrów przed
Białymstokiem na trasie z Warszawy. Ja pojechałem tam z asystentami. Nie
widziałem czy Ł. przyjechał sam czy z kimś jeszcze. Ja wysiadłem z
auta, w którym byli
asystenci i rozmawiałem z Ł. bez świadków. Ł. też mówił, że słyszał o
mnie wiele dobrego, że na pewno może liczyć na obiektywne sędziowanie,
ale jeśli im udało by się osiągnąć dobry wynik to on proponuje korzyść.
Nie pamiętam dokładnie kwoty, mogło to być właśnie 10 tys. zł, tam w
KSZO chodziły takie pieniądze. (...)
Jeśli chodzi o mecz Świt NDM - KSZO w Nowym Dworze Mazowieckim to
przed meczem dzwonił do mnie do pracy pan Ł. (...) Nie pamiętam czy
dzwonił na telefon komórkowy czy stacjonarny. On zapytał czy nie
spotkałbym się z nim w Olkuszu, ponieważ jedzie na mecz do Nowego Dworu
Mazowieckiego. On wiedział, że ja będę sędzią tego meczu. Zgodziłem się
na spotkanie, ale zaproponowałem żebyśmy się spotkali w Sławkowie pod
Olkuszem. Najpierw umówiliśmy się w Bolesławiu gdzie pracuję, ale jak
podjechałem okazało się, że restauracja jest nieczynna i stamtąd
podjechaliśmy z Ł. do Sławkowa. To jest miejscowość kilka kilometrów za
Boleslawiem. Ja jechałem swoim samochodem. Ł. był z Januszem Jojko. Ja
znam Jojkę jako zawodnika, bramkarza Ruchu Chorzów. Ja nie wiedziałem,
że Ł. przyjedzie na spotkanie ze mną razem akurat z Jojko. W tym
Sławkowie byliśmy w trójkę przy stoliku w restauracji. Tam była typowa
rozmowa o trudnej sytuacji klubu, że sponsorzy myślą o wycofaniu się w
przypadku braku awansu. To były takie typowe gadki zmierzające do
przedstawienia propozycji. Tam też doszedł wątek patriotyczny, że
trenerem KSZO jest pan Wyrobek, też ze Śląska, że Jojko też jest ze
Śląska tak jak ja. Aktywny w tej rozmowie był Ł. On w pewnym momencie
zaproponował żebyśmy wyszli i ja z Ł. poszliśmy do toalety i tam
dostałem od niego 10 tys. zł za pomoc w tym meczu. To był jedyny
przypadek gdy dostałem pieniądze od działacza przed meczem. Ja z tego co
pamiętam to to spotkanie i przekazanie pieniędzy było w dniu meczu albo
dzień przed meczem.
Mariusz Ł - b. trener i kierownik drużyny (całość wyjaśnień tutaj):
Jeśli chodzi o spotkanie z 20 kwietnia 2005 rozgrywanego pomiędzy KSZO Ostrowiec a Szczakowianką
to rozmowa z sędzią odbyła się przed meczem. To było w dniu meczu na
stadionie KSZO. S. wiedział, że będę rozmawiał z tym sędzią na temat
kupienia meczu. Powiedziałem B., że jeśli pomoże nam w tym meczu to jest
przygotowana kwota 5 tys. zł dla niego za ten mecz, za zwycięstwo KSZO.
On wyraził zgodę. S. nie musiałem informować, że temat z sędzią jest
przyklepany, powiedziałbym mu w sytuacji gdyby podejście się nie udało.
Po meczu wziąłem pieniądze od S. i przekazałem sędziemu. Odbyło się to
wszystko z tego co pamiętam na obiekcie KSZO.
Jeśli chodzi o mecz KSZO - Podbeskidzie to ponownie rozmawiałem z
B. na obiekcie w dniu meczu. Powiedziałem, że jest przygotowana dla
niego kwota 8 tys. za pomoc w zwycięstwie KSZO. B. się zgodził, o
wszystkim wiedział S. z którym rozmawiałem przed meczem. S. był gotowy
wyłożyć właśnie taką kwotę. Kwota zawsze wynikała z rangi spotkania,
trudności przeciwnika. Pieniądze przekazałem bezpośrednio po meczu,
otrzymałem je od S. i przekazałem B. Mecz skończył się wynikiem 1:0. Ja
nie przekazywałem B. pieniędzy przez inną osobę, zawsze robiłem to
osobiście.
Ja kupiłem jeszcze trzy inne spotkania KSZO. Wszystkie sędziował sędzia K. z Poznania, imienia nie znam.
Pierwszy z tych meczy to była Szczakowianka - KSZO rozgrywane
(...) 5 września 2004. Ja pełniłem wtedy w KSZO funkcję menadżera
drużyny. W rozmowie ze S. przed meczem ustaliliśmy, że chcemy osiągnąć
remis i, że jesteśmy gotowi wyłożyć na sędziego 3 tys. Remis na
wyjeździe był dla nas wystarczającym wynikiem. Ja zadzwoniłem do K.
chyba dzień przed meczem. Nie pamiętam jego numeru telefonu, nie
pamiętam jak uzyskałem numer jego komórki. Powiedziałem mu
telefonicznie, że chcę się z nim spotkać, umówiliśmy się na spotkanie na
trasie przed Szczakowianką w dniu meczu. Nie pamiętam dokładnie tego
miejsca. Było to na trasie przed Jaworznem. On jechał z Poznania, ja
dojechałem. Ja przyjechałem na to spotkanie samochodem, ale nie pamiętam
jakim. K. przyjechał samochodem, nie wiem czy ktoś z nim podróżował. Ja
znałem go z widzenia, widziałem go na wielu meczach. On wysiadł z
samochodu i podszedł do mnie. Powiedziałem, że jestem gotów zapłacić
trzy tysiące za pomoc w osiągnięciu remisu dla KSZO w meczu ze
Szczakowianką. Zgodził się, ustaliliśmy, że pieniądze przekażę mu po
meczu w tym samym miejscu. Mecz zakończył się remisem 1:1. Pieniądze
dostałem od S. przed meczem. Z K. spotkałem się jakieś dwie godziny po
meczu w tym samym miejscu gdzie się umówiliśmy na spotkanie wcześniej.
Po meczu już nie dzwoniłem do niego, przynajmniej sobie nie przypominam.
Przekazałem mu 3 tys. w tym samym miejscu. On podjechał samochodem, ja
również, on podszedł, dałem mu pieniądze i rozstaliśmy się.
Kolejne spotkanie to mecz KSZO - Ruch Chorzów 30 kwietnia 2005.
Było to spotkanie w Ostrowcu. Nie dzwoniłem wcześniej do K., ze S.
ustaliliśmy, że przekażemy sędziemu 5 tys. w przypadku zwycięstwa KSZO i
pomocy sędziego w tym spotkaniu. Rozmawiałem z K. przed meczem na
obiekcie, rozmawialiśmy tylko we dwoje. Powiedziałem, że jak pomoże nam
sędziowaniem korzystnym dla KSZO i w zwycięstwie naszej drużyny to jest 5
tys. dla niego. On przystał na to. Nie rozmawiałem z liniowymi i
obserwatorem. Nie wiem czy rozmawiał z nimi K. Po meczu wygranym 3:1
przez KSZO ja otrzymałem pieniądze od S. dla K. Przekazałem mu pieniądze
na obiekcie.
Trzecie spotkanie to mecz KSZO - Zagłębie Sosnowiec jesienią
2005. Nie pamiętam dokładnej daty, to był ostatni sezon. Sytuacja
wyglądała podobnie. Ustaliłem ze S., że podejdę do sędziego z propozycją
kupienia meczu i korzystnego sędziowania dla KSZO. Miałem mu obiecać
ustaloną ze S. kwotę 5 tys. Rozmawiałem z K. na obiekcie przed meczem.
Złożyłem mu propozycję 5 tys. zł za pomoc w zwycięstwie KSZO w tym
meczu. On się zgodził. Mecz się zakończył zwycięstwem 3:0. Po meczu
dostałem pieniądze od S. Dał mi je na stadionie KSZO, nie pamiętam
dokładnie gdzie. Te pieniądze przekazałem po meczu K., jeszcze jak był
na naszym obiekcie.
Ja nawiązywałem kontakt z K. osobiście. Ja nie miałem obaw by go zagadać
i złożyć taką propozycję. Nie bałem się, że on zawiadomi PZPN czy np.
organy ścigania bo miałem już orientację co do tego sędziego. Nie
wiedziałem nic konkretnego, spróbowałem tak na czuja, mogłem się liczyć z
tym, że mi odmówi i tyle.
Ja nie uczestniczyłem w innych zdarzeniach związanych z przekazywaniem
pieniędzy sędziom i korupcją. Nie wiem nic o innych kupionych przez KSZO
meczach.
Następne spotkanie to mecz z 24 kwietnia 2005 Radomiak Radom - KSZO Ostrowiec zakończony
naszą wygraną 3:0. Sędzią spotkania był S. Z sędzią spotkałem się w
Grójcu, bo on tam nocował dzień przed meczem. Na to spotkanie umówiliśmy
się - z tego co pamiętam - telefonicznie. Umówiliśmy się w Grójcu pod
pomnikiem. Tam zaproponowałem mu i przekazałem 10 tys. zł za pomoc w
wygranej. Spotkanie z Radomiakiem wygraliśmy 3:0. Pieniądze tak jak w
innych przypadkach wygraliśmy 3:0, on wiedział, że będę rozmawiał z
sędzią, określił kwotę 10 tys. zł, którą przekazał na ten cel.
Kolejne spotkanie to mecz z 3 maja 2005 pomiędzy MKS Mława a KSZO Ostrowiec,
wygrany przez KSZO 2:0. Jego sędzią był pan R. Nie rozmawialiśmy
wcześniej telefonicznie, spotkaliśmy się na obiekcie Mławy. Chcę dodać,
że nie pamiętam czy rozmawialiśmy telefonicznie przed tym spotkaniem.
Ale kwotę określiłem na obiekcie w rozmowie z R. Zaproponowałem mu 5
tys. zł za pomoc w wygranej naszej drużyny. On się zgodził. Umówiliśmy
się na przekazanie pieniędzy w przypadku zwycięstwa w restauracji pod
Mławą. Tam się spotkaliśmy po spotkaniu, pan R. wszedł do restauracji i
tam wręczyłem mu te 5 tys. zł. Pieniądze były od prezesa S. Wiedział, że
będę składał przed meczem propozycję sędziemu, nie pamiętam czy on był
na tym meczu. S. określił kwotę, którą jest w stanie przekazać sędziemu
jako łapówkę za pomoc w wygranej i przekazał mi 5 tys. zł. na ten cel.
Kolejny mecz to spotkanie z 7 maja 2005 pomiędzy Jagiellonią Białystok a KSZO Ostrowiec zakończony
porażką mojej drużyny 3:0. Musiałem omówić to spotkanie wcześniej
telefonicznie bo spotkaliśmy się w restauracji w dniu meczu pod
Białymstokiem. Mogło też tak być, że spotkanie miało miejsce dzień przed
meczem, tego już dokładnie nie pamiętam. Ustaliłem ze Ś., że dostanie
10 tys. za pomoc w wygranej naszej drużyny. Przegraliśmy ten mecz 3:0 i
nie przekazałem tych pieniędzy. Tych
pieniędzy nie miałem ze sobą. Pamiętam, że S. był na tym meczu i
pieniądze od niego miałem odebrać w przypadku korzystnego wyniku. S.
wiedział o tej propozycji i, że została przyjęta, on określił kwotę,
którą możemy przekazać sędziemu.
Kolejne spotkanie to mecz z 29 kwietnia 2006 Świt Nowy Dwór - KSZO,
wygrany przez KSZO 2:0. Sędzią spotkania był ponownie Ś. Spotkaliśmy
się ze Ś. dzień wcześniej w Olkuszu. Było to spotkanie w restauracji,
musieliśmy wcześniej telefonicznie omawiać to spotkanie. Ustaliłem, że
dostanie od nas 10 tys. w przypadku wygranej. Pieniądze te przekazałem w
restauracji przed meczem. Otrzymałem je od prezesa S., on wiedział, że
złożę propozycję sędziemu, tak to ustaliliśmy, to S. określił kwotę,
którą wyłożył jako łapówkę.
Kolejny mecz to spotkanie między Ruchem Chorzów a KSZO Ostrowiec
zakończony remisem 3:3 i sędziowany przez sędziego G. Rozmawiałem z
panem G. osobiście na stadionie. Nie pamiętam czy dzwoniłem do niego
wcześniej. Ja znałem go, bo pochodzimy z tego samego miasta.
Zaproponowałem mu 10 tys. zł za zwycięstwo i 4 tys. za remis. On
przyjął propozycję. Mecz zakończył się remisem i umówiliśmy się pod
stadionem Startu Brzeziny i tam przekazałem mu 4 tys. Prezes S. nie
pamiętam czy był na tym meczu. Pieniądze były od prezesa, to on określił
kwoty, które mam przekazać. Pieniądze otrzymałem od niego po meczu
jadąc na spotkanie z G. Nic nie wiem by G. rozmawiał bezpośrednio w
kwestii tego meczu i łapówki ze S. Przypominam sobie, że tam była
ustalona kwota za remis 5 tys., ale S. polecił mi przekazać tylko 4 tys.
Kolejne spotkanie związane z sędzią G. to mecz 17 września 2005 między Świtem NDM a KSZO
zakończony remisem 1:1. Tam przed meczem podszedłem na stadionie do G.
i zaproponowałem mu 5 tys. Z tego co pamiętam to G. nie udzielił żadnej
odpowiedzi na tę moją propozycję. Kwota łapówki została ustalona przez
prezesa S., wiedział, że będę rozmawiał z sędzią i składał mu
propozycję. Nie przekazywałem pieniędzy bo padł remis.
Chciałem uzupełnić swoje dotychczasowe wyjaśnienia i ujawnić kolejne
zdarzenia korupcyjne, w których brałem udział. Był taki mecz w sezonie
2005/2006 KSZO Ostrowiec - Ruch Chorzów, rozegrany 10 maja 2006,
zakończony naszą porażką 1:4. Sędzią tego spotkania był Tomasz Cwalina.
Ja z nim rozmawiałem bezpośrednio przed meczem na stadionie. Ja
dzwoniłem do tego sędziego wcześniej, ale nie odbierał telefonu. Na
stadionie obiecałem mu 10 tys. zł za doprowadzenie do zwycięstwa naszej
drużyn. Cwalina odrzucił moją propozycję, powiedział, że go nie
interesuje. Na tym ten temat się skończył. Ja rozmawiałem wcześniej na
ten temat, że będę podchodził do Cwaliny z Mirosławem S. Jeszcze przed
meczem powiedziałem S., że Cwalina odrzucił propozycję. Ta rozmowa z C.
była moim pierwszym kontaktem z tym sędzią. Zdecydowałem się z nim
porozmawiać i złożyć propozycję otwarcie.
Kolejne spotkanie z sezonu 2004/2005 rozegrany 28 sierpnia 2004 pomiędzy KSZO a GKS Bełchatów,
zakończony wynikiem 0:0. Sędzią tego spotkania był pan Marek K. Ja
znałem Marka K. z wcześniejszego spotkania Zagłębie Lubin - KSZO
Ostrowiec. Przed tym spotkaniem z Bełchatowem ja nie dzwoniłem do niego,
przynajmniej nie pamiętam tej okoliczności. Na pewno spotkaliśmy się na
stadionie. Zaproponowałem mu 10 tys. zł za pomoc w wygranej mojej
drużyny. Pan K. wyraził zgodę na tę propozycję. W mojej ocenie sędzia w
tym meczu jakoś szczególnie nam nie pomagał, zakończył się remisem i
pieniądze nie zostały przekazane. O tej propozycji jak zwykle wiedział
S. przed meczem i wyraził zgodę, był gotów wyłożyć pieniądze na ten cel.
(...) Trzecie spotkanie z udziałem pana K. to mecz 24 kwietnia 2004 pomiędzy KSZO Ostrowiec a Aluminium Konin.
Rozmowa odbyła się na obiekcie, nie pamiętam czy wcześniej rozmawiałem z
nim telefonicznie, na stadionie zaproponowałem mu 10 tys. zł za pomoc w
wygraniu tego spotkania. K. propozycję przyjął. Pieniądze po meczu
zakończonym naszym zwycięstwem 4:0 przekazałem K. na stadionie. O
propozycji wiedział S., powiedziałem mu, że będę podchodził do sędziego,
on się zgodził, powiedział, że jest gotów wyłożyć na ten cel 10 tys. zł
i takie pieniądze dał mi po meczu dla sędziego.
(...) spotkanie z 15 maja 2004 KSZO Ostrowiec - Zagłębie Lubin zakończone porażką naszą 1:0. Ten mecz był istotny, Zagłębie walczyło o ligę. Baliśmy się, że Zagłębie też może premiować. Rozmawiałem z G. na stadionie, na obiekcie naszej drużyny,
telefonicznie z nim wcześniej nie rozmawiałem. Ze S. ustaliliśmy, że
obiecam pieniądze - w kwocie 20 tys. zł, ale jedynie za zwycięstwo. Za
remis mieliśmy nie premiować.Taką propozycję złożyłem G., on ją przyjął,
chciał jeszcze żebyśmy zapłacili w przypadku jego pomocy w remisie. Ja
zgodnie z ustaleniami ze S. nie zgodziłem się na to. Mecz przegraliśmy
1:0.Bramka dla Zagłębia padła na dwie minuty przed końcem po mocno
kontrowersyjnym karnym. Nie wiem czy Zagłębie premiowało G., my mu nie
zapłaciliśmy bo nie było wyniku. (...)
Było jeszcze jedno takie spotkanie 22 października 2004 Górnik Polkowice - KSZO Ostrowiec
0:0. Spotkaliśmy się w dniu meczu przed spotkaniem pod Polkowicami.
Spotkaliśmy się na jakimś placu czy parkingu. Ja przyjechałem sam, K.
też był sam. Wcześniej umówiliśmy się na to spotkanie telefonicznie. Tam
ja mu zaproponowałem za pomoc w zwycięstwie 10 tys. Za remis nie
premiowaliśmy, nas interesowało zwycięstwo. K. tę propozycję przyjął.
Mecz zakończył się remisem i do przekazania pieniędzy nie doszło. W
przypadku wygranej mieliśmy się spotkać po meczu w tym samym miejscu. O
propozycji wiedział S., on powiedział, że premiujemy tylko zwycięstwo i
taką propozycję złożyłem K. Ja nie powiedziałem o tym meczu bo
przeglądając listę meczów przeoczyłem go.
Lista oskarżonych o korupcję w polskim futbolu.
Lista skazanych za korupcję
Lista ustawionych meczów
Zobacz nasz profil na Facebooku
0 komentarze:
Prześlij komentarz